49 obserwujących
385 notek
392k odsłony
789 odsłon

Pamięć Narodowa Sp. z o.o.

Wykop Skomentuj4

Postępowanie instytucji odpowiedzialnych za narodową pamięć wobec obywatelskiej inicjatywy „Przypomnijmy o Rotmistrzu” („Let’s Reminisce About Witold Pilecki”) sprowadza się do trzech wariantów. Primo - konsekwentne lekceważenie (Muzeum Powstania Warszawskiego), secundo - lekceważenie i torpedowanie (Państwowe Muzeum Auschwitz-Birkenau), tertio - okradanie i zwalczanie (Instytut Pamięci Narodowej). O jednym tylko mowy być nie może. O konstruktywnej współpracy.

Wracam do tego tematu, ponieważ po ostatnim tekście dotarły do mnie głosy czytelników równie oburzonych jak niezorientowanych co do faktów. Zrekapitulujmy zatem fakty.

Ponad dwu i pół letnie doświadczenia w kontaktach z urzędnikami MPW, IPN i PMA-B pozwalają stwierdzić ponad wszelką wątpliwość, że odbudowie pamięci narodowej w wymiarze oddolnym, obywatelskim, instytucje te są programowo wrogie. Zaś ich szefowie w pełni podzielają przekonanie Włodzimierza Majakowskiego, który ku chwale Rewolucji głosił: „Jednostka niczym, jednostka zerem”.

Instytut Pamięci Narodowej najwyraźniej wyszedł z założenia, że z Fundacją Paradis Judaeorum (brr, cóż za ohydna nazwa!) podejmować współpracy nie potrzeba, gdy da się projekt pod hasłem „Przypomnijmy o Rotmistrzu” po prostu ukraść. Skoro za ową fundacją nie stoją ani siły polityczne, których dostojnicy IPN-u musieliby się obawiać, ani tym bardziej „nasi koledzy”, najprościej ideę europejskiego Dnia Bohaterów Walki z Totalitaryzmem „zagospodarować” przez przywłaszczenie. Mając na uwadze pozycję jaką daje status instytucji państwowej i dostęp do zaprzyjaźnionych mediów, łatwo będzie „udowodnić”, że przypomnienie o Rotmistrzu w UE to efekt ciężkiej pracy tęgich mózgów z IPN. Ciemny lud to kupi! A zresztą, czy to „wypada”, aby tak – obiektywnie - dobry pomysł zrodził się poza Instytutem? W dodatku bez koncesji tego czy tamtego Sami Wiecie Kogo..

O moich zabiegach o współpracę z IPN, które datują się od początku 2008 r. a także o stosunku niżej podpisanego do tej bardzo potrzebnej i zasłużonej instytucji, pisałem wielokrotnie. Najwięcej szczegółów czytelnicy poznali 9 grudnia 2009 r.: „Dlaczego Kurtyka kłamie” , wspominałem o tym i przy innych okazjach (zob. „IPN a obywatele”, „Jurek, media, IPN i Rotmistrz Pilecki w PE” ). „Tłumacząc” się, przywoływałem m. in. korespondencję z prezesem IPN, która dostępna jest w części VII (siódmej) materiału opublikowanego 24 stycznia 2009 r. pod adresem www.michaltyrpa.blogspot.com .

Ponieważ doszły mnie słuchy, że odszukanie tych dokomentów nastręcza nie lada trudności, dla wygody podaję link do tekstu „Przypomnijmy o Rotmistrzu – to nasz obowiązek” . Przypominam – chodzi o część siódmą (VII) materiału.

Swoistym kontrapunktem dla opisanych doświadczeń były fakty, o których 7.01.2010 wspomniał Bogdan Czajkowski z Australii. Z pewnym wahaniem pozwolę sobie przytoczyć w całości komentarz pana Czajkowskiego, zamieszczony pod tekstem „Srebrna moneta z Rotmistrzem Pileckim”:

„Panie Michale, z całego serca gratuluję tego sukcesu, a przede wszystkim Pańskiej podziwu godnej Niezłomności w działaniu. Ale bo też osoba Śp. Rotmistrza Pileckiego na taką Niezłomność po stokroć zasługuje!!! Szkoda, że tak niewielu Polaków obecnie to rozumie i stać ich na aktywnośc w podobnych sprawach... A już stosunek IPN-u do sprawy to SKANDAL!!!
Postawa Prezesa Kurtyki (i IPN w ogóle) jest dla mnie zupełnie zagadkowa, choć nie nowa, bo sam doświadczyłem podobnej. W 2007 r. wykonałem - w Australii i Nowej Zelandii - projekt badawczy, dokumentujący losy deportowanych do Sowietów w 1940 i 1941 r. Zebrałem i nagrałem kamerą wiele osobistych relacji oraz zdobyłem wiele oryginalnych dokumentów. Wykonałem to na zlecenie Jana Żaryna, po czym on sam oraz IPN "wypiął się" na mnie i na... zebrane materiały! [Wbrew swoim konstytucyjnym obowiązkom.] "Pies z kulawą nogą" w IPN nie zechciał się z tym zapoznać, a kartony, które popłynęły do Polski, wróciły ze mną do... Australii. Jaśnie Pan Prezes nie zechciał się ze mną spotkać, a na list interwencyjny z Nowej Zelandii (od tzw. Dzieci z Pahiatua) nie odpowiedział merytorycznie w ogóle, wysyłając - w miejsce odpowiedzi - oszczerstwa pod moim adresem (za co odpowie - jak mam nadzieję - przed sądem). Do całej pracy dopłaciłem grube pieniądze.
Dla mnie Kurtyka to obecnie zwykły dupek, któremu stanowisko zlasowało mózg! Zachowuje się jak obrażona - bo nielubiana - podstarzała panienka, przedkładając względy prestiżowe ponad merytoryczne. Ta obserwacja być może najtrafniej wyraża wspomnianą "zagadkowość". [Choć może występują tu znacznie gorsze powody..?!]
Najgorsze w tym jest to, że takie palanty produkują sobie wrogów tam, gdzie mieli najgorętszych zwolenników. Przecież ja sam, w obronie IPN - gdyby ktoś próbował go zlikwidować - gotów byłbym stanąć z "karabinem w ręku"..?!”

Wykop Skomentuj4
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale