28 obserwujących
299 notek
409k odsłon
  186   0

Integracja europejska jest dla polskiej racji stanu sensownym wy

ale to co się dzieje, jest niestety serią rozwiązań prowadzących na manowce całą Europę.  Seria błędnych rozwiązań może owocować grubszymi kłopotami - dla całej Europy. Racjonalny zwolennik integracji Europejskiej traktuje współczesne zjawiska jako problemy lub naturalne wyzwania cywilizacyjne  i aktywnie poszukuje ich optymalnych rozwiązań. Radosny euroentuzjasta akceptuje wszystko jak leci, bez względu na konsekwencje. Aby prędzej, aby szybciej zanurzyć się w tej ukochanej Unii. 

Świadomy wybór błędnych rozwiązań pod presją ideologiczną jest już działaniem samobójczym, albo nawet dywersyjnym. Chcę podać proste argumenty, dostępne dla każdego rozsądnie myślącego człowieka. Postaram się proponować jeden nieskomplikowany argument, potem wpisywać następny, jeden po drugim, najlepiej w kolejnych krótkich postach. Każdy z tych argumentów wiąże polską rację stanu. Do tematu rosyjskiego powrócę później.

Nowy szef resortu spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii mówił o nowej polityce zagranicznej rządu Browna, skróty znalazły się w wielu  gazetach na Świecie, jeden z nich w Dzienniku. Jest tam kilka słów o  nowym rozkładzie sił na świecie. Jest to ocena, prowadząca Brytyjczyków do prostej konkluzji, w sprawie ratyfikacji traktatu europejskiego. Brytyjczycy chcą referendum. Brytyjski minister mówi:

"Przez większą część minionego stulecia nasze obawy odnośnie bezpieczeństwa wiązały się przede wszystkim ze zbyt silną i ekspansywną władzą państwową. Dzisiaj największe zagrożenia pojawiają się w krajach, gdzie władza państwowa nie jest zbyt silna, lecz zbyt wątła, w krajach słabych, nie dość mocno stojących na własnych nogach. Jednocześnie obserwujemy nową aktywność Chin, Indii i Rosji. W ciągu dwudziestu lat geograficzne rozproszenie sił politycznych, gospodarczych i militarnych może przybrać największe rozmiary od upadku cesarstwa rzymskiego. Równie ważne jest jednak to, że możliwości koordynacji w skali międzynarodowej nie są już uzależnione od dostępu do zbiurokratyzowanych hierarchii".

A Europa stawia na coś dokładnie przeciwnego, właśnie na tę zbiurokratyzowaną hierarchię

"Traktat reformujący" nie reformuje Unii europejskiej! To coś powinno nazywać się "traktatem konserwującym". Angela Merkel postawiła sobie, jako najważniejszy cel swojej prezydencji, przywrócenie starego projektu konstytucyjnego, zachowując biurokratyczną wizję brukselskiej eurokracji, skrzyżowaną z socjalistycznymi pomysłami Giscarda d'Estaigne. Pisał wielokrotnie pan Wojciech Sadurski, że nowy traktat konstytucyjny nic nie zmienia, zachowuje wszystko jak jest! Nic się nie zmienia! Wkładem Angeli Merkel są jedynie zmiany radykalnie powiększające niemiecki wpływ na władzę zbiurokratyzowanej hierarchii europejskiej.

Brytyjska diagnoza jest zwięzła:  Możliwości koordynacji w skali międzynarodowej nie są uzależnione od dostępu do zbiurokratyzowanych hierarchii”.  Taki jest aktualny kierunek rozwoju cywilizacji globalnej. Europa wybiera kierunek odwrotny! Pisałem o tym w tekście o stuletnim opóźnieniu współczesnej myśli lewicowej, decydującej o aktualnych wyborach europejskich.

* * *

Sytemy biurokratyczne ignorują zmiany i potrzeby otaczającej je rzeczywistości. Reagują oporem na zmiany, usiłują przystosować rzeczywistość do swoich wymagań, a czas ich reakcji stale wydłuża się. Raz zatwierdzone zadania lub programy pracy szybko stają się celem samym w sobie, bez względu na ich sensowność. Poruszając ostatnio kwestię europejskiego programu walki z globalnym ociepleniem mam stale na myśli to, że jest on sprzeczny z jednym z najważniejszych interesów polskiej racji stanu.

Polska po kilkudziesięciu latach prób zbudowania socjalizmu była bardzo zrujnowanym krajem. Polska musi się intensywnie rozwijać, aby dogonić średni poziom rozwoju krajów "starej Europy". To jest oczywiste.

Ale biurokracja europejska nie zważa na ten polski interes i ustalając różne kwoty limity i ograniczenia określa je dla Polski "tak samo jak dla innych" ignorując polskie zapotrzebowanie na rozwój. Dotyczy to zarówno kwot ustalonych w traktacie akcesyjnym, jak i ustalanych teraz. Kiedyś len był naturalną polską uprawą narodową. W latach osiemdziesiątych polskie lniarstwo zostało zniszczone prawie ze szczętem. Kwota upraw lnu została w traktacie akcesyjnym ustalona w ilości, która może być wyprodukowana w jednej polskiej gminie. Jest to niestety typowe dla nierynkowych biurokratycznych systemów działania. Właśnie schematyzm. A socjalistyczny, lewicowy pogląd na sprawiedliwość dobija Polskę do końca. Sprawiedliwie to znaczy po równo i wszystkim tak samo.

Podobnie ideologia globalnego ocieplenia sprowadziła na Polską nowe limity emisji CO2. Minister Szyszko uważa, że drastyczna redukcja uprawnień do emisji CO2 może negatywnie wpłynąć na rozwój gospodarczy Polski, może doprowadzić do wycofywania się wielu inwestorów, a to spowoduje wzrost bezrobocia, wpłynie na inflację i spowoduje wzrost cen. W prasie jest ostatnio głośno o niebezpiecznych dla polskiego budownictwa mieszkaniowego konsekwencjach tego limitu, który już ogranicza produkcję polskich materiałów budowlanych, powoduje wzrost ich cen, a nawet zmowy cenowe, tak jak to się stało w przemyśle cementowym.

Lubię to! Skomentuj5 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale