... i żeby to zrobić, pobiera z każdego dochodu odpowiednią kwotę na coś, co się nazywa National Insurance i jest, jak napisałam w zapowiedzi, odpowiednikiem naszego ZUS-u. Zadania są podobne, ale jakoś znacznie mniej na to idzie. A ponieważ w tym cyklu mówię głównie o liczbach, więc parę liczb zaraz podam.
Po pierwsze, dla potrzeb NI wprowadza się próg tygodniowych zarobków (do liczenia tygodniami można się przyzwyczaić, jest bardzo wygodne) powyżej którego płacimy NI - wynoszący obecnie 100 funtów. Do tego dwa limity tygodniowych zarobków - 87 funtów i 670 funtów. Ten pierwszy jest potrzebny do prawa do zasiłku w wypadku bezrobocia, drugi m.in. do ustalenia Twojej składki na NI. A więc, to co płacisz, jeśli zarabiasz tutaj jakieś pieniądze, to skromna stosunkowo suma 11 procent od kwoty przekraczającej tygodniowy próg, a nie sięgającej górnego limitu. Na poprzednim przykładzie minimalnej pensji i 40 godzin w tygodniu policzmy ile to będzie: 40 x 5.52 = 220 funtów minus 22 procent podatku da 171,6, minus 100 funtów progu, czyli zapłacimy 7,88 funta składki na NI. Miesięcznie nie liczę, bo tylko luty ma 4 tygodnie :)
A co jeśli jesteśmy w tej dobrej sytuacji, że zarabiamy powyżej tych 670 funtów na tydzień? Oczywiście dopłacamy... 1 procent od nadwyżki. Dużo, prawda?
Ogólnie system jest bardziej skomplikowany, zawiera AŻ 6 możliwości (klas - class) od 1 do 4 :) To co przytoczyłam dotyczy pracownika i jest to Class 1. Class 1a dotyczy także pracowników, ale z dodatkowymi benefitami od pracodawcy których mogą używać także prywatnie (a więc w pewnym stopniu podwyższają ich wynagrodzenie) jak samochód służbowy itp. Class 1b to specjalna klasa składki dla uczestników systemu Pay as you Earn (jeszcze nie rozgryzłam do końca, napiszę o tym chyba osobno), Class 2 to składka dla samozatrudnionych czy prowadzących niewielkie firmy - w części nie przekraczającej dolnego progu 5225 funtów rocznego zarobku, Class 4 też dla nich, ale dla dochodów powyżej progu (a odpowiada on progowi podatkowemu) do kwoty 34840 funtów. Class 3 to dla tych, którzy po prostu chcą zapłacić więcej, bo uważają że płacą za mało (np. mało zarabiają albo w ogóle) żeby zapewnić sobie godną emeryturę.
Ponieważ myślę, że będzie to dla wielu osób ciekawym porównaniem - w ramach przyglądania się "ułatwieniom w zakładaniu firm" (cudzysłów celowo) - przytoczę co płaci nowy przedsiębiorca uruchamiając firmę (na co ma dużo czasu, ale o tym już kiedy indziej). Otóż, składka wg Class 2 (a dopóki nie zarabia powyżej 5225 funtów rocznie tylko ta go obowiązuje) wynosi rozczulające ... 2.1 funta za tydzień! Słownie, dwa funty dziesięć pensów. Nie 21. Nie sto dwadzieścia jeden na miesiąc, jakby wyszło z przeliczenia naszej składki.. (przypominam nieśmiało tylko, że jeśli ktoś zabiera się tutaj za własne działanie, to raczej liczy na więcej niż 5.52 funta na godzinę. Proszę sobie policzyć jaki procent składki zapłaci za jedną godzinę pracy przy tej brytyjskiej minimalnej płacy w UK i w Polsce. Pouczające zajęcie). Pewnie myślicie, że jak już zaczniecie zarabiać, to dopiero zapłacicie? Nic z tego. Powyżej tego progu (5225 funtów rocznie, przypominam) zapłacicie 8 procent kwoty pomiędzy progami podatkowymi, czyli mniej niż zatrudniony (notabene: górny limit zarobków dla zatrudnionych - 670 funtów - to właśnie 34840 funtów rocznie). Powyżej górnego limitu zapłacicie tyle samo od nadwyżki - 1 procent.
Myślę, że rzecz warta jest przemyślenia, zwłaszcza jak znów jakiś rząd zacznie obiecywać "znaczące obniżenie obciążeń" dla nowych przedsiębiorców...
(puszczam tą notkę w dziale politycznym, bo stanowi podstawę do dyskusji politycznych i jest pisana na zamówienie złożone w tym dziale. Jak wcześniej wszystkie liczby pochodzą z HM Revenue oraz mojego paska).
Następny odcinek - podatki pośrednie, czyli też VAT. W osobnej notce o National Insurance Number czyli odpowiedniku naszego NIP-u i skomplikowanej (?) procedurze jego uzyskania





Komentarze
Pokaż komentarze (7)