49 obserwujących
385 notek
392k odsłony
1867 odsłon

Przypomnijmy o Rotmistrzu gdańskim neonazistom

Fragment wystawy na oświęcimskim Rynku, wrzesień 2010 r. (fot. Michał Tyrpa)
Fragment wystawy na oświęcimskim Rynku, wrzesień 2010 r. (fot. Michał Tyrpa)
Wykop Skomentuj4

Miłość Ojczyzny to rzecz szlachetna. To jeden z najpiękniejszych wyrazów kultury. Nigdy tego, co stanowi jej przeciwieństwo. Okazuje się, że dziś w 68. rocznicę ucieczki Rotmistrza z Auschwitz, niektórym wciąż trzeba uświadamiać tak podstawowe prawdy. Są wśród nas bowiem troglodyci, którzy nie mogą pojąć, że obyczaje niemieckich narodowo-socjalistycznych „nadludzi” to – w polskim kontekście – coś skrajnie wulgarnego. Zaś hołdowanie im po hekatombie II wojny światowej, znieważa pamięć ofiar i bohaterów walczących z III Rzeszą

Jednym z urodzinowych Marszów Rotmistrza, które 13 maja b.r. przejdą ulicami polskich miast, będzie ten zorganizowany w Gdańsku. Przed Wielkanocą zaprosiłem na gdański Marsz Rotmistrza pana  Kazimierza Piechowskiego. Tego, kim jest Pan Kazimierz, uczestnikom akcji „Przypomnijmy o Rotmistrzu” („Let’s Reminisce About Witold Pilecki”) tłumaczyć nie trzeba. Były harcerz, więzień i żołnierz Związku Organizacji Wojskowej w KL Auschwitz, przyjaciel rtm.Pileckiego, uciekinier, żołnierz Armii Krajowej i więzień komunizmu, od dawna (wraz ze środowiskiem skupionym w Chrześcijańskim Stowarzyszeniu Rodzin Oświęcimskich) mocno wspiera naszą obywatelską inicjatywę. Kazimierz Piechowski jest sygnatariuszem petycji w sprawie europejskiego Dnia Bohaterów Walki z Totalitaryzmem. Podpisał także list byłych więźniów Auschwitz, europosłów i działaczy społecznych z żądaniem zadośćuczynienia przez włoską „La Repubblica” za użycie określenia „polski obóz” Auschwitz. Pan Kazimierz był także jurorem rozstrzygniętego w Święto Niepodległości 2010, konkursu na esej/artykuł/utwór na temat „Rotmistrz Witold Pilecki – dla mnie, dla Polski, dla świata”. Szczegółowe informacje z odnośnikami do źródeł można znaleźć w materiałach na macierzystej stronie akcji: www.michaltyrpa.blogspot.com

Przed Wielkanocą w profilu gdańskiego Marszu Rotmistrza w serwisie Facebook, pojawił się komentarz, którego anonimowy autor, podpisujący się pseudonimem „Jakub Albin”, był łaskaw nazwać niżej podpisanego kłamcą, konfidentem i szkodnikiem gorszym od Michnika. W trakcie pouczającej „debaty”, jaką zaowocowały zniewagi pod moim adresem, okazało się, że tchórzliwemu anonimowi dzielnie sekundują inni kontynuatorzy tradycji hitlerowskiej bandyterki z Wolnego Miasta Gdańsk. Ci, którzy posiadają profil w Facebooku, mogą się przekonać o szczegółach klikając w link.

Po co poświęcać temu czas? Otóż mylił by się ten, kto by sądził, że sprawa ma charakter błahy i że da się ją sprowadzić do kolejnej, niewiele znaczącej internetowej pyskówki. Albo że chodzi o ambicjonalne spory na tle personalnym. Temat wywołany przez młodych gdańszczan to – w kontekście tradycji polskiego patriotyzmu i polskiej historii – kwestia zgoła fundamentalna.

Jest to bowiem pytanie o to, jakie zachowania można dziś uznać za dopuszczalne, a jakie za łamiące elementarne normy przyzwoitości. I naprawdę, nie ma tu miejsca na neutralność. Wulgarne wybryki, których ktoś dopuszcza się w obliczu symbolu czci religijnej, pomnika martyrologii, znieważanie pamięci ofiar i bohaterów walczących z totalitarną tyranią „rasy panów”, pozostaje takowym obiektywnie. Ocena danego zachowania, jako przejawu chamstwa, nie zależy od subiektywnego przeświadczenia, wrażliwości, kultury osobistej, wykształcenia czy wychowania tego czy innego prymitywa.

Oczywiście w epoce liberalnego „róbta co chceta”, wielu może się to wydać dyskusyjnym. Istnieje jednak bardzo wyraźna granica, między tym, co właściwe, a tym, co niedopuszczalne. Między tym, co dostojne, a tym co niegodziwe i podłe. Mimo postępującego schamienia, każdy, kto wykracza ponad poziom marginesu społecznego, orientuje się na przykład, że w kościele, na szkolnej akademii, w miejscu publicznym nie wypada przeklinać. Używanie wulgarnych słów i gestów (sic!) w przestrzeni publicznej, a tym bardziej w miejscach świętych, jest wyraźnym przekroczeniem normy. I jest nim obiektywnie. Bez względu na intencje sprawcy.

Takoż i wyciągnięcie ręki w kierunku Krzyża Katyńskiego w geście powszechnie w Polsce kojarzonym jako pozdrowienie hitlerowców, jest – obiektywnie – naruszeniem zasad, których jednym z przejawów jest polski patriotyzm.

Przekonują o tym również cytowane przed czterema laty reakcje byłych żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych – Władysława Foksy, Stanisława Lisowskiego i Konstantego Kopfa, a także przedstawicieli środowisk Armii Krajowej, byłych więźniów obozów koncentracyjnych i niewolników III Rzeszy, zobacz: „Sieg heil pod Krzyżem Katyńskim – pozdrowienie naszych wrogów” , zob. także dyskusję pod tekstem tutaj: „Poucinać NOP-owcom łapy!”.

Przekonuje o tym także orzeczenie sądu w sprawie wybryku NOP pod Krzyżem Katyńskim. W postanowieniu z 14 listopada 2007 r., czytamy m. in.: „zachowanie polegające na wyciągnięciu ręki w geście neonazistowskiego pozdrowienia podczas oficjalnych obchodów, wobec symbolu czci religijnej i sztandaru może stanowić realizację znamion czynu zabronionego z art. 133 k.k., 137 par.1 k.k., 196 k.k. i 256 k.k. uzasadniającą wszczęcie i prowadzenie postępowania przeciwko sprawcom tych czynów.”, zob.: „Sieg heil pod Krzyżem Katyńskim – finał w sądzie” .

Wykop Skomentuj4
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale