76 obserwujących
64 notki
246k odsłon
2878 odsłon

Pułkownik Edmund Klich

Wykop Skomentuj12
  1. Notka dokumentacyjna w ramach projektu „Księga Hańby - Tragedia Smoleńska”. Notka będzie uzupełniana.

  2. Próby trollowania będą usuwane a ich autorzy banowani.

  3. Do działu: 2. Oficjalna narracja polska
    Do tematu: płk. E. Klich


Edmund Klich: Kończymy zbieranie danych, gazeta.pl, 15.05.2010

- Słuchałem całych rozmów w kabinie i słyszałem bardzo dokładnie rozmowy załogi między sobą, załogi z kontrolerami na ziemi. Natomiast jeśli były jakieś inne rozmowy, to takie rozmowy są w tle. W związku z tym, słuchając bez wyciszenia szumów, ja nie słyszałem innych głosów i tego nie mogę potwierdzić, bo mogę powiedzieć to, co słyszałem - zaznaczył Klich.

http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,7886326,Edmund_Klich__Konczymy_zbieranie_danych.html


 

Co Edmund Klich powiedział na podkomisji do spraw transportu lotniczego?, strona internetowa pos. Zbigniewa Kozaka, 18.05.2010

E.Klich: Rozpocznę od pierwszej informacji, o której – jak większość pewnie z państwa – dowiedziałem się o katastrofie z mediów. Nawet dzwonił jeszcze syn. Mówi: tato czy wiesz, co się dzieje? Włączyłem TVN 24, widzę, co się dzieje, w związku z tym natychmiast zacząłem się pakować i jadę do Warszawy, bo wiedziałem, że już może być problem prawny. Dlaczego? Dlatego, że samolot jest samolotem – był – samolotem lotnictwa państwowego. Załoga była wojskowa. W związku z tym dotyczy to lotnictwa państwowego, którego nie obejmuje załącznik 13 do konwencji o międzynarodowym lotnictwie cywilnym. (...)

W połowie drogi dostałem telefon od pana Aleksieja Morozowa, to jest obecnie przewodniczący Komisji Federacji Rosyjskiej, zastępca pani Anodiny – szefowej Mieżnonarodnej Awiacionnej Komisji… Komitetu, to znaczy Międzynarodowego Komitetu Lotniczego. (...)

On zadzwonił i powiadomił mnie, że jest katastrofa w Smoleńsku i traktuje to jako telefoniczne powiadomienie, natomiast formalne będzie później. I było od razu pytanie o procedury, według jakich będzie ten wypadek badany. On zaproponował załącznik 13 do konwencji, bo myślę, że i według jego wiedzy, i ówczesnej mojej wiedzy, to jest jedyny dokument, który podpisała i strona polska, i Federacja Rosyjska jako konwencję chicagowską tak zwaną z ’44 roku.

Ja wtedy nie wypowiedziałem się jednoznacznie, ale też sądziłem, że to będzie jedyne rozwiązanie, to znaczy rozwiązanie, które ma jasne zasady prawne.

Po przyjeździe do ministerstwa – już pan minister Grabarczyk na mnie czekał – zgłosiłem się do gabinetu pana ministra i też ten pogląd wyraziłem, że tu chyba aneks 13 jest takim dokumentem, gdzie obydwie strony mają określone procedury, jest to już jasne, to są zasady międzynarodowe.(...)

I wchodzę do tego pomieszczenia, jest pan minister Parulski i od razu no, powiedziałbym dosyć ostro, powiedział mi, że ja w ogóle nie potrafię działać, ja utrudniam pracę prokuraturze, a w ogóle ja ustawiłem…, przyjąłem jako załącznik 13 do procedowania i działam na szkodę Polski. To były bardzo mocne słowa i ja sobie je zapisałem zaraz wieczorem. Więc w tej sytuacji nie wiem, o co chodzi. Ja mówię, ja muszę procedować według załącznika 13 i wymaga tego ode mnie pan Morozow. On mówi: nie przyjmuję tego do wiadomości.

Niestety, ja nie wiem, kto podjął decyzję po stronie rządowej, bo przecież ja nie byłem, nie brałem udziału w żadnych obradach rządu.

http://zbigniewkozak.pl/?p=1220



24.05.2010, TVN24

E.Klich: „Tak, to był generał Błasik”.

http://www.tvn24.pl/-1,1657727,0,1,klich-w-kabinie-pilotow-do-konca-byl-gen-blasik,wiadomosc.html



Wyjaśnienia Edmunda Klicha ws katastrofy cz.2- TERAZ MY -24.05.2010

A.Morozowski:Ale czy na przykład lotnisko nie powinno być po prostu zamknięte?

E.Klich: Nie ma takich procedur zamykania ani cywilnych lotnisk ani wojskowych.

A.Morozowski:A to dlaczego jak jest mgła na przykład w Warszawie...

E.Klich: To lotnisko nie przyjmuje. Nie jest zamknięte.

A.Morozowski:To czy w takim razie nie mógł powiedzieć że nie przyjmuje?

E.Klich: Piloci dostali tak zwane lądowanie warunkowe, to znaczy że wysokość decyzji ich obowiązuje, a kierownik lotów może im dać lądowanie według tej zasady, która panowała na lotnisku Smoleńsk, jak zobaczy samolot. I takiej decyzji nie dostali. Bo on ich nie miał prawa widzieć przy tej pogodzie.

http://www.youtube.com/watch?v=xbibQLCot5I&feature=related



Kontrwywiad RMF FM , z Edmundem Klichem rozmawia Konrad Piasecki,24.05.2010

R: Czyli ten jar mógł mieć znaczenie.

E.K – Mógł mieć pewne znaczenie w mentalności załogi, w tej świadomości sytuacyjnie, prawda.

R: Czyli mógł ich zmylić? Mógł …

E.K – Mógł ich zmylić.

R: Mogli mieć poczucie, gdzie indziej niż są.

E.K: – Ale, gdyby postępowali zgodnie z procedurami, tzn. gdyby na wysokości 100 m niezależnie jaka to była wysokość, czy radiowa, czy barometryczna, podjęli decyzję, nie byłoby wypadku.
 

Transkrypcja za http://ndb2010.wordpress.com/

http://www.youtube.com/watch?v=8BkNi_KUXUs

Wykop Skomentuj12
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale