Niemal już z zasady, nauczony doświadczeniem i ufając własnemu rozumowi, nie daję wiary sondażom przedwyborczym. Uważam, że w większości przypadków są one użytecznym narzędziem wykorzystywanym przez rzekomo niezależne media w walce politycznej, dzięki nim w łatwy sposób można manipulować opinią publiczną. Po wyborach „rzeczywistość sondażowa” wygląda jak obraz szalonego surrealisty w porównaniu z tak zwanym realem. Sondaże , w większości, to nie informacja - to dezinformacja.
Dlatego warto przyjrzeć się badaniom mniejszych, znacznie rzadziej cytowanych ośrodków. Jako przykład mogę przytoczyć prognozę przedwyborczą Marcina Palade czy opublikowany dzisiaj sondaż firmy Estymator dla portalu Onet, według którego do Sejmu wejdzie 6 partii. Wyniki badań mniejszych ośrodków mają dwie cechy wspólne – po pierwsze; nie występują w nich tak wielkie wahania jak w przypadku badań wielkich pracowni, po drugie;
w prognozach tych PJN oscyluje wokół 5% poparcia.
w prognozach tych PJN oscyluje wokół 5% poparcia.
Można także wskazać na jaszcze jeden łączący je element – nie są cytowane
w najważniejszych serwisach informacyjnych – dlaczego? Odpowiedź na to pytanie znaleźć można już w pierwszym zdaniu niniejszego bloga. Ale nawet inne sondażownie zaczęły pokazywać wzrost notowań PJN. Dlaczego? Bo im bliżej wyborów, tym bardziej głupio będzie publikować badania, w których nasz partia nie przekracza nawet 2%, podczas gdy juz za 5 dni okaże się, że jesteśmy w Sejmie. Już nie pojawiają się sondaże, w których mamy 0% (jeszcze tydzień temu taki właśnie wynik osiągnęliśmy w "Gazecie Wyborczej"). I to cieszy - że sondażownie i niektóre gazety zaczęły ratować swoją skórę. Ale trochę już za późno - zrobię to, o czym pisałem: dokonam po wyborach analizy sondaży z ostatniego miesiąca i wskaże największą gapę wśród ośrodków badania opinii publicznej i napiszę, które gazety korzystały z usług tych magików od słupków.
w najważniejszych serwisach informacyjnych – dlaczego? Odpowiedź na to pytanie znaleźć można już w pierwszym zdaniu niniejszego bloga. Ale nawet inne sondażownie zaczęły pokazywać wzrost notowań PJN. Dlaczego? Bo im bliżej wyborów, tym bardziej głupio będzie publikować badania, w których nasz partia nie przekracza nawet 2%, podczas gdy juz za 5 dni okaże się, że jesteśmy w Sejmie. Już nie pojawiają się sondaże, w których mamy 0% (jeszcze tydzień temu taki właśnie wynik osiągnęliśmy w "Gazecie Wyborczej"). I to cieszy - że sondażownie i niektóre gazety zaczęły ratować swoją skórę. Ale trochę już za późno - zrobię to, o czym pisałem: dokonam po wyborach analizy sondaży z ostatniego miesiąca i wskaże największą gapę wśród ośrodków badania opinii publicznej i napiszę, które gazety korzystały z usług tych magików od słupków.
Coś czuję, że w najbliższych dniach już nie będziemy schodzili w badaniach poniżej 3-5%.


Komentarze
Pokaż komentarze (24)