Michalina Przybyszewska Michalina Przybyszewska
74
BLOG

"Nostalgia waszych rodziców za Gierkiem, za JPII"

Michalina Przybyszewska Michalina Przybyszewska Polityka Obserwuj notkę 42

 

http://www.krytykapolityczna.pl/Cezary-Michalski/Ojcowie-i-dzieci/menu-id-291.html

 

 

 

 

Wyobraźmy sobie, że intencje publicystów są autentyczne, że pisze się z przekonania, a o przekonaniach decydują przemyślenia. W tak zdefiniowanej sytuacji możemy sobie powiedzieć: „Czyżby był to zły człowiek? Parszywa, dziurawa pisanina.” Możemy się też obruszyć na błąd w rozumowaniu.

Cóż począć, gdy brakuje nam wyobraźni wobec tekstów Cezarego Michalskiego?

 

 

W ostatnim tekście o wdzięcznym tytule „Ojcowie i dzieci” Michalski zadaje młodym czytelnikom niewygodne pytania: „Czemu konsekwentnie i radykalnie nie sprofanujecie nostalgii i wartości waszych rodziców? Dlaczego – jeśli pochodzicie z „czerwonych”, PZPR-owskich rodzin - nie sprofanujecie nostalgii waszych rodziców za Gierkiem? A jeśli pochodzicie z rodzin katolickich, „czarnych”, dlaczego nie sprofanujecie nostalgii za JP2? Co z was za lewica (albo rzekomo odważna w swojej rozliczeniowej pasji prawica), co z was za radykałowie?”

 

Zacznijmy od tytułu: Ojcowie i Dzieci; tytuł powieści Turgieniewa, która wydała w świat pojęcie ‘nihilizm’. A zatem to my, dzieci, jesteśmy niewydarzonymi rewolucjonistami, a wy, ojcowie, jesteście ‘ludźmi zbędnymi’, którzy zapatrzeni w JPII czy inną PZPR nie macie już nic ciekawego do zaoferowania; wy przegraliście i my przegraliśmy, bo nawet nie umiemy się wyprzeć waszej przegranej. Fascynująca analiza! Idźmy dalej. Michalski pisze: „Nie ma wiele do stracenia, niewielkie jest ryzyko pokoleniowego buntu w Polsce. Wasze możliwości zbudowania tutaj totalitaryzmu, po paru słowach niezgody na czerwoną i czarną nostalgię waszych rodziców, nie doprowadzą do stworzenia GUŁAG-u, Auschwitzu, do nowych procesów moskiewskich, ani nawet do skazania Czesława Kiszczaka. Trupi spokój panujący w Polsce jest w ogromnym stopniu konsekwencją całkowitego braku w naszym kraju, szerzej, w całej naszej tradycji – prawdziwego buntu pokoleń.”

 

Zdaniem CM wierzyć możemy tylko w realny bunt. Tylko, że jak zauważa, w Polsce nie mamy się przeciwko komu buntować, bo Ojcowie potrafią tylko jęczeć. (choć mają swoje powody do słabości i jęczenia, są obciążeni).  „Na Zachodzie, w latach sześćdziesiątych, dzieciom łatwiej było się buntować przeciwko rodzicom, niż polskim dzieciom dzisiaj, bo rodzice byli tam… silni”

CM pisze w zachwycie o prawdziwych buntach młodzieży:

