0 obserwujących
67 notek
109k odsłon
  3977   0

Gestapo i morderstwo 40 krakowskich policjantów

Mjr. Ludwik Drożański
Mjr. Ludwik Drożański

 

Chciałem Szanownym Czytelnikom opowiedzieć tragiczną i nieznaną historię około czterdziestu krakowskich policjantów, żołnierzy podziemia, aresztowanych, torturowanych i rozstrzelanych przez GESTAPO na początku 1944r. Opowiem ją z szacunku dla odwagi i przyzwoitości mjr. Ludwika Drożańskiego, przedwojennego Komendanta Policji w Krakowie, Policjantów Ficka pochodzącego z Mucharza koło Wadowic i Franciszka Banasia z Gdowa, i cierpienia ich żon, dzieci i wnuków, po wojnie poniżanych przez komunistyczny aparat przemocy. Jedyne, co można uczynić dla tych dzielnych Polaków, to opowiedzieć o tym, co zrobili dla swojej społeczności i czemu tragicznie zginęli.

Franciszek Banaś został ostrzeżony chwilę przed aresztowaniem i udało mu się zbiec, dzięki czemu historia ta została udokumentowana w książce ‘Moje Wspomnienia’ wydanej w 2009r. przez rzeszowski Instytut Pamięci Narodowej.

Dlaczego policjant grantowy kojarzy się z kolaboracją? 

Niestety, zafałszowanie pamięci o przedwojennych policjantach z terenów Generalnej Guberni i ich często tragicznym losie w podziemnej służbie Polski podczas II Wojny Światowej jest wciąż jednym z reliktów komunistycznej propagandy PRL. Aby to zrozumieć, cofnijmy się do lat 30-tych XXw.

Po delegalizacji Komunistycznej Partii Robotniczej Polskich (KPRP) ( przemienionej w 1925r. w Komunistyczną Partię Polski (KPP)) w roku 1919r.  polscy komuniści byli pod surowym nadzorem funkcjonariuszy Policji Państwowej (PP). Morale i lojalność przedwojennej Policji Państwowej względem IIRP była niekwestionowana. PP rozbijała nielegalne protesty, siedziby, czy dokonywała aresztowań koministów, będących antypaństwowym elementem. PP była w związku z tym formacją znienawidzoną przez nich.

Powodem delegalizacji KPRP było to, że pod parasolem ochronnym Armii Czerwonej tworzyli na przełomie 1918 i 1919 w Mińsku i Wilnie tzw. Zachodnią Dywizję Strzelców jako zalążek Polskiej Armii Czerwonej.

Po przegranej wojnie wrześniowej 1939r. polscy policjanci z terenów podbitych przez ZSRR byli aresztowani przez NKWD, a następnie rozstrzelani w Ostaszkowie w 1940r. Natomiast około 30 października 1939r. policjanci znajdujący się na terenie Generalnej Guberni (GG) odezwą gen. Krugera, dowódcy  SS i Policji w GG zostali zobligowani do zgłoszenia się na służbę do najbliższej komendy policji. Uchylenie się policjantów od wykonania tego polecenia było karane śmiercią. Polskie czynniki patriotyczne nie były przeciwne temu faktowi, ponieważ policjanci mieli pełnić rolę buforu między Polakami, a okupantem. Natomiast Niemcy zapewne doszli do wniosku, że policjanci zostawieni samym sobie będą stanowić groźną siłę ruchu oporu (Hempel (1990), ‘Pogrobowcy Klęski’).

Ponieważ niemiecka administracja z oczywistych powodów nie miała  zaufania do przedwojennych polskich policjantów, zatrudniała tam również volksdeutschów, czy zwykłych kryminalistów. Grupy te trzymały się osobno. Kolaboracja wśród policjantów będących w służbie 1 września 1939r. była stosunkowo rzadka, nieprzekraczająca 10%. Większość przedwojennej kadry kierowniczej policji od początku współorganizowała podziemie. Postawa kolaboracyjna była jednak typowa dla ochotników wstępujących do Granatowej Policji (GP) (Hempla (1990)) i to one są przyczyną opinii, że była to formacja kolaborantów. Nie oznacza to, że każdy nie-przedwojenny policjant granatowy był kolaborantem, czy zdrajcą. Na przykład taki policjant w Wieliczce niszczył setki donosów do GESTAPO, które przez niego przechodziły, czy ostrzegał, mając wgląd do planowanych akcji, Wieliczan przed aresztowaniami  – za to zresztą groziła kara śmierci. Tu trudno więc o pochopne oceny. Natomiast na pewno warto w narracji o PG rozróżniać przedwojennych zawodowych policjantów od reszty.

Po wojnie komunistyczna propaganda dopilnowała, aby PG kojarzyła się tylko i wyłącznie z kolaboracją z Niemcami, nie rozgraniczając między przedwojennymi zawodowymi policjantami, a zwykłymi kolaborantami i kryminalistami znajdującymi się w jej szeregach. Zapewne było to działanie osób zajmujących się propagandą, czy edukacją historyczną, z premedytacją.

W dalszych rozważaniach biorę pod uwagę tylko Policjantów Granatowych znajdujących się w służbie czynnej polskiej policji 1 września 1939r. Czterdziestu takich policjantów z Krakowa za służbę Polsce i współobywatelom zapłaciło najwyższą cenę – życiem. Po wojnie ich rodziny były szykanowane przez aparat komunistyczny, a pamięć po nich by znikła, gdyby nie Policjant Banaś oraz upór jego córki, Pani Anny Sikory z Krakowa.

Jak policjanci współpracowali z AK?

Mjr. Ludwik Drożański pochodził z Jasła, gdzie zaczął pracować w Policji Państwowej około roku 1923. Następnie został komendantem Policji w Tarnowie, a w 1933r. Komendantem Policji w Krakowie. We wrześniu 1939r. przebił się do Rumunii, gdzie został internowany (Rumunia internowała polskie władze na życzenie Wielkiej Brytanii). Z nieznanego powodu w 1941r. wrócił do Krakowa, gdzie został wice-komendantem krakowskiej PG. Powodem był być może rozkaz polskiego podziemia, ponieważ mjr. Drożański w latach 1941-1944r. działał w komórce kontrwywiadu AK, przekazując informacje o planach czy strukturze GESTAPO, ruchach wojsk niemieckich, itd….Również zajmował się wydawaniem fałszywych dokumentów dla Polaków, co było dobrze zorganizowanym procederem (miał dostęp do niewypełnionych dokumentów). Zresztą jednym z powodów wyroku śmierci było dostarczanie ‘aryjskich’ papierów krakowskim Żydom. Mjr. Drożański, jak i jego szef mjr. Erhard, wraz z szefem Policji Granatowej Gubernii, płk. Sztabą, współtworzyli struktury ruchu oporo wśród Granatowej Policji. Los płk. Sztaby nie jest mi znany.

Lubię to! Skomentuj4 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura