We wczorajszym swoim wpisie o renesansowym sznycie Ryszarda Czarneckiego napisałem, że „Piotr Zaremba wskazywał go jako jednego z wielu intelektualistów, którzy pozostali przy Prezesie”. W rzeczywistości red. Zaremba napisał o Czarneckim, w artykule „Biali ludzie Kaczyńskiego” ( w podrozdziale „Powrót solistów”) w sposób następujący: „Ujazdowski to w przeszłości wybitny przedstawiciel konserwatystów doradzających PiS bezskutecznie łagodniejszy język i granie na wielu fortepianach. Czarneckiego jako byłego polityka Samoobrony trudno z kolei uznać za pisowskiego "liberała". Ale obaj są niewątpliwie "białymi ludźmi", którzy wnoszą do partii nie tyle tradycję wieloletniego posłuszeństwa, ile umiejętność wypowiadania się w mediach i debatowania na rozmaite tematy.”
Zupełnie nie zgadzam się z Zarembą, że RC nie wnosi do partii tradycji wieloletniego posłuszeństwa i że można o nim mówić, jako o soliście czy też nazywać „białym człowiekiem” Kaczyńskiego. Niemniej jednak błędnie przypisałem Zarembie nazwanie RC „intelektualistą”. Niniejszym przepraszam Piotra Zarembę za przypisanie mu słów, których nie napisał. A Ryszarda Czarneckiego za nazwanie go intelektualistą.


Komentarze
Pokaż komentarze (30)