Marek Migalski Marek Migalski
377
BLOG

Obrona Zbigniewa Ziobro

Marek Migalski Marek Migalski Polityka Obserwuj notkę 150

 

Chciałbym dzisiaj pobronić Zbyszka Ziobro przed sposobem, w jaki traktują go media. Wiem, to mój partyjny kolega i chociażby dlatego moje przemyślenia mogą wydawać się stronnicze, ale pozwólcie Państwo, że zaprezentuję swoje racje, a wy ocenicie, czy to tylko kolesiowska solidarność, czy też jednak coś jest na rzeczy.
 
Pierwsza rzecz - media zaatakowały Ziobro za to, że po przesłuchaniu przed komisją śledczą wrócił do Brukseli, co pozwoliło mu nie stracić 3 tysięcy złotych, które wydał wcześniej na rezerwację biletu samolotowego. Nie ma chyba w tym niczego złego. Ale co jest w tym najbardziej śmieszne? Że to dokładnie te same media, które atakują go za to, że...za mało przebywa w Brukseli, a za często widać do na korytarzach na Wiejskiej. No to jak, szanowni przedstawiciele mediów, ma on być w Warszawie czy w Brukseli? A może nie ma to znaczenia, bo jak chce się walnąć kogoś w głowę, to młotek zawsze się znajdzie?
 
Przykład drugi - dziennikarz tvn24 zrobił "prowokację dziennikarską" i, przedstawiając się jako reprezentant "USA Today", poprosił Ziobro oraz Wojciecha Olejniczaka o komentarz po angielsku (nota bene - jak długo będzie to kogoś bawić?). "Na prośbę o wywiad telefoniczny europoseł dobrym angielskim poprosił o kontakt z biurem i... rozłączył się - możemy przeczytać na portalu tvn24 - Być może zamiast kursu angielskiego przydałby się podręcznik savoir vivre'u." Jak widać, angielski Ziobry jest "dobry", ale za to zachowanie złe. Jak nie kijem go, to pałką - jeśli nie okazał się analfabetą, to trzeba go przynajmniej przedstawić jako chama.
 
Wielokrotnie, po związaniu się z PiS-em, doświadczałem stronniczości mediów, choć nie mam zamiaru się uskarżać - jak na pisowca, to i tak nie mam źle. Ale zastanawiam się, czy tym ludziom przychodzi do głowy, że zarzucając nam, politykom, różne grzeszki, sami bardzo często nie wypełniają standardów obiektywnego dziennikarstwa. Jeden z moich ulubionych jurnalistów ze Śląska, powiedział publicznie, że on pracuje w medium prywatnym i dlatego nie obowiązują go kryteria obiektywizmu i może sobie dowolnie interpretować rzeczywistość i opisywać ją przez pryzmat własnych sympatii i antypatii.
 
A swoją drogą - dlaczego dzielni "prowokatorzy" tak skwapliwie badali zdolności językowe u europosłów PiS i SLD, a nie zadzwonili do nikogo z PO? Bo uważają, że u nich wszyscy mówią płynnie językiem Szekspira? A skąd ta wiara? Bo Platforma jest zawsze ok., a my zawsze jesteśmy nie ok.? No to gratuluję standardów i dziennikarskiej dociekliwości. Bo to by dopiero był materiał! Ale do tego trzeba być ciekawym świata, a nie jedynie chcieć potwierdzać swoje wcześniejsze mniemania i polityczne predylekcje.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (150)

Inne tematy w dziale Polityka