28 obserwujących
299 notek
409k odsłon
  122   0

Granice pojmowania rzeczywistości i jakość wykształcenia elit.

Moment, moment. Jakich elit?

Powstaje pytanie, jak rozpoznać elitę. Co elita powinna umieć, by mogła spełnić pokładane w niej nadzieje? Jaka powinna być, by okazała się godna swojego miana? Ciekawy tekst o tym dziwnym zjawisku napisał dzisiaj Matix.  Zwrócę uwagę na jeden fakt. Było to gdzieś w okolicach 1905 roku.

Był to ten moment, w którym nauki przyrodnicze oderwały się od nauk humanistycznych, od tradycyjnej filozofii. Później pojawiło się wiele niezwykłych odkryć, całkowicie zmieniających pojęcie o prawach przyrody, o ważnych i niezwykłych regułach zachowania się rzeczywistości i niespodziewanych granicach poznania.  Jest na przykład twierdzenie Kurta Gödla, teorie procesów nieodwracalnych i nierównowagowych Ilya Prigogine, teorie procesów stochastycznych, teoria informacji i informatyka, nauka o zachowaniu się złożonych systemów, zaskakująca teoria_katastrof, olbrzymi dorobek i niesamowita potęga myśli ludzkiej w XX wieku,niezwykłe fundamenty rozważań o filozofii tego świata. 

Przykładem niech będzie ekonomia. Granice pojmowania przeciętnej akademickiej ekonomii kończą się na możliwości zrozumienia języka Johna Maynarda Keynesa, ostatniego z lewicowych filozofów parających się w miarę poważnie próbami zrozumienia ekonomii. Był matematykiem z wykształcenia, więc mógł wykorzystać swą szansę. Na całe stulecie wyznaczył limit poziomu matematyki w ekonomii. Szczyt jego kariery, to czas pierwszej wojny światowej i okres międzywojenny, lata dwudzieste i trzydzieste poprzedniego stulecia. Niestety do skutecznego zrozumienia i zgrabnego opisu późniejszych zjawisk ekonomicznych brakuje już aparatu matematycznego. Realne procesy ekonomiczne, dziejące się w rzeczywistej cywilizacji XXI wieku, nie mogą się obejść bez mocniejszych narzędzi matematycznych i analitycznych. Niezbędne są choć intuicje, potrzebne jest uformowanie wyobraźni pozwalającej na sensowne myślenie o dynamice kształtowania się zjawisk cywilizacyjnych. 

Mam tu dość złośliwą ocenę. Lewicowe pojmowanie świata jest dostępne dla mniej rozgarniętej części populacji ludzkiej. Moda na  lewicowe teorie ekonomii politycznej jest prostym skutkiem kiepskiego wykształcenia. Poglądy prawicowe niestety wymagają znacznie wyższego poziomu, są przejawem dojrzałości intelektualnej człowieka. Granica pojmowania rzeczywistości jest ściśle uzależniona od jakości wykształcenia. O tym pisze w swoim najnowszym artykule Adam Wielomski, potwierdzając tę tezę argumentami zupełnie innymi od moich.

Niestety światowe elity nauk humanistycznych, akademicka filozofia zdaje sobie jeszcze sprawę z istnienie Einsteina i jego teorii względności, jeszcze wie że istnieje coś takiego jak prawdopodobieństwo i zasada nieoznaczoności, może dotarła do filozofów słynna bajeczka o kocie Schrödingera, ale... To wszystko lata dwudzieste, lata trzydzieste, czasy kina niemego i NEP w bolszewickiej Rosji. To, jak na rozwój współczesnej cywilizacji, czasy naprawdę bardzo zamierzchłe. 

Wszystko to, od czego zależy sprawność i funkcjonowanie cywilizacji XXI wieku pojawiło się później. Jest to cały dorobek intelektualny cywilizacji XXI wieku, o którym "humanistyczne elity intelektualne współczesnego Świata" nie mają zielonego pojęcia. Nie wiedzą i nie rozumieją tego, co się dzieje w XXI wieku.

Współczesne elity są jak pierwotni Indianie, przywiezieni z dżungli.

Współcześni socjologowie, prawnicy, politologowie, filozofowie są swoimi umysłami w końcówce XIX wieku. Większość z nich nie ma pojęcia jak działa i dlaczego funkcjonuje to, na co patrzą. Dystans jest już, lekko licząc stuletni. I im bardziej nie mają pojęcia, tym bardziej są pewni, że wiedzą wszystko.

Ich arogancja i hohsztaplerska pewność siebie, jest zawsze większa od ich ignorancji i doskonale ją maskuje. Humanistyczne elity tego świata tkwią swoim zakurzonym pojęciem o prawidłach tego świata już w okolicach rewolucji 1905 roku, ale jeszcze przed rewolucją bolszewicką 1917 roku. Nic dziwnego, że usiłują wmotać nas w powtórkę z tej rozrywki.      

CZY JEST TO WYSTARCZAJĄCY POWÓD, ABY DRUGI RAZ POWTARZAĆ REWOLUCJĘ PAŹDZIERNIKOWĄ? 

Czy musimy obowiązkowo drugi raz zaliczać wszystkie okropieństwa XX wieku tylko dlatego, że mamy elity, które nie mają pojęcia o wyobrażeniu? Drugi Katyń w 2040 roku? Już za niecałe 33 lata?Tak wykształcona elita nie jest warta zaufania. Nie rozumiem, jakim cudem taka elita miałaby być kastą zajmującą się losem jakiejkolwiek grupy ludzi, ludu, elektoratu, demosu, logosu lub czyjegoś losu.  Celebrities, to tylko celebrities, nic więcej. Rządy takich elit są niebezpieczne dla nich samych.  Spróbuję coś zasugerować. Większość współczesnych opowieści o głupocie administracji państwowej, idiotyzmach politycznych programów naprawiaczy świata jest rzeczywistą ilustracją tezy mojego artykułu. Takich kwiatuszków jest wszędzie pełno. Takich jak ta ostatnia historyjka o finansowaniu partii politycznych. To jest kolejny dowód na to, jak dalece prawnicy nie zdają sobie sprawy z teg,o co się w świecie dzieje. Widać jak z dziecięcym uporem próbują regulować wciąż nowe przestrzenie. Czy ktoś kiedyś prawnika przekonał, że on po prostu nie ma pojęcia? To jest jedno ze źródeł pozytywizmu prawnego. To są na co dzień aktywne oddziały prawniczych etatystów. Socjologowie, politologowię, …
Lubię to! Skomentuj30 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale