28 obserwujących
299 notek
408k odsłon
  353   0

Oszukana demokracja. Dlaczego PiS przegrał wybory?

Wszyscy czujemy, dzieje się coś niedobrego. Czy jest to wina rządu Donalda Tuska? Obawiam się, że nie. On jest tylko ostatnim ogniwem tej gry. Pierwszy odbierze lanie. Jest jak nałogowy gracz, który obstawia wyłącznie przegrane konie. Poszukując najlepszego rozwiązania musimy jasno wiedzieć „jak jest”. Porozmawiajmy więc o tych koniach.

Wszyscy chyba w Polsce, którzy choć trochę interesują się polityką wiedzą, że koronną bronią Platformy Obywatelskiej była i jest propaganda[1]. Zdecydowałem się na powtórkę z dawnych lekcji marketingu politycznego i zabrałem się za doświadczenia współczesnych polskich propagandzistów.

Polecę teraz skojarzeniami otwierającymi mi oczy.

 

Jesienią 1981 roku w czasie II tury I Zjazdu Solidarności.

Parę razy rozmawiałem sobie na świeżym powietrzu z Adamem Michnikiem, najczęściej siadając na murku, tuż przy schodach do wejścia „Hali Oliwii”. W słońcu, po prawej stronie, wychodząc z Hali. Dwa tematy były w obrocie. Koncepcja oświeconej monarchii absolutnej oraz sprawa propagandy. W obu sprawach byliśmy absolutnie przeciwnego zdania. Pierwszy temat jest realizowany na bieżąco, nie ma o czym mówić.
Co do propagandy, pamiętam Adam Michnik lansował teorię taką, że propaganda jest bronią komunistów, polega na kłamstwie, więc my, przeciwstawiając się komunizmowi, nie możemy przejmować od niego jego najgorszych zachowań. Pomijając całą resztę dyskusji i późniejszej historii, środowisko ówczesnej opozycji, późniejszych działaczy Solidarności i elit politycznych III RP zostało skutecznie zaszczepione przeciwko wszelkim formom aktywności kojarzących się z propagandą lub innymi narzędziami marketingu politycznemu. Argument Adama Michnika, wtedy obracany powszechnie, przyjmował się naturalnie i skutecznie wpływał na postawy i zachowania całych pokoleń polityków wywodzących się z nie komunistycznych środowisk. To był pierwszy pomysł na udupienie karier wielu bardzo porządnych i mądrych ludzi.
Obyczaj mizdrzenia się do kamery i czerwone krawaty przywrócili dopiero powracający do władzy komuniści, to było widać w kampanii prezydenckiej Aleksandra Kwaśniewskiego, który wygrał wybory tylko dlatego, że jest piękny nad podziw. Dla komunistów, kłamstwa i oszustwa propagandy są tak oczywiste, jak błękit oczu Natalii de Barbaro. Komuniści nigdy przez ostatnie dwadzieścia lat nie cackali się w tej dziedzinie, propaganda i wszystkie inne sprzęty są po to, aby lać po zębach i bez żadnych zahamowań korzystali z tej możliwości. To jest ich dzisiaj widoczna siła.

Natalia de Barbero

Natalia de Barbaro (Rzeczpospolita (c) FORUM)

Niestety, jest to i historyczna i emocjonalna prawda. Widać, szczególnie u braci Kaczyńskich tę staromodną postawę politycznej poczciwości, która nie chce zniżać się do żadnej imagistyki społecznej, pijaru albo tej okropnej propagandy. To jest dzisiaj widoczna słabość PiS. 

Drugie skojarzenie podyktowane jest filmem Marcela Łozińskiego „Jak to się robi?” o szkole karier politycznych Piotra Tymochowicza.

Film jest opleciony wokół reportażu Jacka Hugo Badera o przemysłowym tuczu polityków. Z tego skojarzenia materiału daje się wyciągnąć jedno ważne skojarzenie – jest nim pogarda. Proszę nie zapominać, słowo pogarda było hasłem wyborczym Platformy Obywatelskiej. Ale we wspólczesnej szkole polityków  pogarda jest jądrem konstrukcji światopoglądu polityka. Piotr Tymochowicz wręcz instruuje swoich uczniów:

Aby zrozumieć elektorat, musicie nauczyć się rozumieć debila.
To zdanie jest znakiem firmowym polskiej szkoły marketingu politycznego, public relation i wreszcie polskiej socjologii, psychologii społecznej, wyznacza strategie formatowania domów medialnych i wydawnictw gazet i czasopism
[2]Wydawcy Dzienników i Wiadomości, redaktorzy odpowiedzialni powtarzający jak mantrę: „pamiętaj Twój widz, czytelnik, słuchacz jest idiotą, masz mówić i pisać tak, aby zrozumiała cię nawet kucharka”. Ugruntowana wiedza wszystkich uczonych socjologów, politologów, speców od tego i owego ekspertów, uzasadniająca pogardę do polskiego narodu. Aby zrozumieć elektorat, musicie nauczyć się rozumieć debila. To jest treść drugiego skojarzenia.
 

 

Dowiedz się polski Narodzie, co przeciętny Tusk o Tobie myśli.

Że jesteś debilem.

I co?

Pasuje Ci to?

Kto polskim politykom wyjaśni, że to nie jest prawda?

Trzecie skojarzenie. Zająłem się dość dokładnie analizą poglądów i sposobu myślenia czołowego stratega propagandy Platformy Obywatelskiej, Natalii de Barbaro. Dla udokumentowania potrzebnego nam skojarzenia wybrałem maleńki cytat z „Listu do kandydatki:

Po trzecie - zapomnij o większości wyborców. Jesteśmy przyzwyczajeni, że jeśli się kogoś do czegoś wybiera, to większością głosów. W wyborach parlamentarnych to jest nieprawda. O tym, że ktoś zostanie posłem czy posłanką decyduje mniejszość. Jeśli udałoby Ci się zdobyć głosy kilkunastu procent wyborców, Twój wynik będzie prawdopodobnie najlepszym wynikiem w okręgu. Sprawdź, ile procent wszystkich oddanych głosów dostali obecni posłowie (posłanki też?) w Twoim okręgu, a zobaczysz, że mam rację. Co to dla Ciebie znaczy?Cudowną obojętność na większość wyborców: na takich i takie, którzy uważają, że kobieta nie powinna pchać się do parlamentu, na takich i takie, które na przykład interesują się tylko tematyką służby zdrowia (a ty się akurat na tym nie znasz) - obojętność na większość.

Lubię to! Skomentuj26 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale