Chciałabym się podzielić z Wami moimi przemyśleniami odnośnie kondycji polskiej edukacji i tego, jak wpływa ona na sytuację osób wchodzących na rynek pracy. Do zajęcia się tym tematem zachęciły mnie dwie sytuacje:
1. Wczoraj rozmawiałam ze znajomym wykładowcą, doktorem anglistyki, który opowiadał mi o swoich pierwszych zajęciach na pewnej uczelni prywatnej. Do tej pory wykładał kilka lat na uniwersytecie, no ale wiadomo, tam płacili mało. Przychodzi więc pierwszego dnia na zajęcia i zaczyna prowadzić ten sam kurs co zawsze na uniwersytecie, dotyczący historii literatury angielskiej. Próbuje nawiązać kontakt z grupą poprzez ciekawe anegdotki, dowcipy, ale nikt nie reaguje. Siedzą dziwnie cisi, przerażeni. Dopiero po godzinie zorientował się, w czym problem: w tej grupie praktycznie nikt nie mówi po angielsku w stopniu umożliwiającym swobodne komunikowanie.
Swego czasu otarłam się o germanistykę, brałam z niej poszczególne przedmioty w ramach MISH. Byli tam oczywiście studenci, którzy mieli sporo braków. Ta sytuacja jest dla mnie jednak zupełnie absurdalna – nie rozumiem, jak można iść na anglistykę nie znając nawet podstaw tego języka. No ale tak funkcjonują uczelnie prywatne – ważne, że za pierwszy semestr zainkasowali czesne.
2. W mojej grupie na uniwersytecie jest wielu naprawdę zdolnych, ambitnych ludzi, którzy już teraz mogą się pochwalić się znacznymi osiągnięciami. Ale są też osoby, których obecność na tym kierunku jest po prostu pomyłką. Są to osoby, które często bardzo lubię na gruncie towarzyskim, jednak ich podejście do studiowania jest dla mnie zupełnie niezrozumiałe. Np. dwóch chłopaków przepisało się do nas po licencjacie w jakiejś szkole prywatnej, gdzie poziom był bardzo niski i mieli wysoką średnią. Tutaj nie radzą sobie zupełnie, po dwóch semestrach mają już kilka warunków („ale mówiłem rodzicom, że to i tak wychodzi taniej niż tam czesne za semestr!”), nie rozumieją podstawowych zagadnień omawianych na zajęciach, otwarcie przyznają się do tego, że zapłacili komuś za napisanie pracy magisterskiej, co z resztą wykładowca u jednego z nich natychmiast wychwycił. Pytani o to, po co w ogóle studiują, odpowiadają „żeby mieć papier!”. No tak, tylko dyplom ukończenia stosunków międzynarodowych sam w sobie zupełnie nic nie daje. To są studia dla ludzi, którzy mają pomysł na siebie i są aktywni, Ci którzy wybierają go na zasadzie „nie wiem co chcę robić ale jakieś studia by się przydały” zwykle potem średnio odnajdują się na rynku pracy.
Problem oczywiście leży w systemie, który pozwala na takie sytuacje. Wyższe wykształcenie uzyskać łatwo, dyplom ukończenia uczelni bardzo często nie świadczy o niczym, nie potwierdza żadnej wiedzy ani nie świadczy o konkretnych umiejętnościach i dlatego sam w sobie nie jest przepustką do uzyskania lepszej pracy. Z drugiej jednak strony, problem leży również w samych studiujących. Dzisiaj bardzo wiele osób narzeka, że nie może znaleźć pracy w zawodzie, tyle że często mam wrażenie, sami niewiele robią, aby tę pracę mieć. Bo na co liczy osoba, która idzie na anglistykę znając angielski słabo? Na co liczy ktoś, kto całe studia nic nie robi, tylko imprezuje i kupuje prace?
Oczywiście, można mówić o tym, że opisane przeze mnie sytuacje to przypadki skrajne. Znacznie częściej spotykam się z inną sytuacją: absolwent liceum (przecież do technikum idą najgorsi) wybiera kierunek, który interesuje go średnio, potem uczy się niewybitnie, lecz przyzwoicie, zgłębia wiedzę teoretyczną, na ostatnim roku budzi się z ręką w nocniku, orientując się, że nie ma żadnych konkretnych umiejętności, które byłyby pożądane przez potencjalnych pracodawców, odpowiada na ogłoszenia znalezione w Internecie (te same co wszyscy, które najłatwiej znaleźć), przechodzi kilka nieudanych rozmów kwalifikacyjnych, w końcu godzi się na pracę na umowie śmieciowej, nie wiedząc, co innego mogliby robić.
Nie mówię, że jest łatwo. Ale możliwości są. Tylko żeby je dostrzec, trzeba być aktywnym, trzeba myśleć perspektywicznie, łączyć studia ze zdobywaniem doświadczenia i konkretnych umiejętności.


Komentarze
Pokaż komentarze (12)