42 obserwujących
227 notek
317k odsłon
4483 odsłony

Zawiadomienie o przestępstwie Radosława Sikorskiego [CAŁOŚĆ]

Wykop Skomentuj42

2) mianuje i odwołuje pełnomocnych przedstawicieli Rzeczypospolitej Polskiej w innych państwach i przy organizacjach międzynarodowych,

3) przyjmuje listy uwierzytelniające i odwołujące akredytowanych przy nim przedstawicieli dyplomatycznych innych państw i organizacji międzynarodowych. 

Prezydent Rzeczypospolitej przed ratyfikowaniem umowy międzynarodowej może zwrócić się do Trybunału Konstytucyjnego z wnioskiem w sprawie jej zgodności z Konstytucją.

Prezydent Rzeczypospolitej w zakresie polityki zagranicznej współdziała z Prezesem Rady Ministrów i właściwym ministrem.

 
Na skandaliczną sytuację blokowania inicjatyw zagranicznych śp. Prezydenta Kaczyńskiego oraz odcinania  Jego Kancelarii od informacji wskazał b. wiceminister MSZ i b. wiceszef BBN Witold Waszyczykowski. Do Kancelarii Prezydenta docierały bowiem informacje bardzo szczątkowe. Na początku 2009 roku w MSZ zapadła decyzja na piśmie aby nie rozszerzać clarisów i depesz na prezydenta. Witold Waszczykowski w trakcie wysłuchania przed Parlamentarnym Zespołem ds. Zbadania Katastrofy Smoleńskiej powiedział m.in.: „od początku 2009 roku zapadła w MSZ decyzja na piśmie podjęta przez dyrektora generalnego, parafowana przez ministra Radosława Sikorskiego, aby nie rozszerzać depesz i clarisów, czyli płynących z placówek dyplomatycznych informacji, na prezydenta. W związku z tym informacje, jakie docierały do nas, były bardzo szczątkowe, wybiórcze. Musieliśmy w wielu przypadkach informacje zdobywać w inny sposób. Wielokrotnie po ważnych wizytach, rundach negocjacyjnych, które prowadził rząd, MSZ, jedynym źródłem zdobycia informacji jakie było stanowisko polskiego rządu, bądź obcych państw w rozmowach, były spotkania, które prowadziliśmy z ambasadorami lub zastępcami ambasadorów innych państw”. Według W. Waszczykowskiego śp. Prezydent Kaczyński nie był w sposób rzetelny informowany przez rząd m.in. ws. przebiegu konfliktu gruzińsko-rosyjskiego oraz tarczy antyrakietowej". W jego ocenie obchody wielu rocznic z udziałem śp. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego miały być celowo "sabotowane" przez organizowanie równoległych obchodów odbywających się pod patronatem rządu.
Od początku organizacji wizyty w Katyniu próbowano umniejszyć rolę i znaczenie Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego. Obniżano jego rolę i pozycję międzynarodową jako głowy państwa polskiego. Robiono wszystko, żeby tylko Prezydent Kaczyński nie wziął udziału w uroczystościach 70. rocznicy dokonania zbrodni w Katyniu. 
Kancelaria Prezydenta RP przekazywała informacje na temat wizyty zgodnie z obowiązującymi przepisami. Kancelaria Prezydenta RP wysyłała kilkukrotnie grupy przygotowawcze mające na celu nadzorowanie organizacji uroczystości, za każdym razem były te wyjazdy odwoływane; np. z powodu wizyty w Moskwie ministra Tomasza Arabskiego, szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.
W dniu 27 stycznia 2010 r. Kancelaria Prezydenta RP przekazała listy do Ministra Spraw Zagranicznych Radosława Sikorskiego, Sekretarza Generalnego Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa Andrzeja Przewoźnika oraz Podsekretarza Stanu w MSZ Andrzeja Kremera, informujący o udziale Prezydenta RP w uroczystościach w Katyniu. Powiadomieni o tym zostali także Ambasador RP w Moskwie Jerzy Bahr oraz Współprzewodniczący Polsko-Rosyjskiej Grupy ds. Trudnych Adam Daniel Rotfeld. Dodatkowo został przekazany, adresowany na ręce Ambasadora FR w RP Władimira Grinina, list z informacją o uczestnictwie Prezydenta Polski w uroczystościach katyńskich, podpisany przez Ministra Mariusza Handzlika.
Minister Paweł Wypych zapewnił, że w chwili rozmowy telefonicznej premierów w dniu 3 lutego 2010 r. Putina i Tuska o planach polskiego prezydenta wiedziały rządy Polski i Rosji. W trakcie tej rozmowy premier Rosji oficjalnie zaprosił Donalda Tuska na kwietniowe uroczystości w Katyniu. W dniu 22 lutego 2010 r. minister Mariusz Handzlik rozmawiał z ambasadorem Rosji Władimirem Grininem, a szef Kancelarii Prezydenta Władysław Stasiak z wiceszefem MSZ Andrzejem Kremerem o uczestnictwie Prezydenta w uroczystościach w Katyniu.
Tymczasem ambasador FR W. Grinin prowadził grę mającą na celu eskalację konfliktu pomiędzy premierem Tuskiem i Prezydentem RP. Grinin i inni przedstawiciele strony rosyjskiej zapewniali, że ambasada FR w Warszawie nie otrzymała z polskiego MSZ żadnej oficjalnej informacji o zamiarach Prezydenta i że nic nie wiedzą o jego planach związanych z katyńską rocznicą
MSZ skierowało do Lecha Kaczyńskiego oficjalne zaproszenie do wzięcia udziału i przewodniczenia polskiej delegacji na uroczystości rocznicowe, które się odbędą 10 kwietnia w Katyniu. Minister Władysław Stasiak poinformował, że otrzymał potwierdzenie od wiceszefa MSZ Andrzeja Kremera, że kilkakrotnie w rozmowie ze stroną rosyjską ta sprawa była już przedstawiana. W dniu 11 marca 2010 r. Kancelaria Prezydenta podała, że MSZ zwróciło się do Prezydenta, aby 10 kwietnia przewodniczył polskiej delegacji na uroczystościach państwowych w Katyniu (w piśmie do Prezydenta napisano, że właśnie tego dnia organizowane są oficjalne, państwowe uroczystości w Katyniu). Stronę rosyjską reprezentować mieli przedstawiciel prezydenta Dmitrija Miedwiediewa oraz wiceminister spraw zagranicznych. W przygotowaniach do wizyty Prezydenta w Katyniu brali udział przedstawiciele MSZ, MON, MKDN, Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych.
W związku z faktem, iż uroczystości odbywały się na terytorium obcego państwa, wiodącym w sprawach organizacyjnych był właśnie resort spraw zagranicznych. 
Urzędnicy Kancelarii Prezydenta RP starali się o jak najgodniejszy skład delegacji, mając na początku nadzieję, że w uroczystości udział weźmie również premier Donad Tusk i prezydent Dmitrij Miedwiewiew. 
Jednak postawa strony rosyjskiej i doświadczenie z poprzednich lat (np. zawrócenie samolotu z Prezydentem RP z przestrzeni Rosji lecącego do Gruzji) wskazywały, że może dojść do jakiegoś incydentu, który Rosja będzie chciała propagandowo zinterpretować na swoją korzyść np. celowe opóźnienie rozpoczęcia uroczystości. Przedstawiciele Rosji starali się utrudnić organizację wizyty Prezydenta RP w Katyniu. 
Niewątpliwie już od jesieni 2009 r. prowadzone były rozmowy, których skutkiem miało być spotkanie premierów Polski i Rosji w Katyniu. Warunkiem powodzenia tej inicjatywy było wyeliminowanie z udziału w tych uroczystościach śp. Prezydenta Kaczyńskiego, który nie chciał zgodzić się na rezygnację z określenia Katynia, jako zbrodni ludobójstwa. W opracowanym w prezydenckim Biurze Bezpieczeństwa Narodowego dokumencie stwierdzono m.in.: „Brak realnych działań strony rosyjskiej w kwestii ludobójstwa katyńskiego, a w szczególności dalsze negowanie postulatów strony polskiej przez władze Federacji Rosyjskiej może doprowadzić do sytuacji, w której Polska będzie zmuszona do postawienia sprawy zbrodni katyńskiej na forum ONZ i przed Międzynarodowym Trybunałem Sprawiedliwości w Hadze”. Śp. Lech Kaczyński był pierwszym Prezydentem RP nie powiązanym z poprzednim systemem, dlatego już 17 września 2009 r. w Warszawie podczas uroczystości upamiętniających IV rozbioru Polski przez Rosję i Niemcy, nie bał się powiedzieć, że zbrodnia dokonana w Katyniu, była zbrodnią ludobójstwa. Ani rząd Donalda Tuska, ani rząd Federacji Rosyjskiej nie chciał usłyszeć tych słów raz jeszcze. Rosja  postanowiła wykorzystać wewnętrzny spór w Polsce i doprowadzić do kolejnej kłótni między rządem Tuska, a śp. Prezydentem Kaczyńskim i przenieść ją na forum międzynarodowe. 
Dnia 22 stycznia w Moskwie rosyjski minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow uchylał się od odpowiedzi na pytanie, „czy można spodziewać się udziału prezydenta Dmitrija Miedwiediewa lub premiera Władimira Putina w uroczystościach upamiętniających 70. rocznicę tragedii katyńskiej”. Przyznaje jednak, że strona polska nieoficjalnie zapoznała Rosję ze swoimi planami związanymi z tą rocznicą. „Jesteśmy zainteresowani, by udzielić pomocy w zorganizowaniu uroczystości na naszym terytorium”. Jak wynikało z tych słów, Rosjanie ze swojej strony na razie nie planowali organizowania uroczystości w Lesie Katyńskim, lecz poprzestają na deklaracji udzielenia Polsce pomocy w ich zorganizowaniu.
Fakt, iż to Rosja postanowiła doprowadzić do kolejnej kłótni między rządem, a Prezydentem i użyła do tego celu Donalda Tuska potwierdził w prokuraturze Dariusz Górczyński, naczelnik Wydziału Federacji Rosyjskiej w Departamencie Wschodnim MSZ. Okazało się, że do 3 lutego w oficjalnych rozmowach polsko-rosyjskich nie było mowy o rozdzieleniu wizyt prezydenta i premiera. Wtedy premier Władimir Putin zadzwonił do Tuska i zaprosił go na obchody katyńskie. Górczyński zeznał, że po tej rozmowie Tomasz Arabski, szef Kancelarii Premiera, uzgodnił ze swoim rosyjskim odpowiednikiem, iż Putin przyjedzie do Katynia nie 10, lecz 7 kwietnia i tam się spotka z Tuskiem, bez prezydenta Kaczyńskiego. 
Minister w Kancelarii Prezydenta RP Mariusz Handzlik twierdził, "że polski MSZ, Rada Pamięci Walk i Męczeństwa (bezpośredni organizator uroczystości) oraz ambasada Rosji otrzymała 27 stycznia list od prezydenta wyrażający wolę uczestniczenia w uroczystościach 70. rocznicy Zbrodni Katyńskiej.” 
Jednak właśnie 2 lutego 2010 r. Premier Federacji Rosyjskiej Władimir Putin zaprosił podczas rozmowy telefonicznej prezesa Rady Ministrów Donalda Tuska do wspólnego uczczenia pamięci ofiar Katynia. O zaproszeniu powiadomił rzecznik szefa rosyjskiego rządu Dmitrij Pieskow. Uściślił, że zaproszenie polskiemu premierowi zostało przekazane w czasie rozmowy telefonicznej, do której doszło z inicjatywy strony rosyjskiej. Następnego dnia Premier zaproszenie przyjął.
Wcześniej, bo 13 stycznia 2010 r. Szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Tomasz Arabski zaakceptował 10 kwietnia 2010 r. jako termin oficjalnych rocznicowych uroczystości katyńskich.
Od 27 stycznie 2010 r. Minister Spraw Zagranicznych powinien oficjalnie rozpocząć przygotowania, jednak od 2 lutego przedstawiciele rządu oraz duża część mediów zaczęła obarczać śp. Prezydenta Kaczyńskiego za to, że miał reprezentować Polskę na uroczystościach rocznicowych i jest konieczność organizacji dwóch wizyt w Katyniu. 
Od tej pory większość mediów podawała, że to Premier FR zaprosił 2 lutego na uroczystości katyńskie Premiera RP, zaś nie wspominała o liście z Kancelarii Prezydenta z 27 stycznia, który informował wszystkie strony o swojej obecności w Katyniu. Niewątpliwie taką sytuację wytworzyła Rosja, dla której śp. Lech Kaczyński był trudnym rozmówcą ze względu na Jego politykę historyczną, pamięć o pomordowanych oficerach i politykę wschodnią. 
W tę kampanię włączyli się też urzędnicy Premiera Tuska i inni politycy z PO i SLD. Ministrem chwalącym inicjatywę Kremla był m.in. szef MSZ Radosław Sikorski. Odnosząc się do zaproszenia Donalda Tuska przez premiera Putina, Radosław Sikorski "osobiście radził", aby Prezydent raczej pojechał na rocznicę 65-lecia zakończenia wojny w Moskwie oraz do Charkowa i Miednoje. „To nie stwarzałoby dwuznaczności. „GW” relacjonowała panujące w MSZ opinie: „Nieoficjalnie dyplomaci bardziej niż o sprawy protokołu, boją się o to, co prezydent w Katyniu powie. - Nie zależy nam na powtórce z Westerplatte - twierdzi jeden z nich. Wówczas na obchodach wybuchu II wojny prezydent wygłosił bardzo ostre przemówienie”. Natomiast w momencie, kiedy śp. Prezydent potwierdził wyjazd do Katynia Radosław Sikorski stwierdził: „Ja bym prosił, żeby ograniczyć gorszące kontrowersje wokół sprawy upamiętnienia ofiar zbrodni katyńskiej w jej 70-tą rocznicę. Pan prezydent podjął decyzję, że jedzie do Katynia - skoro Pan prezydent jedzie, to rząd, a ministerstwo spraw zagranicznych w szczególności mu to umożliwią. A kuchnię zostawmy urzędnikom". 
W innym miejscu Szef MSZ odnosząc się do zaproszenia przez Premiera Putina, Premiera Tuska Radosław Sikorski "osobiście radził", aby prezydent raczej pojechał na rocznicę 65-lecia zakończenia wojny w Moskwie oraz do Charkowa i Miednoje. - To nie stwarzałoby dwuznaczności - argumentował Sikorski. (...) Nieoficjalnie dyplomaci bardziej niż o sprawy protokołu, boją się o to, co prezydent w Katyniu powie. - Nie zależy nam na powtórce z Westerplatte - twierdzi jeden z nich. Wówczas na obchodach wybuchu II wojny prezydent wygłosił bardzo ostre przemówienie.
Według Pawła Grasia: "Istotą i głównym celem tej rozmowy było zaproszenie przez pana premiera Putina pana premiera Donalda Tuska do wspólnego uczczenia rocznicy tragedii katyńskiej. (..) Premier Putin ma świadomość jak ważne miejsc zajmuje Katyń w pamięci Polaków. Jak dodał: "Problem uroczystości w Katyniu był tematem rozmowy podczas spotkania w Sopocie. Ustalenia tej rozmowy się w ten sposób się materializują. Nie było żadnych specjalnych zabiegów ze strony Polski”:
Zaraz po tym jak Premier zapowiedział swoją obecność na uroczystościach katyńskich, Kancelaria Prezydenta przypomniała o fakcie wysłania m.in. do Ambasady FR listu potwierdzającego jego obecność w katyńskich uroczystościach. "Ja się cieszę, że premier będzie w Katyniu. Ale najwyższym przedstawicielem Rzeczypospolitej jest prezydent i ja też tam będę" - oświadczył 4 lutego Lech Kaczyński.
Tymczasem 11 lutego 2010 r. wiceminister MSZ Andrzej Kremer w rozmowie z prezydenckim ministrem Mariuszem Handzlikiem oświadczył, że zorganizowanie wspólnej wizyty Prezydenta RP i premiera D. Tuska w Katyniu będzie trudne ze względu na stanowisko strony rosyjskiej. Tymczasem tydzień później, w trakcie wizyty ministra Andrzeja Przewoźnika w Katyniu to polska strona rządowa zaproponowała Rosjanom rozdzielenie wizyt, a „rozmówcy ze strony rosyjskiej przyjęli do wiadomości polskie propozycje”: min. Przewoźnik „poinformował stronę rosyjską, że bardziej prawdopodobne jest zorganizowanie dwu odrębnych uroczystości (7 kwietnia z udziałem Premiera i 10 kwietnia z udziałem Prezydenta)” a Rosjanie stwierdzili, że „wariant osobnych wizyt byłby najbardziej korzystny z punktu widzenia organizacji uroczystości”.
Jednak rosyjski Ambasador Władimir Grinin powiedział 20 lutego, że nic nie wie o takim liście. Dopiero po ostrej reakcji ministrów prezydenckich. Szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego, śp. Aleksandra Szczygły: "To oczywista nieprawda. Rosyjski ambasador włącza się w sprawy wewnętrzne w Polsce. Pytam pana ambasadora: czemu wprowadza w błąd polską opinię publiczną?" oraz ministra Handzlika prezydenckiego podsekretarz stanu ds. zagranicznych który powiedział, że jeśli zajdzie taka potrzeba, będzie mógł jeszcze raz przekazać pismo Rosjanom Ambasada przyznała na drugi dzień, że taki list otrzymała. Na jej stronie internetowej pojawił się komunikat: "Ambasada nie otrzymała żadnych konkretnych propozycji w sprawie udziału Prezydenta Polski w uroczystościach w Katyniu, również nie było ich w piśmie Kancelarii Prezydenta Polski. Co dotyczy zamiaru L. Kaczyńskiego do złożenia wizyty w Katyniu, o tym oczywiście wiemy”. 
W tym sporze jasno określił się polski MSZ. Według rzecznika prasowego ministerstwa Piotra Paszkowskiego:  "Z tego co rozumiem to pismo nie przeszło normalnej drogi dyplomatycznej, czyli nie było przekazywane poprzez MSZ. Z informacji prasowych wynika, że podpisał je w imieniu prezydenta minister Mariusz Handzlik i skierował do ambasadora. Na razie nie wiemy, jaki w ogóle status to pismo miało. Prezydent zazwyczaj kieruje poprzez MSZ pismo do swojego odpowiednika, czyli prezydenta Rosji i czyni to poprzez MSZ. Zostaje ono przekształcone w notę, a ta jest dopiero przekazywana prezydentowi Rosji przez naszego ambasadora w Moskwie".
Na początku marca 2010 r. MSZ powołując się na wolę premiera Rosji jasno dał do zrozumienia, że premier Tusk nie będzie uczestniczył w głównych uroczystościach lecz wybierze osobne spotkanie z Putinem.  W konsekwencji tylko ta wizyta korzystała z pełnej ochrony i została starannie przygotowana a oficjalna wizyta Prezydenta została potraktowana jako prywatna zmarginalizowana. (korespondencja z 23 lutego 2010r. pomiędzy MSZ, a Kancelarią Prezydenta RP).
Strona rządowa wiedziała o problemach z przygotowaniem lotniska w Smoleńsku, na którym miał wylądować Prezydent RP wraz z delegacją. Kilkakrotnie była odkładana wizyta specjalnej grupy roboczej, która miała sprawdzić stan lotniska. 23 marca ambasador Rosji Władimir Grinin uprzedził MSZ, że nie wiadomo czy lotnisko w Smoleńsku będzie gotowe na przyjęcie Prezydenta RP. Nakazywało to szczególną ostrożność i staranność w przygotowywaniu wizyty. Informacja ta dotarła do Kancelarii Prezydenta 12 kwietnia br.  (korespondencja między Ministerstwem Spraw Zagranicznych, a Kancelaria Prezydenta RP).
Dnia 30 marca dyrektor Kazimierz Kuberski z Kancelarii Prezydenta RP napisał do Cezarego Króla, dyrektora sekretariatu ministra spraw zagranicznych pismo w sprawie zabezpieczenia wizyty Prezydenta RP na uroczystościach katyńskich. :
„W nawiązaniu do poprzedniej korespondencji ws. udziału Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej Pana Lecha Kaczyńskiego w uroczystościach 70. rocznicy zbrodni katyńskiej, które odbędą się w dniu 10 kwietnia br. w Katyniu, zwracam się z uprzejmą prośbą o zabezpieczenie następujących kwestii.
 
  1. Uzyskanie pozwolenia na przyjęcie samolotów specjalnych (Tu-154 M i Jak-40) na lotnisku w Smoleńsku w dniu 10 kwietnia br.
  2. Zapewnienie transportu na miejscu dla członków delegacji.
  3. Zapewnienie asysty policji oraz odpowiedniej ochrony dla Prezydenta i członków delegacji.
 
Pismo tej samej treści trafiło 30 marca również do ambasadora Jerzego Bahra, dyrektora MSZ Jarosława Bartkiewicza oraz do Mariusza Kazany, dyrektora Protokołu Dyplomatycznego MSZ.
 
Na szczególną uwagę zasługuje również korespondencja pomiędzy Kancelarią Prezydenta a Ministrem Obrony Narodowej Bogdanem Klichem. Z pism tych wyłania bowiem, całkowicie odmienny obraz niż ten oficjalnie przedstawiany, bowiem to nie śp. Prezydent Kaczyński lub Jego urzędnicy zapraszali na uroczystości katyńskie. Zgodnie z obowiązującymi przepisami to Minister Obrony Narodowej wydaje polecenia dowódcom, Prezydent RP nie może bezpośrednio zwracać się do dowódców bez wiedzy MON. Dlatego pismo Szefa Kancelarii Prezydenta Władysława Stasiaka do min. Bogdana Klicha nie było zaproszeniem dowódców Sił Zbrojnych RP, ale jedynie informacją i pytaniem, czy można takie zaproszenie wysłać! Dlatego zgoda min. Bogdana Klicha i wysłanie tych zaproszeń do dowódców miały charakter polecenia służbowego, taka zresztą parafa widnieje na jednym z dokumentów: „zgoda, zwłaszcza że ja też się wybieram”. Szef MON w sprawie wyjazdu 10 kwietnia wydał szereg decyzji służbowych.
Do ostatnich chwil czyniono wszystko, żeby tylko śp. Prezydent Kaczyński nie wziął udziału w uroczystościach. Próbowano różnych zabiegów, najpierw tłumaczono się brakiem oficjalnych pism, następnie próbowano stwierdzać, że uroczystości organizuje rząd Rosji i że to premier Rosji zaprasza Donalda Tuska. W rzeczywistości to premier Tusk doprowadził do rozdzielenia wizyt i to Donald Tusk wyznaczył na organizatora uroczystości, w których udział miał wziąć śp. Prezydent Kaczyński. To premier Tusk był zwierzchnikiem ministerstw i innych rządowych służb, instytucji, uczestniczących w organizacji wizyty w Katyniu 10 kwietnia 2010 r.
Wypowiedź szefa MSZ Radosława Sikorskiego w trakcie 83 posiedzenia Sejmu RP VI kadencji w dn. 19 I 2011 r. w punkcie porządku dziennego: Informacja prezesa Rady Ministrów dotycząca działań rządu zmierzających do ustalenia przyczyn i okoliczności katastrofy samolotu TU-154M w dniu 10 kwietnia 2010 r. pod Smoleńskiem, w związku z publikacją raportu Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego potwierdza, że nie dopełnił on swoich obowiązków w celu zapewnienia odpowiedniego statusu dyplomatycznego wizycie Prezydenta RP w dniu 10 kwietnia 2010 roku:
 
„(…) Otóż żelazną zasadą w dyplomacji jest to, że status wizyty określa strona gospodarza. My w Polsce też przyjmujemy różnego rodzaju wizyty: państwowe, dwustronne, wielostronne. Bywają u nas także wysokiej rangi politycy, którzy odbywają wizyty, na które nie zostali zaproszeni, odwiedzają groby, odwiedzają Polskę, są to różne formuły. W tym przypadku trzeba stwierdzić, że tak jak wizyta 7 kwietnia miała jednoznacznie charakter dyplomatyczny, wynikała z zaproszenia strony, państwa gospodarza, gdyż wiązała się z rozmowami premierów w Smoleńsku, tak wizyta prezydenta Rzeczypospolitej była zagraniczną częścią krajowych obchodów rocznicy zbrodni katyńskiej. Była to, jak to ujął ambasador Bahr, pielgrzymka z akcentami politycznymi. Proszę przyjąć do wiadomości, że status wizyty w Polsce określa Polska, a status wizyty w Rosji określa Rosja. Żadna polska instytucja nie była tego w stanie zmienić (…)”
 
Z dokumentów przywołanych w „Białej Księdze” (w załącznikach nr 69 i 70) wynika, że już 10 marca 2010 r. dyrektor S. Nieczajew z MSZ FR w rozmowie z przedstawicielem MSZ RP podkreślił, iż protokół dyplomatyczny rządu FR będzie zajmował się wyłącznie organizacją spotkania premierów D. Tuska i W. Putina. Polski rozmówca Nieczajewa przyjął to do akceptującej wiadomości. 
W czasie tej samej rozmowy S. Nieczajew spytał, czy ma traktować słowa polskiego rozmówcy o przyjeździe Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego do Katynia w dniu 10 kwietnia jako oficjalne powiadomienie strony rosyjskiej o tej wizycie, lecz polski rozmówca rosyjskiego dyplomaty nie zajął stanowiska.
Natomiast 3 kwietnia polska strona rządowa ustaliła z rosyjską stroną rządową, że wylot premiera D. Tuska do Katynia będzie koordynowany z Moskwą.
MSZ było świadome, że organizacja wizyty Prezydenta RP realizowana jest tak, że będzie ona gorzej przygotowana i gorzej zabezpieczona niż spotkanie premiera D. Tuska z W. Putinem. MSZ świadomie opóźniało oficjalne powiadomienie strony rosyjskiej o wizycie Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w dniu 10 kwietnia 2010 r.
Z dokumentów przywołanych w „Białej Księdze” (w załącznikach nr 46, 47, 48, 49, 50, 51, 52, 53, 54 i 55) wynika, że:
 
  • wizyta przygotowawcza, która miała się odbyć w Katyniu i Moskwie w dn. 3-5 marca 2010 r. została w ostatniej chwili „odwołana przez organizatorów” (załącznik nr 46), którzy także w tym zakresie realizowali wolę premiera W. Putina – o czym informowali się przedstawiciele polskich ambasad w Moskwie i Kijowie, już 26 lutego wymieniający opinie, zgodnie z którymi „bez osobistego zaangażowania Putina samolot do Smoleńska 3 marca nie poleci” (załącznik nr 55),
  • także zaplanowany na 10 marca wyjazd grupy roboczej do Smoleńska został w dn. 5 marca uznany przez stronę rosyjską za nieaktualny (załączniki nr 47 i 48),
  • 11 marca Ambasada RP w Moskwie przekazała do Kancelarii Prezydenta RP informację o nowym planowanym terminie wizyty przygotowawczej w dn. 24 marca (załącznik nr 49); termin potwierdzono w dn. 15 marca (załącznik nr 50 i 52),
  • 16 marca amb. Jerzy Bahr przekazał do Kancelarii Prezydenta RP informację, że w związku ze zorganizowaną w dn. 17-18 marca wizytą delegacji rządowej z min. T. Arabskim i min. A. Kremerem w Moskwie, nie jest możliwe zrealizowanie programu zaplanowanej na dz. 19 marca wizyty w Moskwie min. M. Handzlika z Kancelarii Prezydenta RP, więc powinno się przełożyć ją na późniejszy termin (załączniki nr 53).
 
W omawianym czasie Kancelaria Prezydenta RP sygnalizowała swoje wątpliwości dotyczące stanu lotniska w Smoleńsku (załącznik nr 51).
Współdziałanie MSZ ze stroną rosyjską prowadzone było tak, że polscy urzędnicy nigdy przed tragedią nie sprawdzili stanu lotniska w Smoleńsku
 
Analiza „Uwag RP do raportu MAK” (tzn. Uwagi Rzeczypospolitej Polskiej jako: państwa rejestracji i państwa operatora do projektu Raportu końcowego z badania wypadku samolotu Tu-154M nr boczny 101, który wydarzył się w dniu 10 kwietnia 2010 r., opracowanego przez Międzypaństwowy Komitet Lotniczy MAK, Warszawa 19 grudnia 2010 r.) dowodzi na liczne zaniedbania w fazie organizacyjnej wizyty Prezydenta RP, także poczynione przez placówki MSZ.
Załączona na str. 60 karta podejścia nie pochodzi z dokumentacji, którą posiadała załoga. Schemat podejścia opublikowany na stronie 60 (rys.9) raportu różni się dość istotnym szczegółem od kart dostępnych załodze. Na dolnym, prawym marginesie opublikowana jest data wydania tej karty. Na górnym marginesie opublikowany jest numer strony.
Karty podejścia przekazane przez Ambasadę Polską w Moskwie do Szefostwa Służby Ruchu Lotniczego w roku 2009 pozbawione są tych informacji. Jest to o tyle istotne, że opublikowana data wydania takiego dokumentu oraz numer może służyć jej poprawnej identyfikacji. Strona rosyjska nie odniosła się w Raporcie do stwierdzonych powyżej niezgodności. Z ustaleń strony polskiej wynika, że tak przygotowane dokumenty zostały przesłane przez stronę rosyjską w 2009 roku (Uwagi… s.46 -47)
Załoga nie dysponowała pełnymi aeronawigacyjnymi i innymi danymi lotniska Smoleńsk „Północny” w czasie przygotowania do lotu. Komisji przedstawiono nieaktualne dane o schemacie podejścia do lądowania na lotnisku Smoleńsk „Północny”. NOTAM z informacją o wycofaniu szeregu środków radiotechnicznych nie dotarł do załogi.
Według informacji dowódcy pułku specjalnego, przy organizacji tego lotu były złożone odpowiednie zamówienia w celu zwrócenia się do Ambasady Rzeczpospolitej Polskiej w Moskwie do strony rosyjskiej z prośbą o przekazanie aktualnych schematów i procedur lotniska. Przed wylotem żadna informacja z Ambasady do pułku nie była przekazana.
Analiza posiadanych przez załogę informacji aeronawigacyjnych nie pozwoliła określić daty jej wydania (na arkuszach brak nazwy, numeru i daty). Według strony tytułowej wymienionego faksu, można sądzic, że była ona wydana 9 kwietnia 2009 roku. Posiadane przez załogę dane lotniska dla samolotu kategorii D (Tu-154M) zakładały podejście do lądowania tylko według OSP (minimum 100x1500) lub po systemie radiolatarni (RMS), która była wycofana z eksploatacji w październiku 2009 roku, i w żadnym przypadku nie mogła być wykorzystywana przez załogę z powodu braku na pokładzie odpowiedniego oprzyrządowania. Minimów meteorologicznych dla innych systemów zajścia (RSP – OSP, RSP) załoga przed wylotem nie miała.
Na stronie 60 Raportu, odnoszącego się do punktu 1.8 pokazano kopię obowiązującej karty podejścia na DS. 26 lotniska Smoleńsk „Północny”, która jest zgodna co do treści lotniczej z tą, którą posiadała załoga. W związku z tym powyższy zarzut jest bezpodstawny. Dodatkowo przypis numer 32 powołuje się na pismo Ambasady Polskiej datowane faktycznie 9.04.2010. 
Na przekazanych przez stronę rosyjską kartach podejścia do lotniska Smoleńsk „Północny” nie ma zawartej informacji według jakiego układu współrzędnych przedstawione są współrzędne punktów nawigacyjnych. Również AIP FR nie precyzuje w jakim zakresie obowiązuje w FR układ SK-42, a jakiej PZ-90 (Uwagi… s.103)
NOTAM-y serii „M” nie są rozpowszechniane poza terytorium Federacji Rosyjskiej. Strona rosyjska powinna być tego świadoma i w odpowiedzi na pismo zwracające się z prośbą o przekazanie aktualnych schematów i procedur, które byłyby najbardziej aktualne po sporządzeniu dokumentu „Akt przeglądu technicznego lotniska Smoleńsk „Północny” w celu przyjęcia lotów specjalnych” z dnia 5 kwietnia 2010 roku, powinna przekazać je Ambasadzie RP wraz ze zgodami dyplomatycznymi w dniu 9 kwietnia 2010 roku (Uwagi… s.47)
Z posiadanych informacji wynika, że przekazane stronie polskiej dane lotniska, w tym: współrzędne położenia środka lotniska ARP, współrzędne progów drogi startowej i współrzędne posadowienia anten bliższej i dalszej radiolatarni prowadzącej – BRL i DRL (wszystkie współrzędne na karcie podejścia), wrażone są w układzie odniesienia SK-42, a nie w ogólnie przyjętym obecnie do stosowania w lotnictwie układzie WGS-84. O tym fakcie nie poinformowano strony polskiej w momencie przekazywania przez stronę rosyjską ww. kart podejścia.
Forma zapisu współrzędnych w obu układach jest podobna, nie mniej jednak oba układy nie są tożsame. Potraktowanie współrzędnych wyrażonych w układzie SK-42 jako współrzędnych WGS-84 spowodowało wprowadzenie błędnych danych do systemów pokładowych (GPS/FMS) samolotu TU-15M (Uwagi…  s.49) 
Zarówno AIP FR część GEN 2.1-2 pkt.3 GEODETIC REFERENCE DATUM jak i dokumentacja JEPPESEN – GENERAL – RUSSIA-1 w podpunkcie WGS IMPLEMENTATION STATUS informuje, że w Rosji używany jest system kartograficzny PZ-90, który w wersji PZ-90.02 jest praktycznie identyczny z WGS-84. Do czasu zaimplementowania w całym obszarze Rosji systemu PZ-90 używany jest jeszcze system SK-42 (pomimo obowiązywania od 28.07.2000 r. normy TOCT P 51794 – 2008, w której jako obowiązujący jest poddany system SK-95). Brakuje ostrzeżenia, zarówno w AIP FR jak i w JEPPESEN, że dane publikowane w systemie SK-42 różnią się znacznie od PZ-90/WGS-84. Brakuje też algorytmu przeliczania tych współrzędnych.
Brak powyższych informacji, w połączeniu z nie zamieszczeniem lub nie powiadomieniem strony polskiej przy przekazaniu aktualnych kart podejścia dla lotniska Smoleńsk „Północny” przez stronę rosyjską o zastosowanym systemie kartograficznym SK-42 w ww. kartach, może być odczytany jako wyjątkowy brak staranności przygotowującego ww. dane (Uwagi…  s.63 -64).
Z dokumentów przywołanych w „Białej Księdze” (w załącznikach nr 65, 66, 67 i 68) wynika, że rząd D. Tuska wielokrotnie otrzymywał informacje wskazujące na nieprzygotowanie lotniska Smoleńsk Siewiernyj do przyjęcia polskiego statku powietrznego. Mimo zapewnień, iż ww. lotnisko (na co dzień zamknięte) zostanie uruchomione, nie otrzymano ze strony rosyjskiej oficjalnego potwierdzenia, że zostanie ono uruchomione na potrzeby polskich delegacji w dniach 7-10 kwietnia (ta ostatnia informacja dotarła z MSZ do sekretariatu min. Handzlika w Kancelarii Prezydenta RP dopiero 12 kwietnia 2010 r.).
Ponadto z dokumentów przywołanych w załączniku nr 68 oraz z relacji przywołanej w załączniku nr 43 wynika, że 8 kwietnia 2010 r. w MSZ rozumiano wagę sprawy. Wiedziano, że lotnisko w Smoleńsku nie jest poinformowane o zaplanowanym na 10 kwietnia 2010 r. lądowaniu samolotu z Prezydentem RP na pokładzie i oceniano, że nieprzygotowanie lądowania tego i innych samolotów w Smoleńsku jest kwestią fundamentalną – lecz zaniechano przeprowadzenia niezbędnych czynności i ustaleń.
 
Z wyjaśnień funkcjonariuszy BOR, przywołanych w „Białej Księdze” (w załącznikach nr 89, 90, 91 i 92) oraz z wyjaśnień pracownika Ambasady RP w Moskwie (załącznik nr 93) wynika, że kwestia lotnisk zapasowych nie została właściwie rozwiązana i przygotowana przed startem Tu-154M nr 101, a informacja na ich temat nie dotarła na czas ani do załogi polskiego statku powietrznego z Prezydentem RP na pokładzie, ani na lotnisko docelowe.
Ustalenia dotyczące wyznaczenia lotnisk zapasowych trwały także w trakcie ostatniego lotu Tu-154M nr 101, a informacji na temat lotnisk zapasowych centrala w Moskwie nie przekazała ani załodze samolotu ani personelowi lotniska. Nie został też o tym powiadomiony Prezydent Lech  Kaczyński. 
Niewskazanie lotniska zapasowego załodze Tu-154M nr 101 po pogorszeniu się warunków meteorologicznych obciąża stronę rosyjską. Rezygnacja z wyznaczenia lotnisk zapasowych wskazuje też na współodpowiedzialność MSZ, BOR i Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji. W sprawie przyjęcia procedury badania katastrofy oraz śledztwa rosyjskiej prokuratury zabrakło inicjatyw MSZ. 
Po katastrofie wojskowego samolotu TU-154M w dniu 10 kwietnia 2010 r. Rada Ministrów zawarła ustną umowę międzynarodową z Federacją Rosyjską dotyczącą prowadzenia postępowania wyjaśniającego przyczyny wypadku podług niektórych zapisów Konwencji o międzynarodowym lotnictwie cywilnym z 1944r.
Działanie to związało Polskę szeregiem postanowień dla niej niekorzystnych, nałożyło więcej obowiązków niż dało praw i postawiło w roli petenta względem Rosji. Badanie przyczyn wypadku, podobnie jak szczątki polskiego samolotu i wszystkiego co było na jego pokładzie, oddano w ręce Państwowej Komisji pod przewodnictwem Wladimira Putina. 
Umowa była więc aktem prawa międzynarodowego kształtującego prawa i obowiązki Rzeczypospolitej Polski na arenie międzynarodowej w sposób niekorzystny dla Polski.
Działanie to było wbrew obowiązującemu w Polsce porządkowi prawnemu – Konstytucji RP oraz ustawie z dnia 14 kwietnia 2000r. o umowach międzynarodowych, jak i umowie międzynarodowej – Konwencja o międzynarodowym lotnictwie cywilnym.
Zgodnie z art. 3 lit. a) oraz b) przedmiotową Konwencję stosuje się wyłącznie do cywilnych statków powietrznych, nie stosuje się zaś do statków powietrznych państwowych. Statki powietrzne używane w służbie wojskowej, celnej i policyjnej uważa się za statki powietrzne państwowe.
Zawarta w powyższym przepisie definicja jest bezwzględnie wiążąca dla wszystkich stron umowy i determinuje stosowanie omawianych norm prawa międzynarodowego. 
Samolot TU-154M numer boczny 101 był statkiem powietrznym należącym do 36 Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego im. Obrońców Warszawy – oddziału lotnictwa transportowego Sił Powietrznych RP (JW 2139).
Konwencja chicagowska w art. 82 stanowi dodatkowo, że umawiające się Państwa postanawiają, że Konwencja uchyla wszelkie zobowiązania i porozumienia między nimi niezgodne z jej postanowieniami oraz zobowiązują się do niezaciągania tego  rodzaju zobowiązań i niezawierania tego rodzaju porozumień.
Zgodnie z powyższym uznać należy, że polski rząd – zgodnie z obowiązującymi go normami prawa międzynarodowego – nie mógł postanowić, że będzie stosował Konwencję chicagowską do postępowania w sprawie wypadku z dnia 10 kwietnia 2010r. 
Podjęte zaś działanie uznać należy za naruszające art. 87 i art. 91 Konstytucji RP w związku z art. 3 Konwencji chicagowskiej, a także art. 6 ustawy z dnia 14 kwietnia 2000r. o umowach międzynarodowych. 
Podkreślić należy, że nie można było podjąć przedmiotowego działania także ze względu na fakt, iż Polska związana jest obowiązującym Porozumieniem między Ministerstwem Obrony Narodowej RP, a Ministerstwem Obrony Narodowej Federacji Rosyjskiej w sprawie zasad wzajemnego ruchu lotniczego wojskowych statków  wietrznych RP i Federacji Rosyjskiej w przestrzeni powietrznej obu państw podpisanym 7 lipca 1993 r. Ten akt prawa międzynarodowego reguluje kwestie związane z lotnictwem państwowym, czyli winien być zastosowany bezwzględnie – jako wiążący obie strony – w sprawie wypadku TU-154M w dniu 10 kwietnia 2010r. Artykuł 11 Porozumienia stwierdza, że: "wyjaśnienie incydentów lotniczych, awarii i katastrof spowodowanych przez polskie wojskowe statki powietrzne w przestrzeni powietrznej FR lub rosyjskie wojskowe statki powietrzne w przestrzeni powietrznej RP prowadzone będzie wspólnie przez właściwe organy polskie i rosyjskie". 
Główną konsekwencją złamania postanowień Konwencji chicagowskiej i fikcyjne przyjęcie, że może być ona stosowana do badania wypadku pod Smoleńskiem w dniu 10 kwietnia 2010r. jest równie fikcyjna możliwość egzekwowania praw z niej wynikających dla Polski jako kraju Państwa operatora i Państwa rejestracji. 
Działanie Ministra Spraw Zagranicznych w omawianej sprawie uznać więc należy za bezsporne działanie na szkodę Rzeczypospolitej Polski w stosunkach międzynarodowych.
Kolejnym przestępstwem, którego dopuścił się Radosław Sikorski było nie zapewnienie Polsce immunitetu jurysdykcyjnego nad terenem katastrofy. „Immunitet jurysdykcyjny obcego państwa obejmuje jego organy i wszystkie agendy państwowe, siły zbrojne oraz własność”. (W. Góralczyk, S. Sawicki Prawo międzynarodowe publiczne w zarysie, Warszawa 2009)
To oznacza, że statki powietrzne państwowe, które znalazły się za zgodą danego państwa na jego terytorium korzystają z immunitetu jurysdykcyjnego. Prawo do samolotu TU 154 M, także po katastrofie posiada wyłącznie  Polska tak samo jak w przypadku budynku Ambasady czy nieruchomości, na której ona stoi. 
Premier Donald Tusk potwierdził w Sejmie wolę rządu zastosowania konwencji chicagowskiej do polskiego państwowego statku powietrznego TU 154, który rozbił się pod Smoleńskiem, a tym samym zrzekł się przysługujących Polsce praw – immunitetu państwa wobec swojego mienia. (stały Trybunał Sprawiedliwości Międzynarodowej w 1927r. w sprawie statku Lotus stwierdził, że ograniczeń suwerenności nie można domniemywać; PCIJ publ., seria A, nr 10, s. 18 [1927]).
Oznacza to, że o postępowaniu a także o śledztwie w sprawie przyczyn katastrofy TU 154 M oraz o losie wszystkich rzeczy tam się znajdujących włącznie z wrakiem samolotu rozstrzyga Międzynarodowy Komitet Lotniczy kierowany przez panią Tatianę Anodinę  uznany przez pana Prezydenta Komorowskiego za kompetentny organ międzynarodowy prowadzący postępowanie niezależnie od organów polskich i rosyjskich. W ten sposób uznano autorytet międzynarodowy instytucji de facto rosyjskiej nadając jej działaniom wymiar obiektywny. Oznacza to dodatkowe osłabienie praw i możliwości działania strony polskiej i tak ubezwłasnowolnionej bezprawnym przyjęciem Konwencji z Chicago z 1944 r. 
 
Minister Spraw Zagranicznych nie podjął także interwencji, gdy Jerzy Miller popisał porozumienie międzynarodowe z Federacją Rosyjską - „Memorandum” ws. oddania Rosji czarnych skrzynek tj. bezterminowego utracenia władztwa nad najważniejszym dowodem w sprawie największej katastrofy w dziejach Polski. 
Po publikacji „Raportu MAK” MSZ było prawnie zobowiązane do podjęcia działań przeciwdziałających szkalowaniu Polski i jej obywateli. MSZ był zobowiązany również do podjęcia działań ws. zwrotu polskiego mienia, czyli wraku samolotu itd.
Tymczasem w żadnym z 18 wystąpień na plenarnych posiedzeniach Sejmu poprzedniej kadencji (po 10 kwietnia 2010 r. ) minister Radosław Sikorski nie poruszał kwestii zabezpieczenia pozostałości samolotu, dowodów ani innych tematów związanych z egzekwowaniem praw Polski w tej sprawie. 
 
W raporcie z kontroli dotyczącej organizacji i bezpieczeństwa wizyt najważniejszych osób w państwie w latach 2005-2010 Najwyższa Izby Kontroli ustaliła, że w regulaminach organizacyjnych i zakresach czynności przypisano poszczególnym komórkom organizacyjnym Ministerstwa i ich pracownikom zadania w zakresie przygotowywania wizyt zagranicznych. Wprowadzono również Instrukcję Nr 2 Dyrektora Generalnego Służby Zagranicznej z dnia 22 kwietnia 2008 r. w sprawie rodzajów, trybu przygotowywania i struktury materiałów opracowywanych w resorcie spraw zagranicznych dla Prezydenta RP, Prezesa Rady Ministrów oraz Ministra Spraw Zagranicznych w związku z wizytami międzynarodowymi. 
W powyższych dokumentach nie ujęto niektórych procedur związanych z organizacją wizyt. Część działań, dotyczących przygotowania protokolarno-logistycznego wizyt, współpracy z innymi podmiotami przygotowującymi i realizującymi wizyty, mechanizmów kontrolnych w ramach procesu przygotowań oraz sposobu dokumentowania poszczególnych czynności tego procesu, prowadzona była w całym okresie objętym kontrolą na podstawie wypracowanego katalogu „dobrych praktyk”.
Nie zostały opracowane formalne procedury dotyczące dwóch zadań w ramach przygotowań wizyt zagranicznych Prezydenta RP i Premiera, których realizacja, w ocenie NIK, ma wpływ na poziom bezpieczeństwa najważniejszych osób w państwie. 
W latach 2005 – 2010 nie obowiązywały w MSZ żadne formalne zasady i procedury dotyczące podziału zadań i współpracy między podmiotami uczestniczącymi w procesie uzyskiwania zezwoleń dyplomatycznych na przeloty i lądowania polskich samolotów specjalnych za granicą, tj. między Centralą MSZ, placówkami dyplomatycznymi, 36 Specjalnym Pułkiem Lotnictwa Transportowego (36 SPLT), Szefostwem Służby Ruchu Lotniczego SZ RP (SSRL SZ RP)
Od 5 listopada 2008 r. Protokół Dyplomatyczny MSZ został zobowiązany do prowadzenia problematyki związanej z zasadami i procedurami udzielania zezwoleń dyplomatycznych na przeloty i lądowania samolotów specjalnych, prace nad ich opracowaniem zostały rozpoczęte dopiero w sierpniu 2010 r., tj. po zawarciu umowy na wykonywanie lotów specjalnych z przewoźnikiem cywilnym.
Brak procedur i precyzyjnego podziału zadań w zakresie uzyskiwania zezwoleń dyplomatycznych przyczynił się do powstania nieprawidłowości w przygotowaniu wizyty Prezydenta RP Pana Lecha Kaczyńskiego w Smoleńsku – Katyniu w dniu 10 kwietnia 2010 r., w związku z obchodami 70-tej rocznicy zbrodni katyńskiej. Wyniki kontroli wykazały, iż wnioski w sprawie uzyskania zezwoleń na przelot nad terytorium Republiki Białorusi oraz na przelot i lądowanie na terytorium Federacji Rosyjskiej (zawierające również prośbę o udostępnienie aktualnych schematów i procedur lotniska w Smoleńsku oraz o przysłanie przed wylotem rosyjskiego nawigatora do Warszawy) zostały wysłane przez SSRL SZ RP do Ambasady RP w Moskwie 18 marca 2010 r. W okresie od 22 marca 2010 r. do dnia wizyty Prezydenta RP właściwe komórki organizacyjne Ministerstwa7 oraz nadzorujący ich pracę Członkowie Kierownictwa MSZ nie monitorowali działań Ambasady i nie posiadali wiedzy o ostatecznych decyzjach w tym zakresie. 
W okresie objętym kontrolą brak było formalnych procedur współpracy podmiotów (tj. Centrali MSZ, placówek dyplomatycznych, Biura Ochrony Rządu oraz właściwych Kancelarii) uczestniczących w planowaniu i przeprowadzaniu w państwach odwiedzanych rekonesansów (tzw. grup przygotowawczych) przed wizytami zagranicznymi Prezydenta i Premiera. MSZ, pomimo że dostrzegało pozytywny wpływ organizowania takich przedsięwzięć na zwiększenie poziomu bezpieczeństwa członków polskich delegacji (w szczególności w przypadku wizyt oficjalnych, nietypowych, w państwach rzadko odwiedzanych oraz o podwyższonym poziomie zagrożenia), to jednak nie występowało ze skuteczną inicjatywą opracowania odpowiednich procedur współpracy.
 
 
Mając powyższe na względzie wnoszę o wszczęcie postępowania karnego w opisanej sprawie i doprowadzenie do ukarania sprawcy opisanych przestępstw.
 
 
 
Antoni Macierewicz
Wykop Skomentuj42
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale