10 obserwujących
87 notek
84k odsłony
  357   0

Hala Stulecia bis, czyli o konserwacji niemieckiego

Śląska słów parę.

...za które historyk pewnie by mnie zbeształ (bo w końcu ziemia kłodzka do Śląska nie należała).

"In hoc signo vinces" - tablicę o tej treści umieszczono pod wysokim krzyżem zdobiącym jedną z lądeckich skałek, całkiem ładną zresztą. O treści niewinnej, biblijnej niemal, podobnie jak w przypadku drugiej tablicy "Omnia in omnibvs Christvs", która zdobi tąż skałę u jej podnóża i która wisi tam od dawien dawna. Napis: "renowacja" wskazuje na wartość historyczną tablicy, a jej kontekst przybliża dziewięć literek, po pobieżnym przyjrzeniu się, ujawniających swoje matematyczne oblicze o rzymskich korzeniach. MDCCCXIII. O jakiż więc znak i zwycięstwo w tablicy chodzi?

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Lądecka Iglica (czubek)

Otóż o to samo, na pamiątkę którego wrocławska betonowa hala otrzymała ponownie miano Hali Stulecia. Napoleon odpędzony z dalekiej Rosji po przejściowych wiosennych sukcesach pod Luetzen i Budziszynem staje w pełni jesieni nad wodami Elstery naprzeciwko sprzymierzonych armii. I gdy losy boga wojny ważyły się pod Lipskiem, odpoczywający w lądeckim kurorcie Julius August Reinhold von Grawert - generał pruskiej piechoty i dowódca kłodzkiego garnizonu zarazem. Z uwagi na wiek podeszły i stan zdrowia pozostał na tyłach, przez co nuda mu dokuczała. A jeszcze rok wcześniej szedł von Grawert na Moskwę wraz z Napoleonem jako dowódca pruskich posiłków!. Leżał zatem sobie pan generał w lądeckiej rezydencji i gapił się bezczynnie na otaczające górskie stoki, w tym na wyniosłą skałę, która wyrastała gdzieś wśród lasów. Leżał i dumał aż postawił wreszcie na niej krzyż w intencji zwycięstwa nad francuskim antychrystem, który od ponad dekady burzył ład Boży w Europie. A gdy, jak uznał po otrzymaniu wieści o klęsce wrogich wojsk w bitwie narodów, Bóg jego modlitw wysłuchał, dołożył wspomnianą tablicę pt. "In hoc signo vinces". Że niby most na Elsterze to jak most mulwijski. Opisany wyżej krzyż o motywacji, jak widać całkiem politycznej, zwalony przez burzę po ostatniej wojnie (czyżby kolejny znak czasu?) wystawili na nowo w roku 2004 lądeccy mieszczanie, a ksiądz dobrodziej poświęcił (http://www.sudety.it/index/artykuly/ID,19). I choć sam krzyż bez tablicy, ba metalowy, zamiast drewnianego, mógł być traktowany niejednoznacznie, bez pełnego kontekstu, postanowiono w końcu rozwiać ewentualne wątpliwości.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Odkonserwowana tablica pamiątkowa

Całkiem niedawno pojawiła się bowiem w ramach tzw. renowacji wspomniana tablica, nie pozostawiająca cienia niedomówienia w jakim celu krzyż na Iglicy stanął. Tablica ta wskazuje jednoznacznie pod czyim znakiem właściwa strona w październiku 1813 zwyciężyła, a z tym - dlaczego mimo brawury księcia Pepiego, który obecnie zapewnia ład przestrzenny na Krakowskim Przedmieściu w dalekiej stolicy, musieliśmy przegrać. Przyznajemy to sami, bez kolejnego bicia (co najwyżej bijąc się w piersi), tuż przed dwusetną rocznicą sławetnej bitwy. A Lądek? Lądek, jak w linkowanym artykule, "wrócił do tradycji".

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Pod Iglicą

Lubię to! Skomentuj3 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura