28 obserwujących
299 notek
409k odsłon
  89   0

Bereza Kartuska im się marzy.

Przez TVN24 przetacza się defilada ekspertów dowodzących, że żaden układ nie istnieje. Metoda ich dywagacji jest prosta jak budowa cepa.
Pani ekspert opisuje bzdurny model rzekomego "układu". Taki układ nie istnieje, jest durnowatą fałszywką, opracowaną dla zmylenia przeciwnika. Taki "układ" nie ma prawa istnieć. Pani profesor z namaszczeniem, bezwzględnie i cholernie naukowo udowadnia, że bzdura, którą opowiedziała jest bzdurą. Z dumą pyszni się swoim wnioskiem:
- Z naukowego punktu widzenia istnienie takiego układu jest bardzo mało prawdopodobne, co oczywiście dowodzi, że jeśli nawet istnieje cień prawdopodobieństwa, że owe abstrakcyjne zjawiska mogą egzystować w jakieś urojonej wirtualnej rzeczywistości, to zaiste, najlepszą formułą dyskursu jest ich falsyfikacja w swobodnej debacie parlamentarnej. Parlamentarne komisje śledcze są najoczywistszą formułą takiej debaty, które z pewnością dowiodą, że koncepcja istnienia jakiegoś mitycznego układu jest zupełnie nieprawdziwa. Tu pani profesor zapowietrza się: Taki układ nie może istnieć, jest jedynie pretekstem do budowy totalitarnego państwa przemocy. Bereza Kartuska im się marzy!!!

Jest wysoce prawdopodobne, że pani profesor miała zapłacone tylko za ten propagandowy okrzyk:
- Bereza Kartuska im się marzy.
Reszta jej nędznej gadki jest prywatnym bełkotem, w czynie społecznym. W końcu wyskoczyła z domciu, w niedzielę 3 września, jeszcze przed dziewiątą rano i już jest zarobiona. Widać, nawet za marną kasę jest skłonna powiedzieć każdą bzdurę.

Upadek moralny tej telewizji, demoralizacja uczonej idiotki, która jest gotowa za parę groszy dawać ... publicznie.

Cóż mogę powiedzieć. Proponuję zapoznanie się z wycinkiem mojej korespondencji z Chaosem. Przytoczę ją "na niebiesko", po lekkiej tylko korekcie, jako aluzję do dyskusji o ciężkiej chorobie zwanej układem. Oczywiście nie mówię o tym fałszywym wymyślonym przez Ryszarda Kalisza i Donalda Tuska i bezwzględnie używanym do paraliżowania walki ze znacjonalizowaną przestępczością. Mówię o prawdziwym układzie, takim, o którym pisałem w tekście: "Tajemnicze słowo UKŁAD"Tym układem jest niezorganizowana i spontaniczna grabież pod ochroną państwa i prawa. Znacjonalizowana, czyli upaństwowiona przestępczość, za politycznym przyzwoleniem, popierana i chroniona przez polityków. Widzimy to teraz wszyscy na ekranach telewizorów.

A oto wspomniana korespondencja:

Od Chaosu: 
@ Michael
Widzisz, ja nie kłócę się o potrzebę walki z korupcją. Ja się kłócę o metodę. Np. za doskonalą metodę uważam prywatyzację (sądzicie, że opisana sytuacja mogaby mieć miejsce w firmie prywatnej?), a PiS jest prywatyzacji niechętny. Uważam, że lekarstwem na korupcję jest oddanie jak najwiekszych kompetencji samorządom - tu też nie ma zbieżności. I tak w wielu innych sprawach. Dobre intencje to za mało, żeby zdobyć moje poparcie.
2007-09-01 23:18 Chaos 

Do Chaosu:
Pierwsze pytanie:
Skąd pochodzi informacja o tym że PiS jest prywatyzacji niechętny?
Poczytaj sobie mój tekst: "Fachowe opinie...
http://michael.salon24.pl/28967,index.html

I jeszcze komentarz:
Robiąc dokumentację do Historii gospodarczej III RP, robię różne analizy, które zazwyczaj w opracowaniach historii gospodarczej nie są robione. Jednym z typów takiej pracy jest analiza systemów ustrojowych i próba zrozumienia ich w działaniu. Pisałem gdzieś dawniej na swoim blogu o parszywych ciekawostkach z tej sfery.
Przejrzenie ustroju prawa prywatyzacyjnego pokazuje, że około 1993 roku, w procedury prywatyzacyjne, najprawdopodobiej umyślnie, ktoś wmontował rozwiązania prawne, które są zorientowane prokorupcyjnie, które ułatwiały, albo wymuszały niszczenie prywatyzowanych przedsiębiorstw. Przepisy automatycznie z "mocy prawa" eliminowały wpływ, nawet legalnej władzy państwowej, na przebieg procesu prywatyzacyjnego.
Niektóre z tych tricków były niesamowicie przebiegłe, zapewniały  możliwość regularnej kradzieży, pod ochroną prawa. Złodziej, jeśli chciał kraść, mógł to robić, kiedy i jak zechciał, i nikt mu nie mógł podskoczyć.


Grabież jest zaplanowanym skutkiem przestępczych rozwiązań ustrojowych. Gdy ktoś składa doniesienie do prokuratora, sprawa jest umarzana, bo prokuratura nie może stwierdzić łamania prawa. Gdy to piszę, to moje szczęście, że nie mam nigdzie w zasięgu żadnej broni, choćby bombowca. Jestem wściekły.

 

Taka reforma jest dziełem ojców polskiego "prawa prywatyzacyjnego" z rządu mazowieckiego. Mogę tylko ponuro zażartować, najlepsi eksperci od WSI nie wymyślili by tak przebiegłego narzędzia do zdemoralizowania polskiej prywatyzacji. Ten system złodziejskiej prywatyzacji przy okazji spełniał dodatkową rolę polityczną: kompromitował ideę prywatyzacji.


Ułatwiał działanie takim populistycznym gangsterom politycznym jak Andrzej Lepper. Otóż ten polski zbrodniarz polityczny miał słuszność i świętą rację wrzeszcząc, że ta prywatyzacja była złodziejska. Tak, to jest truizm.

Lubię to! Skomentuj20 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale