Marek Migalski Marek Migalski
484
BLOG

Michał Smolorz - ponury żniwiarz

Marek Migalski Marek Migalski Polityka Obserwuj notkę 34

 

Dla czytelników tego bloga spoza Śląska informacja – przed dwoma tygodniami felietonista „Dziennika Zachodniego”, Michał Smolorz, tak oto skarykaturyzował moją osobę:

 http://www.dziennikzachodni.pl/opinie/299965,marek-migalski-kocha-brylowanie-na-salonach,id,t.html

a oto moja odpowiedź:

http://www.dziennikzachodni.pl/opinie/301866,migalski-do-smolorza-cepem-tak-prosto-w-leb,id,t.html

i wydawać by się mogło, że na tym się zakończy. Jednak moja polemika tak zabolała Pana Redaktora, że popełnił taki oto tekst:

http://www.dziennikzachodni.pl/opinie/305582,o-cena-frustracji-europosla,id,t.html

Cały tekst Michała Smolorza jest niezwykle zabawny, co wykaże za chwilę, ale najlepsze jest to, że w całości potwierdza on tezę z mojego tekstu, że nie ma Śląsk szczęścia do felietonistów. Na łamach „Gazety Wyborczej” swoje polityczne porachunki załatwia Kazimierz Kutz (otwarte pytanie – jak się czują redaktorzy katowickiej „GW” jako tuba propagandowa partii rządzącej?), a na łamach „Dziennika Zachodniego” swoje personalne porachuneczki załatwia Michał Smolorz. I robią to obaj bez wdzięku, dowcipu, humoru, subtelności, finezji i smaku. Obaj walą na odlew i za pomocą cepa, miast trafnie ośmieszać, celnie punktować i sarkastycznie puentować.

Ostatni tekst Naszego Wielkiego Felietonisty jest tego najlepszym przykładem. Polemikę ze sobą nazwał „donosem”, „polewaniem ekskrementami”, „prostackim łgarstwem”. Porównuje mój styl do donosów pewnego SB-eckiego kapusia z lat 80-tych (to i tak progres, bo ostatnio porównywał mnie do propagandzistów Ceausescu). Aż boję się z kim byłbym porównany w trzeciej polemice – ze szmalcownikiem, gestapowcem, SS-manem? Smolorz – ten Niesiołowski śląskiej publicystyki, strasznie się oburza na krytykę wobec siebie, nie ma natomiast miary w obrzucaniu innych inwektywami. Chyba nie przywykł do traktowania Go w ten sposób. Czas się zacząć przyzwyczajać.

Myli zresztą Nasz Wybitny Felietonista celność uderzenia z jego siłą. On wali na odlew, sam narażając się na dotkliwe uderzenia w miękkie dla niego miejsca. Tak jest, kiedy po raz wtóry niezdrowo podnieca się moimi zarobkami, zwiększając zresztą ich sumę. Ale tak to już jest, jak ktoś zagląda do czyjegoś portfela - „pieniążki” się mnożą, rosną w chytrych oczkach, potężnieją, multiplikują się, rozrastają. No i opanowują umysł – Vivat Aspidistra.

Ale najśmieszniejsze są dwa podstawowe argumenty Pana Redaktora. Po pierwsze wzywa mnie do weryfikacji tezy, że bywa na wszystkich rautach i darmowych wyżerkach, argumentując, że jest ich w województwie śląskim około tysiąca i On nie byłby stanie być na wszystkich. Muszę przyznać, ze to prawda – choć Smolorz bardzo się stara. Ale, zaiste, nie w jego mocy obsłużyć wszystkie przyjątka i bankieciki.

Po drugie, nerwowo reaguje na mój żart, że dlatego tak bardzo podnieca się moimi dochodami, bowiem aplikował już do wszystkich bez mała instytucji kulturalnych naszego województwa i to bez skutku. Pan Redaktor podlicza, że owych instytucji jest około 800 a on aplikował do nie więcej, niż pięciu. Prawda, że cudny brak humoru, autoironii, dystansu do siebie? Jakże ktoś taki może być czołowym śląskim felietonistą? I czyż nie miałem racji, że nasz region nie ma szczęścia do takich komentatorów, jak kiedyś Kisiel czy Ryba, a dzisiaj Zalewski czy Mazurek? Mamy za to Smolorza – ponurego żniwiarza.

A na koniec robi się już nie żałośnie śmiesznie, ale żałośnie groźnie. Nasz Ulubiony Redaktor pisze bowiem ultymatywnie, że jeśli nie „odszczekam” i nie przeproszę, to odwoła się do narzędzi subtelniejszych od cepa (czyli jego felietonów). Jeśli dobrze zrozumiałem, to Pan Redaktor grozi mi albo rękoczynami (rzeczywiście – byłby one subtelniejsze, niż jego artykuły) albo sądem. I ja, Panie Reaktorze Michale Smolorz, trzymam Pana za słowo. Jeśli nie rzuca ich Pan na wiatr i jeśli jest Pan człowiekiem honoru, to oczekuję albo pojedynku na pięści, albo pozwu sądowego! Radości i uciechy z tego będzie na pewno więcej, niż z Pana felietonów, bo już widzę oczami wyobraźni dwie sytuacje. Pierwszą, jak toczymy zapasy w sałatkach i tortach na którymś z raucików, gdzie niechybnie się spotkamy. Będziemy się  tarzać w tiramisu i obrzucać winogronami. Pyszna perspektywa.

I druga – jak do Parlamentu Europejskiego wpływa Pana wniosek o uchylenie mi immunitetu, bo napisałem, że aplikował Pan do wszystkich instytucji kulturalnych na Śląsku i bywa Pan na wszystkich wyżerkach, a to w sposób oczywisty pomówienie (na dowód mojego obrzydliwego kłamstwa dostarcza Pan Jerzemu Buzkowi zaświadczenie od dyrektora Domu Kultury z Krzanowicach, że nigdy nie chciał Pan tam zostać instruktorem tańca, oraz zdjęcia szwedzkiego stołu na otwarciu wystawy koronek w Koniakowie, na których to zdjęciach nie widać Pana palców umaczanych w misce z kompotem). Wreszcie wywoła Pan uśmiech na twarzach Pana Czytelników. Do dzieła, Panie Redaktorze – trzymam Pana za słowo! Inaczej będę musiał uznać, że robi Pan sobie z gęby cholewę, a z Czytelników durniów. Czekam na Ciebie, ponury żniwiarzu!

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (34)

Inne tematy w dziale Polityka