Nie ma się co dziwić, że unijni biurokraci robią, co im żywnie podoba - a to nazwą marchewkę owocem, a to ślimaka rybą, a to wierzą, że mają większy wpływ na klimat niż matka natura. Po prostu nie są w żaden sposób kontrolowani ani oceniani. Dzięki niezawodnemu TVN dowiedzieliśmy się bowiem, że tam są sami głupi dziennikarze.
Otóż po wyjściu z wideokonferencji Macierewicza, rozczarowani, mówią:
Teraz najważniejszy jest kryzys grecki, to jest aktualne, tu tego nie było (w domyśle - szkoda, spodziewałem się właśnie tego).
I następny:
Chciałem dowiedzieć się czegoś o prezydencji, a tu teorie spiskowe nt sprawy sprzed roku.
Organizator spotkania to partia opozycyjna, jego temat w zaproszeniu, zaproszenie przesłane trzykrotnie (był czas się zapoznać), a tu zdziwko. Cóż, lepiej z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć ...


Komentarze
Pokaż komentarze (2)