28 obserwujących
299 notek
409k odsłon
  168   0

Gruby błąd Erazma, czyli dwa rodzaje inteligencji.

Szanowny Pan Gniewomir Świechowski poleciał po zamiarach Jarosława Kaczyńskiego[1], który rzekomo ma ochotę tworzyć „drugi rodzaj inteligencji”. Cóż za nieporozumienie, nic już nie trzeba stwarzać. Nieco mnie bawią ambicje samozwańczej elity, która nie zdaje sobie sprawy z tego, że jej sprawność umysłu, dawno inteligencją być przestała. Ludwik Dorn, Alchemik, Erazm i Infidel pisali wczoraj mniej więcej o tym samym. Radosław Sikorski wypowiedział się trochę wcześniej. Alchemik, Gniewomir Świechowski i Erazm są młodymi ludźmi, nie pamiętają czasów PRL, każdy z nich po swojemu widzi rzeczywistość i niestety relatywizuje ciągle jeszcze żywe ślady po komunizmie.

Stawiam następującą tezę:
W Polsce rzeczywiście istnieją dwie kategorie elit, nazywanych czasem inteligencją, co jest dwuznaczne i niekiedy obraźliwe dla ludzi, którzy naprawdę potrafią korzystać z siły ludzkiego umysłu.

Najpierw oczywiście o pierwszej kategorii:
__________________________________________________________________________________________
To są nieprawdziwi mędrcy, nieustannie wyrokujący w sprawach, których nie rozumieją. Jest to wielka rzesza jałowych intelektualnie ludzi, nie dorastających do problemów, którymi się zajmują. Często w żałosny sposób widać, jak bardzo nie mają zielonego pojęcia o tym, o czym z emfazą i pychą opowiadają wierutne bzdury. Ta kategoria pseudointeligencji i fałszywych elit zmonopolizowała „główny nurt”[2] domeny publicznej
__________________________________________________________________________________________

A druga kategoria? To ludzie, którzy naprawdę coś potrafią. Cała Polska pełna jest inicjatywy, wspaniałych projektów, znakomitych realizacji. Jest bardzo wielu rzetelnych twórców, konstruktywnych, ekspansywnych i dojrzałych intelektualnie. Takich prawdziwych i jędrnych osobowości nie widać w telewizji, media nie interesują się takimi osobami. Trudno ich przecież prosić, by puszczali dym z ucha, prawda?
Dziennikarze, pseudoeksperci, cudowni pisarze i artyści często nie są w stanie zrozumieć czym się taki ktoś zajmuje, co robi, dlaczego i jak zarabia pieniądze. Nie dorastają swoim poziomem do takich partnerów.
Jaki dziennikarz podjąłby się zrealizowania progamu z Aleksandrem Wolszczanem?
Z jakim dziennikarzem Aleksander Wolszczan zgodziłby się rozmawiać przed kamerami?
O czym?

XXI wiek odwrócił porządek rzeczy. Dawniej, w wieku dziewiętnastym, awangardą społeczeństw byli dziennikarze, pisarze, twórcy i inni rzeźbiarze myśli. Oni rzeczywiście ciągnęli cywilizację do przodu, byli prawdziwą twórczą elitą. Zmieniali świat. Zwykli zjadacze chleba otwierali ze zdumieniem gęby, nic nie rozumieli z ich uczonych wywodów.

U progu XXI wieku widać, te same środowiska przeżuwają niedojedzone resztki dziewiętnastowiecznych idei, są żałosnym i dekadenckim hamulcowym biegu współczesnej cywilizacji. Są fałszywymi elitami, które otwierają ze zdumieniem gęby, nic nie rozumiejąc z tego, czym zajmują się zwykli zjadacze chleba. I bez przerwy gadają o nowoczesności i postępie, mistycznie zafascynowani jego pozorami.

_______________________________________________________________________________________

Jest więc oczywiste, że Jarosław Kaczyński nie jest zainteresowany rozmową z ludźmi, którzy samozwańczo wspinają się na piedestały, pokrywają sami siebie patyną i brązem, pełni pychy i dumy, z mozołem budują „świat według Kiepskich”.
Złotouści, pełni pogardy.


Mają wszystkie dekoracje, togi i tytuły, tyle że łby puste. Z taką inteligencją u boku wszystkie drogi prowadzą na manowce. Nie dziwię się więc wcale, że Jarosław Kaczyński poszukuje drogi poza mainstream i poza mainstreamem. Nie istnieje lepsze rozwiązanie.

_______________________________________________________________________________________ Koniec

Część druga, dokumentacyjna. Przykłady i przypisy.

* * *

Przykład pierwszy - Ludwik Dorn i Infidel.{3]
Ludwik Dorn opublikował wczoraj „
Wpis o orłach posrebrzanych, w którym rzeczowo scharakteryzował kilka elementów polskiej polityki zagranicznej w kwestiach dotyczących strategicznych celów polskiej racji stanu. Pokażę teraz cytat, dotyczący jednej z takich spraw:

„…realizacja bałtyckiej rury oznacza radykalne pogorszenie sytuacji Polski w takim stopniu, że jakiekolwiek warunki, nawet spełnione, pogorszenie owo złagodzą jedynie nieznacznie. Stąd decyzja, by w sposób jednoznaczny przeciwstawiać się ciągnięciu rury. Ponadto, uważaliśmy, że przeciwstawianie się rurze ma sens, bowiem albo zakończy się sukcesem (istniały na to i istnieją jakieś szanse) albo też zyskamy na czasie, a w czasie tym może dojść do realizacji przedsięwzięć, o których tu nie będę pisał, ale ich pomyślna realizacja złagodziłaby pogorszenie pozycji Polski już nie nieznacznie, ale znacznie. Innymi słowy, polskie przeciwdziałanie albo przyniosłoby pełny sukces (mniej prawdopodobny) albo sukces połowiczny (bardziej prawdopodobny). Zauważmy, że obecnie rząd Donalda Tuska działa bez wyraźnie sformułowanej doktryny bezpieczeństwa energetycznego i wszystko wskazuje na to, że brak takiej doktryny stał się doktryną.”

Lubię to! Skomentuj31 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale