Bardzo często spotykam się ze stwierdzeniami, jakoby islam, w przeciwieństwie do chrześcijaństwa, był religią nienawiści, która nawet jeśli czasowo potrafi zakamuflować swoje prawdziwe oblicze, to przecież jej zbrodniczość nie ulega wątpliwości. Dowodów jest aż nazbyt wiele: zamachy terrorystyczne, sytuacja kobiet na Bliski Wschodzie, zachowanie imigrantów w krajach Europy Zachodniej.
Ja się z tym nie zgadzam. Islam nie jest z gruntu religią nienawiści. Mam wielu znajomych muzułmanów z Francji, Maroka, Tunezji, Egiptu, Indonezji, nawet Iranu - naprawdę wielu krajów, dużo podróżowałam po świecie - i dla nich islam jest religią pokoju. Są często o wiele bardziej tolerancyjni, wykształceni i pełni kultury od wielu katolików.
To nie znaczy, że problemu nie ma - oczywiście, są fanatyczne odłamy islamu. Religia nie jest sama w sobie ani dobra, ani zła. Religia nakłada się na to, co już zastaje w kulturze. Tam gdzie muzułmanie żyją we względnym pokoju i dobrobycie, mają szansę na edukację, dostęp do kultury itp. sytuacja jest dobra. Tam, gdzie żyją w systemach totalitarnych, w nędzy, albo w ustawicznym zagrożeniu wojną, tam radykalizują się. Dobrym przykładem na to jest sytuacja w Autonomii Palestyńska czy wojna w Czeczeni, która przecież w pierwszym etapie była konfliktem o podłożu czysto separatystycznym, dopiero później pojawił się motyw religijny.
Oczywiście, w Koranie znajdą się wersy nakłaniające do szerzenia wiary przemocą - natomiast w Biblii też jakby nie patrzeć znajdą się kontrowersyjne sformułowania, to jest w dużej mierze kwestia interpretacji tego jak dosłownie się podchodzi.
Przypomina mi się pewna sytuacja. Dwa lata temu, kiedy pracowałam w Indiach, w międzynarodowym gronie udaliśmy się na imprezę nad basenem, która niestety została przerwana, ponieważ fanatyczni islamiści wszczęli zamieszki i musieliśmy jak najszybciej wsiąść do samochodu i odjechać, ponieważ w okolicy zrobiło się niebezpiecznie. Jeden Hindus zaczął przeklinać muzułmanów, nie zdając sobie chyba sprawy, że jedna z dziewczyn siedzących w samochodzie wyznaje islam. Safiyah, 25 –letnia lekarka z Maroka, była chyba najbardziej smutna i zażenowana całą sytuacją. Dwa oblicza islamu: młoda lekarka pracująca za pół darmo w hinduskim ośrodku dla dzieci chorych na HIV i fanatycy demolujący ulice.
Sama jestem ateistką, szanuję ludzi wierzących i ich poglądy. Uważam, że nie ma nic złego w tym, jeśli ludzie w jakiś sposób „zapełniają sobie” to, co nie wyjaśnione wiarą. Problem pojawia się jednak wtedy, kiedy religia przyczynia się do konfliktów i nienawiści wobec tych, którzy wierzą w co innego. Religia powinna motywować do pracy nad sobą, do czynienia dobra, a niestety, bardzo często powoduje jedynie „zabetonowanie” światopoglądu, niezdolność do zrozumienia osoby myślącej inaczej, przeradza się w agresję. To jest często widocznie nawet tu, na tym portalu, wśród osób które deklarują, jak ważne są dla nich poglądy katolickie – a przejawiają się one głównie w agresji skierowanej wobec osób o innym światopoglądzie.
Nie mam złudzeń, religia nie jest źródłem wszelkiego zła, prawdopodobnie gdyby nie było religii, ludzie zabijaliby się o jakąkolwiek inną bzdurę. Religia może wydobywać z danej kultury zarówno to, co w niej najlepsze, jak i to, co najgorsze. Prowadzić do aktów poświęcenia i bohaterstwa, ale i okrucieństwa. Fanatyzm rodzi się, kiedy religia wchodzi na określony grunt kulturowy, trafia na ludzi przepełnionych nienawiścią, którzy często szukają uzasadnienia dla swojego postępowania w czymś wyższym.
Jeszcze jedna sytuacja z życia. Kiedyś poznałam dziewczynę pracującą w ambasadzie Libanu w Warszawie, wspólnie wracałyśmy pociągiem z jakiejś konferencji i całkiem miło nam się rozmawiało, rozmowa w pewnym momencie zeszła na religię, z ciekawości zapytałam, jakiego ona jest wyznania. Powiedziała, że nie chce o tym rozmawiać, bo w Libanie religia naznacza wszystko, stygmatyzuje i dzieli ludzi, określa cię to, czy jesteś chrześcijanką czy muzułmanką. Dlatego, będąc w Europie, chociaż mogłaby już mówić o swoim wyznaniu zupełnie swobodnie, nie robi tego.
To smutny przykład na to, do czego religia prowadzi, choć nie powinna.


Komentarze
Pokaż komentarze (20)