"Poseł na Sejm
Rzeczypospolitej Polskiej Warszawa, 25 lutego 2011 r.
Biuro Poselskie
Ul. Nowy Świat 39
00 – 029 Warszawa
BP JP-032/155/11
Szanowny Panie,
Dnia 25 lutego 2011 r. otrzymałam od Pana mail następującej treści:
Witam,
w nawiązaniu do rozmowy telefonicznej proszę o informacje:
Czym dokładnie zajmuje się biuro?
Czy istnieje strona internetowa, z której mogę ściągnąć jakieś państwa dokonania. Jeżeli nie to czy możecie podać mi jakiś ostatni sukces?
Czym zajmuje się biuro w tej chwili?
Czy powstał już program zapobiegania nieprawidłowościom – lub na jakim jest etapie, kiedy można się go spodziewać?
Ilu ludzi pracuje w biurze? Czy tylko w biurze czy także w terenie?
Czy biuro współpracuje z innymi służbami np. CBA, ABW?
Będę wdzięczny za odesłanie wiadomości do 13:00
Nie byłoby w tej korespondencji nic nadzwyczajnego, bowiem rozmaitych pytań i próśb o komentarze dostaję sporo. Jednakże zasadą jest wiedza, z kim koresponduję. Obawiam się, że w tym przypadku zostało naruszonych kilka fundamentalnych zasad, w tym etycznych. W rozmowie z sekretariatem, poza podaniem imienia i nazwiska, ukrył Pan nie tylko adres, z którego pierwszy mail został wysłany (zostało to naprawione po naszym telefonie), lecz również fakt, że jest Pan czynnym politykiem PJN, pełnomocnikiem tej partii w Województwie Śląskim, dyrektorem biura Pana Posła Migalskiego, niedoszłym radnym oraz - co najistotniejsze – pracownikiem firmy ………., zajmującej się m.in. Public Relations oraz marketingiem politycznym. To ostatnie musi rodzić wątpliwości, zwłaszcza w kontekście niektórych z zadanych pytań. W tej sytuacji trudno Pana wystąpienie traktować, jak zwykłe zainteresowanie moją pracą.
Z poważaniem,
Julia Pitera
Do wiadomości:
1. Pani Poseł Joanna Kluzik- Rostkowska, Przewodnicząca Klubu Parlamentarnego PJN
2. Pan Poseł Marek Migalski,Parlement Européen, Bât. Willy Brandt 02M111,60, rue Wiertz Wiertzstraat, B-1047 Bruxelles/Brussel"
Powyższe zdania to korespondencja między dyrektorem mojego biura, a panią minister J. Piterą (ze względu na życzenie mojego pracownika ukryłem zarówno jego nazwisko, jak i nazwę firmy). W związku z powyższym nasuwają się fatalne refleksje:
1. Pani minister nie ma bladego pojęcia o obiegu korespondencji. Pismo zostało skierowane do niej, jako do pełnomocnika ds. Opracowania Programu Zapobiegania Nieprawidłowościom w Instytucjach Publicznych, a odpowiada pismem poselskim. To kompletna ignorancja.
2. Pani minister wygooglała sobie nazwisko mojego pracownika. Ciekawe czy robiła to sama w czasie pracy, czy tez zleciła to jakiemuś swojemu pracownikowi?
3. Pani minister wygooglała sobie nazwisko mojego pracownika, zamiast udzielić mu odpowiedzi. Chyba nie za bardzo zna obowiązującą ją ustawę o dostępie do informacji publicznej. Przepisy te nakładają na nią obowiązek natychmiastowego udzielenia odpowiedzi na zadawane pytania, a nie rozstrzygania kim jest osoba do niej pisząca.
4. Pani minister uzależniła udzielenie odpowiedzi na piśmie od tego, czy ktoś jest członkiem PJN czy nie. To oczywista niekomptencja, by nie rzec złamanie prawa.
5. Pan mister się myli - mój pracownik nie jest "pracownikiem firmy zajmującej się PR i marketingiem politycznym"
6. Pani minister naruszyła dobra osobiste mojego pracownika, określając jego pismo jako naruszające zasady etyczne.
I wszystko to dlatego, że ktoś śmiał zapytać ją o to jakie są efekty jej trzyipółletniej pracy. No więc ja pozwalam sobie zadać to pytanie pani mister. I proszę Państwa o nadsyłanie do pani mister podobnych pytań.
sjp@kprm.gov.pl
Może komuś z Was uda się wyciągnąć od J. Piterii odpowiedzi na pytania o to, ilu zatrudnia pracowników, ile ma sekretarek, kierowców, czy to prawda, że jej służbowy samochód wart jest 500 tys. złotych i ma fotele do masażu. I pytanie najważniejsze - czy opracowała po trzech i pół roku Programu Zapobiegania Nieprawidłowościom w Instytucjach Publicznych.


Komentarze
Pokaż komentarze (37)