49 obserwujących
385 notek
392k odsłony
283 odsłony

Witold Pilecki - nur für Breslau?

Wykop Skomentuj19

Czy postać Bohatera Auschwitz najlepiej nadaje się na patrona zawistnego, partyjniackiego prowincjonalizmu? A może pamięć o Rotmistrzu to oręż w kampanii wyborczej?

Obecnym tu nie od wczoraj, wiadomo, że o przywrócenie pamięci o Witoldzie Pileckim, i to w skali Europy i świata, uczestnicy akcji społecznej „Przypomnijmy o Rotmistrzu” („Let’s Reminisce About Witold Pilecki”) starają się od ponad 2 lat.

Argumenty, które przemawiają za propagowaniem „Raportu Witolda” (w wersji polskiej i angielskiej), lobowaniem na rzecz superprodukcji filmowej opowiadającej losy ochotnika do Auschwitz oraz ustanowieniem w UE Dnia Bohaterów Walki z Totalitaryzmem, okazały się przekonujące dla mieszkańców nie jednego kontynentu. Prawie siedemset osób podpisało internetową petycję do europosłów (http://www.petycje.pl/4376 ). Warto zauważyć, że wśród sygnatariuszy nie zabrakło 7 byłych więźniów Auschwitz, a także m. in. świętej pamięci Macieja Rybińskiego, Marka Jana Chodakiewicza, Krzysztofa Wyszkowskiego, Stefana Hambury.

Racje stojące za upamiętnieniem Rotmistrza nie tylko w wymiarze lokalnym, nie spotkały się natomiast ze zrozumieniem inicjatorów akcji „Tak dla Pileckiego”.

Niżej podpisanemu wypada w tym miejscu poinformować/przypomnieć, że postulat upamiętnienia Rotmistrza we Wrocławiu zgłaszał dwukrotnie. Pierwszy raz miało to miejsce już latem 2008 r. kiedy to do władz Wrocławia trafiła kartka pocztowa z hasłem i zaproszeniem do akcji „Przypomnijmy o Rotmistrzu” („Let’s Reminisce Abort Witold Pilecki”). Po raz drugi poparcie dla idei wrocławskiego bulwaru wyraziłem podpisując apel organizatorów akcji „Tak dla Pileckiego”.

Powtórzę: jako inicjator akcji „Przypomnijmy o Rotmistrzu”, osobiście poparłem akcję „Tak dla Pileckiego”. Namawiałem do tego również innych.

Zdrowy rozsądek podpowiada bowiem (a pisałem o tym m. in. w zaproszeniu przesłanym Dolnośląskiej Inicjatywie Historycznej 18 kwietnia 2008 r.), że pamięć o Rotmistrzu powinna nie dzielić, a łączyć.

Ku zdumieniu wielu z uczestników naszej, zainaugurowanej w styczniu 2008 r. inicjatywy, okazało się jednak, że z niewyjaśnionych przyczyn współpraca na rzecz odbudowy pamięci o Witoldzie Pileckim w skali europejskiej, akurat w przypadku ludzi z „Tak dla Pileckiego” możliwa nie jest.

Kilka dni temu podjąłem tedy usiłowanie uzyskania odpowiedzi na pytanie o przyczyny owego stanu rzeczy.  W dalszym ciągu sądzę, że młoda (tzn. licząca sobie kilka miesięcy) i lokalna inicjatywa, której celem jest upamiętnienie Witolda Pileckiego jedynie we Wrocławiu, nie stoi w sprzeczności z ponad dwuletnią akcją społeczną, której celem jest przywrócenie pamięci o Rotmistrzu w skali - co najmniej ( ! ) – Starego Kontynentu.

W rezultacie podjęcia owej próby dowiedziałem się m. in. że moja działalność przywracaniu pamięci o rtm.Pileckim...bardzo szkodzi. Zainteresowanych szczegółami odsyłam do dyskusji wokół tekstu pod adresem:
 

http://rybitzky.salon24.pl/159183,wroclaw-nie-chce-pileckiego

W związku powyższym nadszedł chyba czas, aby publicznie zadać kilka pytań.

Czy Witold Pilecki to bohater wyłącznie wrocławski, czy może jednak narodowy, a nawet – europejski?

Jakie przyczyny leżą u podstaw uporczywego braku dobrej woli ze strony wrocławskiego środowiska, którego (rzekomym?) celem aktywności jest upamiętnienie rtm.Pileckiego?

A może należałoby raczej spytać, czy przypadkiem prawdziwym powodem konsekwentnego lekceważenia przez ludzi z „Tak dla Pileckiego” zaproszeń do współpracy na rzecz realizacji celów akcji „Przypomnijmy o Rotmistrzu” jest nie tylko prowincjonalna, partyjniacka zawiść, ale coś znacznie gorszego: polityczny geszeft?

To, naturalnie, tylko hipoteza. W świetle zaistniałych faktów, trudno się jednak oprzeć przed jej postawieniem.

Także z uwagi na mą niedawną rozmowę z panem Andrzejem Pileckim. 3 lutego b.r. w Tarnowie pan Andrzej zdradził mi, że wywierano na niego naciski, aby został członkiem pewnego komitetu wyborczego. Oczywiście odmówił.

Ze swej strony obiecałem synowi Rotmistrza, że uczynię co w mojej mocy, żeby jego Ojciec nie tylko nie został pośmiertnie „zapisany” do jakiejś partii, ale także aby nikomu nie zdawało się, że Rotmistrza Witolda Pileckiego, można traktować jako powód do awantur, a tym bardziej „zgodzić do roboty” w kampanii wyborczej ulubionego kandydata.

Tym, którzy „Raport Witolda” przeczytali ze zrozumieniem, pewnych spraw tłumaczyć nie trzeba. Przykre, że nie ma wśród nich animatorów akcji "Tak dla Pileckiego".

Wykop Skomentuj19
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale