Tusk na Lubelszczyźnie. "Byliśmy gotowi do zestrzelenia"

Redakcja Redakcja Bezpieczeństwo Narodowe Obserwuj temat Obserwuj notkę 88
Premier Donald Tusk zabrał głos po naruszeniu polskiej przestrzeni powietrznej podczas zmasowanego rosyjskiego ataku na Ukrainę. Szef rządu ujawnił, że polskie wojsko było gotowe do zestrzelenia obiektu, jeśli ten kontynuowałby lot nad terytorium Polski. Dodał również, że nie ma informacji o ofiarach ani stratach.

"Byliśmy gotowi do zestrzelenia”

W czwartek po godz. 10 premier Donald Tusk udał się do Lublina, gdzie wraz z wicepremierem i ministrem obrony narodowej Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem oraz szefem MSWiA Marcinem Kierwińskim uczestniczył w posiedzeniu zespołu koordynacyjnego z udziałem przedstawicieli służb.

Szef rządu przekazał, że sytuacja jest poważna, ale obecnie nic nie wskazuje na to, by ktokolwiek ucierpiał. – Mamy poważne zdarzenie. Nie ma żadnych informacji o ofiarach i stratach – zaznaczył Donald Tusk. Polskie siły zbrojne zareagowały natychmiast po wykryciu zagrożenia - zapewnił. 

– Pierwsze informacje wskazują jednoznacznie, że odpowiednie służby, przede wszystkim wojsko, nasze samoloty i piloci, zadziałali bardzo szybko i sprawnie. Byliśmy gotowi do zestrzelenia, gdyby rakieta kontynuowała swój lot – zaznaczył.

Jak dodał, pocisk spadł na teren niezabudowany w pobliżu miejscowości Tarnawa-Kolonia na Lubelszczyźnie, dlatego nie doszło do bezpośredniego zagrożenia dla mieszkańców. 

To mógł być rosyjski pocisk Ch-101. Trwa analiza

Donald Tusk dodał też - zgodnie z ukraińskimi wnioskami - że wszystko wskazuje na to, iż polską przestrzeń powietrzną naruszył rosyjski pocisk manewrujący Ch-101. Jednocześnie zaznaczył, że ostateczne potwierdzenie wymaga zakończenia badań prowadzonych przez służby. – Nie wyprzedzamy efektów szczegółowego badania – ocenił premier.

Co wynika z konferencji z udziałem Tuska? Od pierwszych minut incydentu trwała ścisła współpraca wszystkich odpowiedzialnych instytucji. Pozostawał w stałym kontakcie z ministrem obrony Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem oraz prezydentem Karolem Nawrockim. – W takich momentach najważniejsza jest pełna koordynacja i współpraca. Nie ma mowy o jakichkolwiek problemach we współpracy wszystkich instytucji państwowych – oświadczył. 


Ponad 20 obiektów zbliżyło się do polskiej granicy

Minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz przekazał z kolei, że już w nocy wszystkie systemy obrony powietrznej zostały postawione w stan najwyższej gotowości. Jeszcze przed północą uruchomiono zarówno polskie, jak i sojusznicze procedury ochrony przestrzeni powietrznej NATO. W rejon granicy operowały dyżurne myśliwce F-16, samoloty rozpoznawcze oraz maszyny do tankowania w powietrzu należące do sojuszników.

– Ponad 20 obiektów znalazło się blisko polskiej przestrzeni powietrznej – poinformował szef MON. O godz. 3.40 systemy wykryły niezidentyfikowany obiekt. Do jego przechwycenia skierowano myśliwiec F-16. Sześć minut później obiekt zniknął z radarów, a śmigłowiec Mi-24 wskazał prawdopodobne miejsce jego upadku w pobliżu Tarnawy-Kolonii.

Policja precyzowała, że około dwóch kilometrów od najbliższych zabudowań odnaleziono krater o średnicy około 10 metrów. Później minister spraw zagranicznych Ukrainy Andrij Sybiha oświadczył, że był to rosyjski pocisk manewrujący Ch-101, który podczas zmasowanego ataku na Ukrainę naruszył polską przestrzeń powietrzną.  


Fot. Sztab kryzysowy z premierem Donaldem Tuskiem i szefem MON Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem w Lublinie/East News 

Red. 

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj88 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (88)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo