Zdarzyło się dziś, że podszedł do mnie znajomy starszy pan i dał mi kwiat, różyczkę.
- Proszę.
A ja zareagowałam idiotycznie. Spytałam:
- Dlaczego?
Pana zamurowało, spojrzał na mnie szeroko otwartymi oczami i odpowiedział z oburzeniem:
- Co się pytasz, uśmiechnij się i podziękuj!
A ja pomyślałam: faktycznie. Co za głupie zachowanie z mojej strony. Zamiast się ucieszyć z podarunku, ja się dopytuję o kierujące nim pobudki. Próbowałam mu to wyjaśnić, usprawiedliwić się w paru słowach, ale on odwrócił się i kolejną różyczkę wręczył kolejnej stojącej obok znajomej.
Pozostałam sama z moim dlaczego.Pytanie dziewczyny (kobiety?), zdziwionej, nieumiejącej się odnaleźć, bo nikt jej nie daje kwiatów. A już na pewno bez powodu, bez okazji. Pytanie prowokujące może też jakiś zgrabny komplement. Ale nie wymagające tego, broń Boże. Komplementów też się nie usłyszy bez przyczyny.
Dlaczego?... Tak wyszło. I pustka wcale nie została zapełniona. A kwiatek stoi w wazoniku i też jest samotny.


Komentarze
Pokaż komentarze (39)