A powiedz mi, co wiesz o spirytyzmie?, coś niecoś wiem z książek, i kiedyś brałem udział w egzorcyzmie i kilku sesjach spirytystycznych. I co?, widziałeś duchy?, rozmawialiście z nimi?, stolik wibrował? Jejku Ireno, poczekaj, nie wszystko na raz - rzeczywiście; brałem udział w seansach i widziałem zjawy o ciele astralnym, czułem też obecność obok siebie jeszcze kogoś lub czegoś bardzo zimnego i groźnego, ale nie rozmawiałem z duchami, robił to mój kolega, on jest świetnym medium. Czy to prawda, że dusze odpowiadają na pytania i opowiadają, jak tam jest, gdzie oni teraz przebywają?
Irenko?, ktoś ci naopowiadał tych bzdur, czy sama to gdzieś wyczytałaś?, wyczytałam w książkach, no i moje koleżanki coś na ten temat mi opowiadały ze swoich doświadczeń – aaa, to teraz rozumiem. Posłuchaj więc, komunikacja z zaświatami ogranicza się tylko do tego, co już wiemy, oraz do ukierunkowania naszych poczynań przy pomocy przewodnika duchowego, by komuś bardzo pomóc lub zaszkodzić i nic ponadto!
Może ktoś inny to inaczej widział i przeżył, ale ja osobiście w to bardzo wątpię, ponieważ pewne ramy-zasady, w okultyzmie nie ulegają zmianie, tylko ludzka fantazja czyni ich jakoby uległymi. Podczas takich seansów moja droga, ludzie nieodpowiednio przygotowani, a bawiący się spirytyzmem, mogą napytać sobie i bliskim ogromnej biedy, bo może dojść do opętania twojego umysłu, ciała, jak i nawiedzenia domu. Dlatego, nie radzę ci tego czynić z kimś, kto nigdy w sposób odpowiedzialny seansów takich nie prowadził, bo taki seans jest bardzo niebezpiecznym - wierz mi na słowo! Chyba, że chcesz się spotkać z egzorcystą, który nad tobą odprawi egzorcyzmy, i to nie zawsze skutecznie - możesz zostać, np; Marią Stuart, Joanna d'Arce, lub jakąś wiedźmą ze średniowiecznych legend i do śmierci pędzić swoje nędzne życie już w wariatkowie.
Widzisz moja droga damo, nawet używanie; wahadełka, różdżki, kart Tarota, może na ciebie i innych sprowadzić nieszczęście - poważne?, taka jest prawda!
Straszysz mnie - prawda?, otóż moja droga – nie! Nie straszę cię Ireno, bo to co ci tu mówię jest prawdą, obojętnie, jak ty sama to postrzegasz, co ty sama o tym; myślisz, sądzisz, czujesz, mówisz, etc to i tak, to dalej pozostanie - prawdą!
Wychodząc z transu tłumaczenia Irenie, o niebezpieczeństwach na duchowej drodze, i podczas spirytystycznych zabaw, spojrzałem na resztę towarzyszy podróży, bo coś tak cicho się zrobiło w naszym przedziale i zauważyłem, że mam wielu ciekawskich-słuchaczy, którzy patrzyli na mnie, jak na plemiennego oryginalnego czarownika-czarnoksiężnika!
Coś się stało?, zapytałem z ciekawości podróżnych - nic! Odpowiedzieli mi prawie chórkiem na moje pytanie. To bardzo ciekawe, co pan tu tej młodej damie opowiada, rzekł jeden ze słuchaczy, choćby to, o okultyzmie i drodze zdobywania mocy przez; czarownika, szamana, hmm; mruknąłem pod nosem, a głośno powiedziałem zwracając się do zainteresowanych podróżnych, w tym przedziale; wszystko to, co jest niebezpieczne, niezrozumiałe, jest dla nas wszystkich albo bardzo straszne i groźne, albo bardzo ciekawe, a niektórzy nawet to biorą za fantazję; piszących, opowiadających, praktykujących, jednak nie należy tego ignorować, nie sadzicie?, zgadza się, odrzekli co niektórzy chórkiem.
Pan chyba nas rozumie zwrócił się do mnie starszy pan, my pierwszy raz słyszymy o okultyzmie przedstawianym tak na żywo, a o konsekwencja praktyk okultystycznych, słyszeliście?, tak! Trzy kobiety w średnim wieku ze stojących podróżnych przy otwartych drzwiach naszego przedziału, tuż obok mnie, potwierdziły moje wywody, na temat przebiegłości wróżek i wróżenia, mówiąc mi, a raczej nam, że wówczas na to uwagi nie zwróciły, ale teraz gdy wykładałem ten temat Irenie, przypomniały sobie to, jak ich wróżki wypytywały w trakcie rozkładania kart, za nim jeszcze zaczęły im wróżbę wykładać!
Masz tu Ireno żywy dowód, rzekłem do niej z uśmiechem, przecież ci uwierzyłam na słowo – odrzekła mi Irena. Moi drodzy z kart Tarota mogą wróżyć tylko i wyłącznie ludzie o nieprzeciętnych zdolnościach, tj; posiadający, wrażliwość, intuicję, zdolnościach jasnowidzenia, opanowali starożytnych wiedzę na temat znaków, liczb i symboli, są to to zazwyczaj ludzie-medium, oni was o nic nie pytają – spojrzą na was, na wasze dłonie, i albo wam wróżą, albo odmawiają wróżenia z sobie tylko znanych przyczyn, to wszystko na temat wróżenia - wszyscy inni; wróżbici, wróżbitki, to oszuści i oszustki.
Teraz proszę państwa byście się uspokoili, bo pokazów bystrego iluzjonisty, wróżby z kart, fusów, wywoływania duchów, czy abrakadabra, tu niestety nie będzie, bym wam miał teraz coś przez to udowodnić! Nie żartuj pan sobie z nas - rzekł, ten sam co poprzednio podróżny, wystrojony w garniturek, jakby szedł na Bal Sylwestrowy; wystarczy nam to, co pan tu już opowiedział, tej młodej damie – dodał.
Wiecie państwo, bardzo mnie cieszy wasza wyrozumiałość, możecie sobie spokojnie usiąść na swoje miejsca, kto stoi, bo temat okultyzm, jest na dzisiaj już zamknięty – uśmiechnęli się dość głośno i każdy zajął się sobą. Po chwili ich milczenia, usłyszałem dyskusję między pasażerami o tym, co tu Irenie opowiadałem, a słysząc ich fantazjowanie uśmiechnąłem się z tych ich dociekań; co było z tego co mówiłem prawdą, a co fantazją, zwłaszcza taki młody facet wątpił we wszystko co opowiadałem - ignorant ...
Irena zwróciła się cichutko do mnie, to nie koniec pytań, a po wspólnym obiedzie i tak ci nie daruję głębszej wiedzy o okultyzmie, bo mnie on bardzo zajmuje, wręcz fascynuje i chcę wiedzieć o tym zjawisku, jak najwięcej! A ty widzę że wiesz, o wiele więcej, niż mi tu opowiedziałeś - dobrze Irenko, to będzie po obiedzie, jednak teraz, zdrzemniemy się troszkę, bo jutro padnę na schodach uczelni zaraz przy wejściu - zgoda, odrzekła spokojnie Irena i swoją główką wygodnie ulokowała na moim barku, pomyślałem tylko; ona się wyśpi, a mnie przyszło jej pilnować.
W końcu i moja głowa poleciała tak, że oparła się o Ireny głowę i w tej pozycji błagalnej, dość długo drzemałem, gdy się przebudziłem mokry na policzku od jej głowy, bardzo delikatnie rozprostowałem swoje nogi, by tylko ciekawskiej nie obudzić, po godzinie, a może i ciut dłużej czytania Ireny książki: „Historia Magii”, Irena się też przebudziła i zdziwiona pyta mnie – Kraków?, nie... to jakaś mała miejscowość, spojrzałem jednocześnie na swój zegarek, dochodziła godzina 6 min 05; za nie całą godzinę dojedziemy do Krakowa, odpowiedziałem przyciszonym głosem na jej pytanie.
Irena wstała, przeciągnęła się i zamruczała jak kotka, nachylając się rzekła do mnie cichutko; idę do ubikacji, ok; ja tu jeszcze sobie posiedzę i poczytam twoją książkę, uśmiechnęła się delikatnie i słodko, puściła mi oczko, i poszła w stronę końca wagonu. A ja w tym czasie urządziłem sobie ćwiczenia rozciągające, aż mnie się sąsiad zapytał; co tak trzeszczy?, na co mu odrzekłem - moje gnaty, ryknął śmiechem i szybko złapał się za buzię, co mnie rozśmieszyło, wszak w naszym przedziale już nikt nie drzemał.
Kończyłem książkę Leviego wertować, czytając w niej te fragmenty, które mnie najbardziej ciekawiły, a gdy Irena wróciła z kibelka siadając obok mnie - spytała, i co?, dobra jest w treści?, podróżni spojrzeli na mnie, jak na wyrocznię Delficką: Ireno, tylko taką prawdę ci mogę o niej rzec; z mojego punktu widzenia i z tego co już tu przeczytałem oraz z mojego doświadczenia i szerszej wiedzy ezoterycznej - taka, możesz ją śmiało czytać, ale z przymrużeniem oka. Jak na opis przez niedoszłego księdza katolickiego, który godzić chce magię z religią katolicką, wygłaszając peany na część; magii i okultyzmu, to duży u niego postęp. Poza tym moja droga młoda damo, większość z tych tematów, które Levi w niej porusza znam z innych wydań bardziej wiarygodnych na temat; filozofii wschodu(z której tu Levi ironizuje nie rozumiejąc jej ani; cit, ciut), religii, magii, i rytuałów, w szerszym kontekście, ale teraz nie czas o tym rozmawiać, bo niedługo Kraków stanie dla nas otworem.
Powiedz mi tylko jeszcze jedno, ok?, o co ci Ireno jeszcze chodzi?, co to jest właściwie magia przez duże M, zapytała mnie Irena?, w dosłownym znaczeniu?, pytam ją - tak, jest to wiedza-gnoza dotycząca przyrody i jej natury oraz zrozumienia zjawisk przyczynowo skutkowych, a także matematyki, geometrii, fizyki, etc oraz sztuka posługiwania się tą wiedzą, w ściśle określonych celach, to tak ogólnie rzecz ujmując, ale jak ci już rzekłem poprzednio, nie czas teraz na to, ok?
Poza tym, nie czytałaś w NT, o trzech Perskich; mędrcach-magach-królach, przybywających do żłóbka Jezusa z darami, jak się on narodził, ponoć w Betlejem Dawidowym?, w co ja tak do końca nie wierzę, że narodził się Jezus właśnie tam, bo jest jeszcze jedno Betlejem, jak to twierdzą archeolodzy, dużo bliżej miejsca zamieszkania Marii i Józefa, w którym mógł się Jezus narodzić, a w którym jest grota i kiedyś tam stał kościół wybudowany na pamiątkę narodzin Jezusa. Nie sądzę, by brzemienna Maria w dziewiątym miesiącu ciąży pokonywała na osiołku, tak długa drogę, jaka ich dzieliła od Betlejem Dawida ... Dodam ci tu jeszcze krótko, że w sztukę rytualnego posługiwania się magią, byli wtajemniczeni, tylko najwyżsi kapłani starożytnych świątyń oraz Henoch, Mojżesz, faraon, król! Władcy: Izraela, Egiptu, Persji, Grecji, itd ale dość już na ten „morze” temat, ok?
Posłuchaj mnie mój miły panie, i tak się mi nie wywiniesz od dyskusji na temat okultyzmu, nie licz mój drogi na drobne, ok?, – rozśmieszyła mnie Irena, tą swoja determinacją w dążeniu do wiedzy o okultyzmie, więc jej powiedziałem krótko; przeczytaj sobie Ireno: Księgę Henocha, Tajemnice Kabały, trzy tomową książkę: „Doktryny Tajemna”; „Pierwsze Kroki na Drodze Okultyzmu” - H. P. Bławatskiej XIX w. rosyjskiej teozofki i spirytystki, i książki jej serdecznej koleżanki Annie Besant, np: „Wtajemniczenie, czyli droga do nadczłowieczeństwa”, a także; Jogirama Czaraka: „ Filozofia Wschodu – Okultyzm Wschodni” i „Radża Joga”. To są to książki z serii ezoteryki: Księgi Życia i Ducha oraz książki autorstwa Rudolfa Stinera, np; „U Bram Teozofii”, „Kroniki Akaszy”, i cykl jego książek o naszym ciele, np; „Ciało przyczynowe, Ciało Astralne, Ciało Mentalne” itd. i książkę: „TAO-istyczny Sekret Złotego Kwiatu oraz Księga Świadomości i Życia” z komentarzem C. G. Junga i R. Wilhelma. To są milutka te pozycje, które jeszcze pamiętam, a w których ich autorzy mogą ci pomóc najdobitniej przyswoić wiedzę ezoteryczną od starożytności po czasy bardziej współczesne ...
Ruch Teozoficzny, któremu przewodniczyła H.P. Bławatska opierał się o najstarszą Teozofię Egiptu i Hinduską! Rudolf Steiner przyrodoznawca, matematyk i filozof; początkowo, też należał do Ruchu Teozoficznego H. Bławatskiej, ale później coś im nie wypaliło i założył swój Ruch Antropozoficzny. To wszystko możesz znaleźć w wysyłkowych księgarniach ezoterycznych.
Jeszcze raz ci mój miły panie w tym miejscu przerwę i dodam, że się nie wymigasz od wprowadzenia mnie na drogę okultyzmu – rozumiesz?! Bo jak mi odmówisz, to ten twój Kwidzyn najadę! Sąsiedzi nasi zaczęli się śmiać z tej jej prowokującej mnie gadki, więc jej odrzekłem dla uspokojenia: Ireno – dobrze milutka, już dobrze, tylko moja droga proszę cię bez emocji; przecież cię doskonale rozumiem i twój pęd do wiedzy okultystycznej, muszę też dodać, że bardzo mnie to cieszy, że ze mnie w tej dziedzinie robisz autorytet. Jednak teraz możemy chyba troszeczkę zamilknąć - co?, spytałem ją śmiejąc się – tak! A widzisz Ireno, tym twoim - tak! Radujesz mi, moje; serce, duszę i uzdrawiasz ciało, powiedziałem do niej z uśmiechem, i też się zamknąłem.
W duchu, pomyślałem sobie tylko; ciekawe, na jak długo moja towarzyszka podróży zamilkła, jeszcze nie dokończyłem swojej myśli, a Irena; to gdzie się spotkamy po moich zajęciach?, moja miła damo, w recepcji Hotelu Polonia - odpowiada ci to?, tak! Wezmę od mojej cioci samochód i przyjadę, tak o godzinie: piętnastej minut - ile?, spytała mnie; możesz przyjechać na godzinę: piętnastą, ok?, ok! To jesteśmy umówieni na obiad, dodała z uśmiechem triumfu – tak, odrzekłem i dorzuciłem; przyszła adeptko wiedzy tajemnej ...
Inne tematy w dziale Kultura