283 obserwujących
1149 notek
2023k odsłony
  281   0

Karp, Arystoteles i talibowie - czyli Wesołych Świąt, Rodacy!

 

Nie przepadam za tzw. „złotym środkiem” (Arystoteles nie zawsze miał rację), nie uważam, że prawda leży zazwyczaj pośrodku. Z faktu, że jedna osoba twierdzi, że 2 plus 2 to 6, a inna, że 2 plus 2 to 4, nie wynika, że 2 plus 2 wynosi 5. Jan Maria Bocheński pisał, że jeśli ktoś mniema, że w Krakowie pada deszcz, a inny, że świeci tam słońce, nie można wnosić, że w Krakowie lekko siąpi. Czasami prawda leży na antypodach.

Dlaczego o tym piszę? Bo jak zwykle w okolicach Świąt Bożego Narodzenia rozpętała się burza wokół karpia. I ja w tej debacie zajmuję właśnie stanowisko umiarkowane. Ze zdziwieniem obserwuję dwa zwalczające się obozy talibów i nie potrafię zrozumieć, jak można być tak ślepym na argumenty. Pierwszy obóz to talibowie ekologiczni – chcą zaprzestania zjadania karpia na Święta. Chcą wypuszczania go do rzek i jezior, a na stole wigilijnym zastąpieniu go pietruszką i soją. Są zupełnie głusi na argumenty i chętnie zrewidują narodową tradycję, byleby karp był cały i zdrów. A co ze śledziem, pytam się? A z kurczakami? Może i muchy zabić nie możemy? Toż to wszak także żywa istota! A komar, bakteria i drobnoustroje? Ratujmy je wszystkie – zdają się wołać ci fanatycy.

Druga grupa talibów to ludzie zupełnie nieczuli na cierpienie zwierząt – z Biblii wyczytali, że człowiek ma sobie czynić ziemię podległą, a to oznacza – według nich – że karp może być zabijany na oczach dzieci, można go rżnąć i ciąć bez żadnych ograniczeń. Mamy go zeżreć i w tym zbożnym dziele możemy stosować wszelkie metody – zadawać ból bez ograniczeń, znęcać się nad nim do woli. I mamy takie prawo nie tylko wobec karpia, ale i innych zwierząt – przewozić konie w nieludzkich warunkach, znęcać się nad krowami, świniami czy kurczakami, bo przecież to tylko mechanizmy bez duszy i Bóg dał nam je we władanie. Więc hulaj dusza (ludzka) , piekła nie ma (dla zwierząt)!

Zajmuję w tym sporze fundamentalistów stanowisko pośrednie – tak, mamy prawo zabijać zwierzęta i je zjadać. Mamy prawo jeść karpia, konia, świnię, kurę czy cielątko, ale – na Boga – nie zadawajmy im niepotrzebnych cierpień! Ograniczajmy ich ból, bo zwierzęta to czują! A że karp nie może krzyczeć… Czy gdyby miał głos i potrafił skamleć i wyć, też jakiś tatuś ciąłby go na żywca w łazience przy swej ukochanej dziecińce? Czy tak chętnie nosilibyśmy wyjące i skowyczące z braku tlenu karpie w nylonowych woreczkach? Ludzie, puknijcie się trochę w głowę – zjadajmy zwierzęta i nie dajmy się zwariować wegetarianom i weganom, ale nie zadawajmy naszym braciom mniejszym niepotrzebnych cierpień o bólu!  

Wesołych Świąt, Drodzy Rodacy!

Lubię to! Skomentuj40 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale