27 obserwujących
298 notek
403k odsłony
229 odsłon

207 kombinacja operacyjna "Dziennika" przeciwko gospodarce (IGP)

Wykop Skomentuj16

11 lipca 2008 roku pisałem o kolejnej, bardzo szczególnej kombinacji operacyjnej, przeprowadzonej przez funkcjonariuszy, działających pod przykrywką "Dziennika". Podałem wtedy przykład złożonej techniki operacyjnej, zastosowanej do realizacji konkretnego zadania. Opisując tę operację, kierowaną przez Eryka Mistewicza, podzieliłem ją na parę kroków procedury „szczepienia” polskiej opinii publicznej na łajdactwo.

Najpierw oficer prowadzący przekazał dość paskudne informacje, kompromitujące środowisko dziennikarzy i polityków Platformy Obywatelskiej. Doczekali się oni wszyscy wzgardliwej oceny, sprowadzającej ich do roli ścierwojadów, żywiących się narracjami płynącymi z kancelarii Prezesa Rady Ministrów. W ten sposób Eryk Mistewicz, udzielając 4 czerwca 2008 wywiadu Jak manipuluje się polską polityką”, przeprowadził test odporności polskiego organizmu społecznego na suspens.
 
Sprawdzał reakcję polskich elit, badał jak daleko może się posunąć. Oczywiście nie zawiódł się. Coś, co w każdym cywilizowanym kraju wywołałoby awanturę porównywalną z aferą Watergate, przeszło gładko. Drugim etapem tej operacji był artykuł „Platforma robi propagandę za pieniądze rządu”.  (9 lipca 2008). 
Nie będę opowiadał starego tekstu, po raz drugii.
Jest dostępny tutaj.
 
Wystarczy zauważyć, że literalne odczytane tych dwóch artykułów ukazuje instrumentarium polskiej polityki. Wszelkie komentarze są zbędne.
Fatalny jest tylko jeden wniosek.
 
Polski mainstream dojrzał już do tego, aby znieść każde draństwo. Ani obelżywa gra całym środowiskiem mediów i sceny politycznej, ani jazda wprost po nazwiskach najważniejszych polityków PO nie doczekała się żadnych reakcji. Aby zbrodnia przestała niepokoić, trzeba ją przenieść w normalność. To jest jądro tej metody, najważniejszy jej cel. Zalegalizowanie draństwa.
To budzi prawdziwą grozę.
 
Dokładnie tak, jak mówił wtedy Eryk Mistewicz:
 
„Naboje będą zawsze. Najpierw będą płonęły rowery, później samochody, samoloty, później rakiety. Najpierw będzie oskarżenie, że ktoś ma zeza, później, że ktoś jest alkoholikiem, a jeszcze później będzie oskarżenie, że ktoś ma HIV i zaraził nim pół miasteczka.”
 
Należy tylko czekać na kolejne wrażenia, na noc długich noży, może nawet i czeka nas jakiś nowy wariant nocy kryształowej.
Narratorzy pracują.
 
Jest jeszcze inny wniosek.
Nie ma takiej sprawy, nawet najważniejszej, której nie można w tej grze sponiewierać. Polskie być albo nie być, sprawy bytu narodowego, wojny i pokoju, głodu i dobrobytu będą przerobione na szmaty, jeśli się to jakieś gównianej narracji przysłuży.
 
* * *
Ostatnio Prezydent Lech Kaczyński wygłosił orędzie poświęcone aktualnej pozycji Polski w jej interesach gospodarczych.
Czy temat doboru najlepszej dla Polski strategii w obliczu światowego kryzysu gospodarczego nie jest tematem właściwym, szczególnie w czasie kampanii wyborczej?
To jest jeden z najważniejszych tematów z kategorii naszego narodowego być, albo nie być.
To jest  temat, który właśnie teraz został przerobiony na szmaty.
 
Dokładnie tak jak opowiadał to Eryk Mistewicz, już dnia poprzedniego została starannie przygotowana narracja, której jedynym celem było dokładne wyeliminowanie z publicznej dyskusji jednego z ważniejszych i najaktualniejszych wyzwań.
 
I pani Grysiak z TVN i Chlebowski z PO, jak jeden mąż i żona, ramię w ramię z najsłynniejszym łódzkim parazytologiem, w obrzydliwie obelżywym słowotoku jechali tym samym propagandowym hakiem, dokładnie opisanym przez Eryka Mistewicza.
Dlaczego Orędzie jest wygłaszane teraz? W czasie kampanii wyborczej! Dlaczego teraz?
Narracja była upierdliwie ćwiczona przez wszystkie jamy gębowe medialnej hydry.
Dlaczego akurat w czasie kampanii wyborczej?
 
A co, do jasnej cholery!
Czy nie jest to wystarczająco ważny temat,
właśnie na kampanię wyborczą?
Czy zdaniem Platformy Obywatelskiej,
w czasie wyborów,
trzeba tylko o duperelach dyskutować?
 
Innym chwytem, którym 4 czerwca 2008 opowiadał Eryk Mistewicz było przykrycie jednej afery inną aferą. Gdy pojawiał się temat niewygodny dla Platformy, zazwyczaj parę godzin później pojawia się Palikot.
 
„Zawsze gdy Janusz Palikot występuje z czymś ostrym, fokalizującym uwagę opinii publicznej, należy się cofnąć o sześć godzin. Sprawdźmy, co się stało pół dnia wcześniej tak niekorzystnego dla PO, że musiał pojawić się na scenie. (…) Zastanówmy się, co przykrywa Palikot swoim pojawieniem się. Przez ostatnie pół roku był to zawsze moment, gdy coś Platformie się wymykało. Jakaś opowieść skręcała w niekorzystną stronę albo pojawiała się kontrnarracja” (koniec cytatu)
 
Uważam, że idealnym wyborem zespołu Rafał Grupiński, Agnieszka Liszka i Tomasz Arabski był wybór kataryny, jako bohaterki afery osłaniającej niewygodny dla Platformy Obywatelskiej temat polskiej polityki gospodarczej. Już 4 czerwca 2008 roku polski Minister Propagandy Eryk Mistewicz powiedział czarno na białym, że siła blogosfery jest już bardziej znacząca od klasycznych mediów. Wtedy także wymienił nick kataryny. Dzisiaj, patrząc na Stronę Główną Salonu24, dostrzegam chyba tylko dwa wpisy, które nie są poświęcone sprawie kataryny.
Nikt nie pamięta o orędziu Prezydenta.
 
Polskie Ministerstwo Propagandy osiąga jednocześnie kilka krótkoterminowych i długoterminowych celów w drodze do cynicznie antypolskiego totalitaryzmu.
 
1. Do uporczywej wojny z wolnością słowa, do ogromnej serii brudnych prowokacji i gier operacyjnych dołącza nową jakość: wolność słowa z wartości bezdyskusyjnej, staje się wartością dyskusyjną.
Kilku autorów, pisząc o sprawie kataryny, zauważyło już, że w cywilizowanym świecie, a szczególnie w USA, zbrodnia przeciwko wolności słowa, po pierwsze jest zbrodnią, a po drugie eliminuje z zawodu dziennikarskiego. Polscy dziennikarze wyglądają na tak odurniałych, albo na tak skorumpowanych, że właśnie brak wolności słowa uznają za stan normalny i dla nich osobiście cenny.
 
2. Gwałci porządek moralny, bezczelnie identyfikując dwa rozłączne pojęcia pseudonimu i anonimu, a to wszystko tylko w tym celu, aby można było otworzyć nowy teatr wojennyprzeciwko wolności słowaw Internecie, przy stabilnym poparciu sporej grupy dziennikarzy, którzy włączają się do tej wojny.
Przy okazji, dziennikarz, w którego zakutym łbie wolność słowa nie jest wartością nadrzędną, nie może być dziennikarzem. Jest kimś innym. Jest funkcjonariuszem.
A wszystkim debilom, którzy przyłączają się do tej ponurej wojny przypominam, że Bolesław Prus, to pseudonim autora „Lalki” i paru jeszcze, zapewne nic nie wartych głupot, które należy wyrzucić z polskiej literatury, ponieważ były napisane przez jakiegoś anonima, ukrywającego się pod pseudonimem.
 
3. Jedno z najważniejszych geopolitycznych zagadnień polskiej strategii gospodarczej zostało odesłane do krainy nigdy nigdy. Absolutnie nie dziwię się, że Prezydent po raz kolejny zdecydował się ten temat poddać pod publiczny osąd. I nie dziwię się, że rząd Platformy Obywatelskiej zdecydował się na przeprowadzenie strategicznej kombinacji operacyjnej, aby ten temat zamordować. To polityczne morderstwo jest wystarczającą przesłanką, aby uznać, że celem tej polityki jest antypolski*) totalitaryzm.
____________________________________________________________________________________
Przypis:
*)Jednym z ważnych atrybutów każdej polityki państwa jest działanie z zamiarem możliwie najlepszego zaspokojenia dążeń, aspiracji oraz interesów obywateli tego państwa, nie wyłączając ich indywidualnych i zbiorowych interesów gospodarczych.
Już odrobina rozsądnego zastanowienia pozwala na zauważenie, że polityka gospodarcza staje się najważniejszym celem i narzędziem strategii geopolitycznej każdego państwa. Dzieje się to także wewnątrz Unii Europejskiej i tylko głupcy mogą twierdzić, że interesy narodowe każdego z krajów Unii mogą być zaniedbane, wobec interesu wspólnego.
Jest odwrotnie.
Interes wspólny jest konsensusem,
wyrąbanym w bezwzględnym negocjowaniu wspólnej polityki,
podporządkowanej interesom narodowym.
Takie są fakty.
Kto nie walczy o swoje, ten ginie.
Polska polityka, realizowana przez Platformę Obywatelską polega na zaniedbaniu tej walki. Jest więc antypolska.
Można by na tym ten przypis zakończyć.
 
Ale są jeszcze dwa ważne elementy:
1.   Polityka regionalna. Prezydent III RP prowadził autorską politykę sięgnięcia do polskiej polityki regionalnej, czerpiącej inspirację z najlepszych tradycji Rzeczpospolitej Obojga Narodów w jej warstwie kulturowej, definiującej „Pamięć i Tożsamość”. Do tej polityki sięgałem ostatnio, powołując się wprost na testament polityczny Jana Pawła II.
 
 
To papieskie podsumowanie definiuje współczesną polską geopolityczną misję kulturową. Jest to nietotalitarny wzór wielokulturowej demokracji i współistnienia wielu religii. Jest on w oczywisty sposób przeciwny trockistowskiemu wariantowi totalitarnej demokracji bez kultury i bez religii.
Ta alternatywa wyjaśnia istotę, sens, cel i zasięg polskiego zadania geopolitycznego.
 
2.   Gospodarcza polityka regionalna. Politycy i politolodzy mają natrętny zwyczaj wracania do starych polityk, tkwiąc w przestarzałych stereotypach. Proponowana polska polityka gospodarcza jest nowym rozwiązaniem, rozbijającym te stereotypy. Przyjmuje jako oczywiste warunki początkowe realne ograniczenia i zasoby naszego regionu. Czerpanie z tradycji Rzeczypospolitej Obojga Narodów polega więc na pełnym wykorzystaniu jej siły kulturowej i nadanie jej współczesnego i bardzo realistycznego wymiaru gospodarczego. To jest polska odpowiedź na gospodarcze wyzwania XXI wieku.
 
Ten wariant jest w oczywisty sposób niemożliwy do zaakceptowania przez Platformę Obywatelską z dwóch ważnych powodów.
Po pierwsze:
PO jest głupawym niewolnikiem idiotycznej syryjskiej doktryny, według której państwo nie ma prawa prowadzić polityki gospodarczej. Wynika to z aroganckiego pomylenia pojęcia liberalizmu gospodarczego z pojęciem polityki gospodarczej. Jest to sprawa nadająca się do poważnej dyskusji. Sprowadzę jednak rzecz do parteru:
Hasło „im mniej państwa w gospodarce tym lepiej” jest słuszne. To jest hasło liberalizmu gospodarczego.
Weźmy jednak taki przykład:
 
Państwo jest prawodawcą. Jeśli jest prawodawcą niemoralnym, ograniczającym prawo własności i wolność gospodarczą, to już prowadzi politykę gospodarczą, nawet jeśli poza tym absolutnie do gospodarki się nie miesza. Spełnia wymagania syryjczykowego liberalizmu, ale jest prawodawcą budującym ustrój gospodarczy całkowicie do diupy.
To po prostu jest za bardzo skomplikowana sprawa, aby doktrynerska zabawa jednym sloganem wystarczyła.
 
Po drugie:
PO jest nieodpowiedzialnie anachronicznym niewolnikiem omszałych stereotypów geopolityki z czasów imperialnych końca XIX wieku i tragedii traktatu wersalskiego. Ten antypolski wymiar takiejgeopolityki gładko łączy się we wspólnym, niezwykle stereotypowym przekonaniu Ribbentropa i Mołotowa o sezonowym istnieniu Polski, jako pokracznego bękarta traktatu wersalskiego. Saisonstaat.
Aktualna polska postpolityka jest dziedzicem obu tradycji tego stereotypu.
Jedynym praktycznym sposobem na jego przezwyciężenie jest klucz polityki gospodarczej.
 
Jest tak, ponieważ 100% krajów na świecie dawno wie trzy następujące rzeczy:
a)  Polityka i gospodarka stały się globalne.
b)  Polityka musi służyć interesom gospodarczym kraju. Kropka.
c)  Wszystko w gospodarce przez ostatnie 100 lat zmieniło się diametralnie, dlatego wszystko trzeba robić inaczej. Też kropka.
Ani Tusk, ani Sikorski, ani też niestety Merkel nie mają o tym zielonego pojęcia.

Co do punktu c)

Posłużę się cytatem:

Tradycyjna gospodarka cywilizacji Zachodu okopuje się zaściankach europejskiego protekcjonizmu i amerykańskiej waluty rezerwowej. Sięgnięcie do poważnych analiz rozwoju gospodarczego, oraz, co ważniejsze, porównanie rozmiarów gospodarek i „intensywności rozwoju”, wskazuje, że środek ciężkości światowej gospodarki przenosi się na Daleki Wschód. Mówiąc w przenośni, światowe centrum gospodarcze i polityczne wynosi się ze strefy Atlantyku i przenosi nad Pacyfik. Europejscy czciciele snów o potędze imperium europejskiego nawet pojęcia nie mają, że europejskie obroty finansowe, to zaledwie od 3% do 5% światowych.
To jest całkiem niezła miara europejskiego zaścianka.
 
Wybrzeże Pacyfiku staje się ośrodkiem intensywnego rozwoju i rosnącej bardzo szybko wymiany gospodarczej. USA, Kanada, Chile, Japonia, Korea, Chiny z Singapurem i Hong-Kongiem, Malezja, Indie, Indonezja, Australia, Filipiny – to jest światowa agora, to jest teraz centrum światowego rynku.
Rosja po wybudowaniu rurociągów gazowych i naftowych, prowadzących do wybrzeży Pacyfiku, już nie będzie potrzebowała europejskiego rynku zbytu gazu i ropy. Rosjanie są przekonani, że wtedy Europa już nie będzie Rosji potrzebna.
Geografia jest nieubłagana – centrum światowego rynku jest dla nas, dla Europejczyków „za Ameryką” oraz „za Rosją”.
 
Aby „Otworzyć dla nas gospodarkę globalną, musimy przekroczyć bariery geograficzne”.Tak czy inaczej, jest to jądro tej argumentacji, odpowiadającej na pytanie:
Dlaczego akurat Chiny, Korea, albo Indie?
 
A dlaczego Polska?
Jesteśmy „rozwijającym się rynkiem”, potrzebne jest nam większe tempo rozwoju, intensywniejsza wymiana i więcej inwestycji, szybszy rozwój, no i jesteśmy najbliżej.W przeciwieństwie do gospodarek wielu krajów objętych kryzysem, polski potencjał rozwojowy nie został wyczerpanyTen kontekst może i powinien być doskonalony oraz dobrze adresowany. Chodzi o „target”.
_________________________________________________________________________________________________
275.950
Wykop Skomentuj16
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale