28 obserwujących
299 notek
409k odsłon
  108   0

WYBIERZMY MĄDRZE. Treść polskiej polityki. - Część VI (IGP)

Miejmy nadzieję, że Barack Obama okaże się być prawdziwym amerykańskim prezydentem. Życzę tego Ameryce, życzę tego całej łacińskiej cywilizacji Zachodu. Nie jest to zbyt mocna nadzieja. 

Niestety, bardziej prawdopodobny jest benefis dr Artura Górskiego. Debiut XXI wieku przynosi całemu światu rządy fircyków, rządy ludzi, którzy nie rozumieją nic, przynosi władzę uproszczeń i prymitywnych obrazów rzeczywistości. To jest wizja i skutek totalitaryzmu poprawności politycznej. To jest świat według Kiepskich. To jest skutek nihilizmu postmodernizmu i wszelkich postpolityków.
To jest toksyna, to jest trucizna początku nowego wieku.

Najgroźniejszy ze wszystkich przestępców to współczesny filozof nie uznający żadnych praw
Gilbert Keith Chesterton (1874 – 1936) 

O tym była mowa. Opowiadanie o rasizmie jest gadaniem nie na temat.

 

To jest bardzo poważny i nie tylko tylko polski problem. Sukces Baracka Obamy jest tylko świadectwem pogrążania się cywilizacji białego człowieka w lewicowym obskurantyzmie, w idiotyzmie jasełek politycznych…

 

Właśnie. OBSKURANTYZM. Cóż znaczy to tajemnicze słowo?

Szukam w słowniku Władysława Kopalińskiego. Jest.

Obskurantyzm – ciemnota umysłowa, wstecznictwo, zacofanie, reakcyjność, kołtuństwo. Tak. Pasuje idealnie. 

To jest „duch czasu”, to jest dominanta pierwszych lat XXI wieku. Szukałem ostatnio właściwego skojarzenia wyjaśniającego takie zjawiska jak zacietrzewione lewactwo Tadeusza Iwińskiego, agresywny nihilizm Sławomira Nowaka, czy ogarnięty parazytologią świat natręctw Stefana Niesiołowskiego. Jest tego lewactwa legion na całym świecie, nie widzę głębszej różnicy pomiędzy Barackiem Obamą, a Donaldem Tuskiem. Podobny do nich jest Nicolas Sarkozy, rozkosznie manipulujący europejską demokracją, prawie na siłę próbujący wymuszać socjalistyczne przemiany europejskich systemów politycznych i ekonomicznych.

Światowy kryzys finansowy jest do tego znakomitym pretekstem. Typowa francuska choroba.

Każdy z tych polityków jest drogocenną marionetką politycznych  układów, pacynką zręcznie uszytą za ciężkie pieniądze marketingu politycznego. Fatalny produkt obskuranckiej ciemnoty i cynizmu dziennikarskich lokomotyw medialnego businessu. 

Takie są światowe elity, które są tak wychowane, że najlepiej czują się w nihilistycznej zupie postmodernizmu, bez korzeni, bez wartości, zupełnie jak rosyjskie bezprizorne dzieci po pierwszej wojnie światowej. Były to małe drapieżniki po wojennej szkole przetrwania, bezwzględne, egoistyczne i mordercze, jak hieny, dla których ważne jest tylko przetrwanie. Słynne dzieci Antona Makarenki.
Dla nich liczy się każdy ochłap. I tylko tyle.
Dzieci Francisa Fukuyamy.
Dzieci Petera Singera, demona globalnej bioetyki. Postpolityka, postmodernizm, prymitywny koktajl libertynizmu z relatywizmem, czyli nihilistyczny liberalizm. Wielkie globalne elity prowadzące świat do nikąd.

Mam od lat nieustające skojarzenie ze sztuką Henryka Ibsena „Wróg Ludu” (An Enemy of the People, 1882) albo Marka Twaina opowieścią o „Człowieku, który zdemoralizował Hadleyburg” (The Man Who Corrupted Hadleyburg, 1899). Już wtedy mądrzy ludzie wiedzieli, czym ten lewicowy obskurantyzm pachnie. Paulo Coelho w 1997 roku wydał książkę „Piąta Góra”, w której pisał o uporczywej bezskuteczności prób ostrzeżenia cywilizacji zagrożonej zagładą. Nawet, gdy ostrzeżenia pochodzą od autentycznego biblijnego proroka.

To jest Zeitgeist schyłku XX wieku, który zapewne przejdzie do historii jako stulecie totalitaryzmu. Koniec XX wieku, trwa już osiem lat za długo. Osiem lat za długo trwa ciemnota umysłowa, wstecznictwo, zacofanie, reakcyjność i drażniące kołtuństwo. 

Ten obskurantyzm jest śmiertelnie groźny, bo jest politycznie skuteczny, prowadzi do zapędzania realnej globalnej gospodarki, światowych finansów i prawdziwej „politycznej” polityki do narożnika paraliżującego uzależnienia od idiotyzmu i kołtuństwa.  

Intensywnie reklamowany i nachalnie promowany wielki „kryzys kapitalizmu”, głoszony przez wielkich adwentystów końca wolnego rynku jest jaskrawym przykładem takiego obskurantyzmu. Myślę o znowu o Fukuyamie, który nie może zrezygnować z okazji do kolejnego globalnego pouczania, o Krugmanie, który od lat czyhał na Miltona Friedmana. Ten kryzys nie jest końcem wolnego rynku.  

Ten kryzys jest globalnym memento mori, ostatnim ostrzeżeniem przed próbami przejęcia ręcznego sterowania nad globalną ekonomią. Ostatnie kilkadziesiąt lat nie jest niczym innym, jak tylko cichym i biurokratycznym gwałtem na wolnym rynku, jest totalnym zakuwaniem ekonomii w brutalny pancerz biurokratycznych ograniczeń państwowego protekcjonizmu, a nawet omnipotencji państwowej nadregulacji rynku. Socjalizm i Keynesizm do kwadratu.

Lubię to! Skomentuj25 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale