Syreny wyły, RCB milczało po przelocie rakiety. Tusk zapowiada zmiany

Redakcja Redakcja Bezpieczeństwo Narodowe Obserwuj temat Obserwuj notkę 53
Incydent z rakietą, która pozostawiła po sobie ogromny lej w miejscowości Tarnawa-Kolonia, stawia pytania nie tylko o to, dlaczego nie zestrzelono pocisku Ch-101, ale też nie zadziałał alert RCB. Mieszkańcy Lubelszczyzny obudzili się w środku nocy od syren, ale żaden z nich nie wiedział, dlaczego. Donald Tusk, który przybył na miejsce upadku rakiety, zapowiedział, że ma się to zmienić, a obywatele powinni otrzymać smsy o zagrożeniu.

Syreny zamiast alertu RCB. Tusk wyjaśnia decyzję służb

W nocy z środy na czwartek, podczas zmasowanego rosyjskiego ataku na Ukrainę, doszło do naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej. O godz. 3.40 wojsko wykryło niezidentyfikowany obiekt, a kilka minut później w Lublinie i części województwa lubelskiego uruchomiono syreny alarmowe.

Mieszkańcy, ale też dziennikarze i eksperci wojskowi zaczęli pytać, dlaczego nie otrzymali Alertu RCB, który od lat wykorzystywany jest do ostrzegania przed zagrożeniami. Podczas konferencji prasowej w Tarnawie-Kolonii premier Donald Tusk wyjaśnił, że w tej sytuacji liczył się przede wszystkim czas.

– Zagrożenie powstało szybko. Metodą najszybszą i najskuteczniejszą jest syrena – powiedział szef rządu. Polityk przyznał, że sam dostrzega potrzebę zmian w obowiązujących procedurach. 


"Po odwołaniu alarmu ludzie powinni dostać SMS"

Donald Tusk przyznał, że po zakończeniu alarmu zabrakło jasnej informacji dla mieszkańców. – Alarm odwołany, wszystko jest w porządku, ale ludzie słyszeli przed chwilą syreny. SMS-y trzeba wykorzystywać nie tylko do informowania, że jest zagrożenie, ale musimy wprowadzić bezwzględnie zasadę, że po odwołaniu zagrożenia trzeba wysłać uspokajające SMS-y do ludzi – zapowiedział premier.

Szef rządu dodał, że odpowiednie rozwiązania mają zostać przygotowane bardzo szybko. Odnosząc się do systemu alarmowania, Tusk odparł: – Zdaję sobie sprawę, że jeszcze mało kto w Polsce przestudiował rządowy Poradnik Bezpieczeństwa. Też nie czuję się wybitnie przeszkolony, jeśli chodzi o syreny. Wiadomo, to są momenty, kiedy człowiek może o czymś zapomnieć.

Dlaczego alert RCB nie został wysłany?

Po nocnym alarmie w Lublinie pojawiły się pytania ze strony polityków opozycji, dziennikarzy i internautów, dlaczego nie uruchomiono systemu Alert RCB. Minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński tłumaczył, że po naruszeniu polskiej przestrzeni powietrznej natychmiast wdrożono procedurę SPO-13, a syreny były najszybszym sposobem ostrzeżenia mieszkańców.

Podobne stanowisko przedstawiła rzeczniczka MSWiA Karolina Gałecka. Potwierdziła ona, że wysłanie Alertu RCB było rozważane przez służby, jednak ostatecznie z niego zrezygnowano, ponieważ zagrożenie minęło bardzo szybko. Przypomnijmy, że rakieta przeleciała 100 km wzdłuż terytorium Polski, nim spadła na pole. 

Służby wskazują, że przygotowanie, zatwierdzenie i rozesłanie alertu RCB wymaga czasu. Istniało ryzyko, że wiadomość dotarłaby do mieszkańców już po odwołaniu alarmu, wywołując jedynie dodatkową dezorientację. Takie są tłumaczenia, choć doświadczenie Ukrainy, która opanowała system ostrzegania do perfekcji, powinno dać rządzącym wskazówki, jak radzić sobie w sytuacjach kryzysowych.  


Rosyjska rakieta spadła na Lubelszczyźnie

Do wybuchu doszło o godz. 3.40 w miejscowości Tarnawa-Kolonia. Wojsko wykryło niezidentyfikowany obiekt, do którego przechwycenia skierowano myśliwiec F-16. Po sześciu minutach obiekt zniknął z radarów.

Później śmigłowiec Mi-24 wskazał prawdopodobne miejsce upadku. Na miejscu odnaleziono krater i fragmenty pocisku. Premier Donald Tusk ogłosił, że zdecydowana większość śladów wskazuje na rosyjską rakietę manewrującą Ch-101, choć ostateczne ustalenia mają potwierdzić prowadzone badania.   


Fot. Tarnawa-Kolonia, gdzie spadła rakieta/East News 

Red. 

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj53 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (53)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo