"Byliśmy gotowi do zestrzelenia”
W czwartek po godz. 10 premier Donald Tusk udał się do Lublina, gdzie wraz z wicepremierem i ministrem obrony narodowej Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem oraz szefem MSWiA Marcinem Kierwińskim uczestniczył w posiedzeniu zespołu koordynacyjnego z udziałem przedstawicieli służb.
Szef rządu przekazał, że sytuacja jest poważna, ale obecnie nic nie wskazuje na to, by ktokolwiek ucierpiał. – Mamy poważne zdarzenie. Nie ma żadnych informacji o ofiarach i stratach – zaznaczył Donald Tusk. Polskie siły zbrojne zareagowały natychmiast po wykryciu zagrożenia - zapewnił.
– Pierwsze informacje wskazują jednoznacznie, że odpowiednie służby, przede wszystkim wojsko, nasze samoloty i piloci, zadziałali bardzo szybko i sprawnie. Byliśmy gotowi do zestrzelenia, gdyby rakieta kontynuowała swój lot – zaznaczył.
Jak dodał, pocisk spadł na teren niezabudowany w pobliżu miejscowości Tarnawa-Kolonia na Lubelszczyźnie, dlatego nie doszło do bezpośredniego zagrożenia dla mieszkańców.

To mógł być rosyjski pocisk Ch-101. Trwa analiza
Donald Tusk dodał też - zgodnie z ukraińskimi wnioskami - że wszystko wskazuje na to, iż polską przestrzeń powietrzną naruszył rosyjski pocisk manewrujący Ch-101. Jednocześnie zaznaczył, że ostateczne potwierdzenie wymaga zakończenia badań prowadzonych przez służby. – Nie wyprzedzamy efektów szczegółowego badania – ocenił premier.
Co wynika z konferencji z udziałem Tuska? Od pierwszych minut incydentu trwała ścisła współpraca wszystkich odpowiedzialnych instytucji. Pozostawał w stałym kontakcie z ministrem obrony Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem oraz prezydentem Karolem Nawrockim. – W takich momentach najważniejsza jest pełna koordynacja i współpraca. Nie ma mowy o jakichkolwiek problemach we współpracy wszystkich instytucji państwowych – oświadczył.

Ponad 20 obiektów zbliżyło się do polskiej granicy
Minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz przekazał z kolei, że już w nocy wszystkie systemy obrony powietrznej zostały postawione w stan najwyższej gotowości. Jeszcze przed północą uruchomiono zarówno polskie, jak i sojusznicze procedury ochrony przestrzeni powietrznej NATO. W rejon granicy operowały dyżurne myśliwce F-16, samoloty rozpoznawcze oraz maszyny do tankowania w powietrzu należące do sojuszników.
– Ponad 20 obiektów znalazło się blisko polskiej przestrzeni powietrznej – poinformował szef MON. O godz. 3.40 systemy wykryły niezidentyfikowany obiekt. Do jego przechwycenia skierowano myśliwiec F-16. Sześć minut później obiekt zniknął z radarów, a śmigłowiec Mi-24 wskazał prawdopodobne miejsce jego upadku w pobliżu Tarnawy-Kolonii.
Policja precyzowała, że około dwóch kilometrów od najbliższych zabudowań odnaleziono krater o średnicy około 10 metrów. Później minister spraw zagranicznych Ukrainy Andrij Sybiha oświadczył, że był to rosyjski pocisk manewrujący Ch-101, który podczas zmasowanego ataku na Ukrainę naruszył polską przestrzeń powietrzną.
Fot. Sztab kryzysowy z premierem Donaldem Tuskiem i szefem MON Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem w Lublinie/East News
Red.



Komentarze
Pokaż komentarze (88)