A co tam, włożę kij w mrowisko..
Wg Niesiołowskiego "problemy gejów są fikcyjne, a osoby homoseksualne nie są w Polsce dyskryminowane" (streściłam). Chyba Pan Niesiołowski nie bardzo rozumie, na czym polega dyskryminacja. Jeżeli jednej parze (przypadkiem hetero seksualnej więc mogącej zawrzeć związek małżeński) przyznaje się pewne prawa- dziedziczenie, prawo do uzyskania np. informacji medycznej, wspólnego opodatkowania - a innej (przypadkiem jednopłciowej) odmawia się tych praw, to jest to ewidentna dyskryminacja. I nie mówię tutaj o możliwości zawierania "małżeństw" jednopłciowych. Mówię o związku dwojga ludzi. Karanych za to, że są innej orientacji niż większość społeczeństwa lub po prostu nie chcą pojawiać się w USC.
Zaraz się odezwą głosy, że to właśnie "małżeństwo homoseksualne". Nie, ja mówię o konkubinacie. I takowy, także heteroseksualny związek jest w Polsce dyskryminowany. Różne mogą być przyczyny dla których para nie chce zawierać małżeństwa. Ale nasze prawo dyskryminuje ich - pozbawia ichm.in. wyżej wymienionych praw.Jak widać dotyczy to nie tylko osób homoseksualnych, ale ich w szczególności, gdyż nie mają innej możliwości (np. zawarcia związku małżeńskiego).
Osoby homoseksualne ponadto mają różne dodatkowe przyjemności, ostatnimi czasy proponowano wykluczenie ich z pewnych zawodów - czy takie propozycje padające całkiem poważnie ze stron rządowych nie stanowią dyskryminacji?
Tak więc Panie Niesiołowski, Pan się myli. Dyskryminacja osób homoseksualnych jest faktem, a nie fikcją. Dyskryminacją jest bowiem m.in nierówne traktowanie różnych osób przez prawo, czego zresztą nasza Konstytucja zakazuje ("wszyscy są równi wobec prawa").





Komentarze
Pokaż komentarze (70)