 „Wszystkie one były konsekwencją radykalnego buntu dzieci przeciwko rodzicom. Żeby normalnie pogadać o seksie, pouczyć go w szkole, wywalczyć sobie choćby prawo do pigułki… pokolenie dzieciaków z Sorbony musiało złamać pokolenie gaullistowsko-petainowskich ojców, zachwyconych swoim wkładem w „wyzwolenie Francji od Hitlera” albo w „zachowanie francuskiej substancji pomimo Hitlera”.  Petainowscy ojcowie mieli niewątpliwie poważne powody do pogrążenia się w poczuciu klęski, a gaullistowscy ojcowie faktycznie mocno się trzymali, głównie dlatego, że narracja gaulistowska została we Francji utrzymana za pomocą cenzury prewencyjnej do lat 80.  Mieli swoje wielkie przegrane, trupy w szafach, mity i tabu; zupełnie tak, jak nasi. Fakt, że we Francji o drugiej wojnie zaczęto mówić szczerze w latach 90 nie świadczy bynajmniej o sile opcji gaullistowskiej, a przeciwnie… Etc, etc.  Jest to nie na temat, ale w tym sęk: w tekście Michalskiego te uwagi też nie są na temat, służą tylko wytwarzaniu mapy pojęć, jakie czytelnik ma przyjąć, aby następnie zaakceptować ‘trudne diagnozy’. Nie wiem dlaczego gaullistowsko-petainowscyojcowie mieliby być źródłem kompleksów naszych ojców, ani dlaczego ich rzekoma moc miałaby być punktem odniesienia. CM tworzy na swój użytek pewne pojęcia, które dają poczucie realnej historycznej analizy, podczas gdy są w gruncie rzeczy pustą figurą; służą WBREW WSZYSTKIEMU do wiecznego reprodukowania poczucia pokrzywdzenia i IMMANENTNEJ różnicy umysłowej jakości społeczeństwa polskiego od społeczeństw zachodnich. Michalski namawia do buntu choć pisze, że Ojcowie są tak nijacy, że właściwie bunt mija się z celem; obwinia i wszystkich i nikogo.

 

Najciekawsza część jego analizy pojawia się w drugiej połowie tekstu: wobec niemożności buntu młodzi uciekają (z domu, z miasta, z kraju) przed tymi dysfunkcyjnymi wzorcami wypracowanymi przez rodziców, po czym niechybnie muszą wrócić i ukorzyć się w poczuciu klęski. „Wtedy, zamiast dumnego pogodzenia, jest jedynie kapitulacja. Dzieci korzą się przed rodzicami, przed ich nostalgiami za „szynką jak za Gierka” i „moralnym porządkiem, jak za Jana Pawła II” Znów nie wiem czym jest stworzona na użytek tekstu tęsknota za moralnym porządkiem JPII; znów mamy do czynienia z jakąś figurą retoryczną; jedną rzeczą jest autorytet moralny Jana Pawła II (który w Polsce jest i będzie ogromny), a drugą ocena zjawiska, które nastąpiło w Polsce po jego śmierci. Jest kreacja, zdaniem CM, toksycznej tęsknoty, którą należałoby zwalczać. Młodzi uciekają, ale to nic nie znaczy, bo wracają jak bumerang przyciągnięci - no właśnie czym? Pustotą rodzinnego gniazda? Mocą przetartych narracji? Fenomenu powrotu młodych, (nawet jeśli zjawisko faktycznie istnieje) Michalski nie tłumaczy.

 

„Do tego szacunku, nawet do szacunku dla Jacka Kuronia i Jana Pawła II, będziecie mieli prawo dopiero po przeprowadzeniu konsekwentnego buntu, radykalnego agonu, także przeciwko nim.” A może, skoro Wam, Ojcom, tyle buntów nie wyszło, my, Dzieci powinnyśmy raczej myśleć, analizować i budować? Może to byłby większy sukces niż ten bunt, na który nie bardzo jest pomysł – skoro rzekomo nie ma się wobec czego buntować? Może właśnie czytajmy i szanujmy nie tylko Kuronia i Jana Pawła II, ale  i Gwiazdów i Michnika, Brzozowskiego i Sienkiewicza? Poznawać ich racje i rozumieć ich konflikty? Może to właśnie przeciwko temu pomieszaniu pojęć, stronnictw i języków, które obecne jest w tekście Michalskiego, Dzieci powinny się obronić? Może właśnie musimy się przede wszystkim uczyć i nie tyle buntować, co bronić przed coraz bardziej nihilistycznymi analizami tego, co jest ‘po prostu prawdą’ i sami zdecydować, czy postpolityka opisuje nasz świat, czy tylko "wasz".

 

 

 

 

Mam obie nogi umyte.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (42)

Inne tematy w dziale Polityka