Od dnia 1 stycznia 2011 r. weszła w życie regulacja przewidująca zawieszenie prawa do emerytury, przysługującej osobom, które nie rozwiązały stosunku pracy z pracodawcą, na rzecz którego wykonywały zatrudnienie bezpośrednio przed nabyciem prawa do emerytury obowiązek taki nałożyła ustawa o zmianie ustawy o finansach publicznych.
W związku z tymi zmianami w styczniu do około 300 tys. pracujących emerytów w Polsce trafiła informacja listowna Zakładu Ubezpieczeń Społecznych w sprawie zawieszenia emerytury w przypadku kontynuowania zatrudnienia. Tymczasem nakaz dotyczy tylko około 60 tysięcy emerytów.
Koszt wysyłki jednego listu wynosi 3,49 zł.
Tylko na Poczcie Polskiej ZUS zapłacił więc za przesłanie informacji ponad 1 mln zł (nie licząc kosztów zmarnotrawionego papieru i czasu pracy urzędników).
Jak rozumiem, do 240 tys. osób, do których pomyłkowo wysłano zawiadomienia należało wysłać sprostowanie, co mogło kosztować kolejne kilkaset tysięcy złotych. Podobni nasze pieniądze w ZUS są lepiej zabezpieczone, niż w OFE. Jakoś trudno mi w to uwierzyć, także dzięki takiemu wydarzeniu. Aha, zdaje się, że prezes ZUS to jakiś koleżka chłopaków z Platformy. Taka mała koincydencja.


Komentarze
Pokaż komentarze (16)