Marek Migalski Marek Migalski
2006
BLOG

Donald Tusk's Flying Circus. "Nie budujmy dróg, róbmy politykę"

Marek Migalski Marek Migalski Polityka Obserwuj notkę 37

Jakie będą efekty sondażowe tego, co nazwałem Donald Tusk’s Flying Circus, czyli objazdu naszego premiera po Polsce, latania helikopterem nad autostradami, malowania lokomotyw, meldowania gotowości przez ministrów i dyrektorów szpitali? Przyznam, że nie wiem, czy w krótkiej perspektywie skutkować to będzie lekką zwyżką, czy raczej zniżką notowań. Ale długookresowo była to na pewno wielka wtopa. Dlaczego? Mówiąc krótko – bo Polska to nie Rosja.

Jedną z różnic między tymi dwoma krajami jest to, że u nas funkcjonują wolne media i wolni dziennikarze. Są, oczywiście, tabuny zwolenników rządu, które robią wiele, żeby Platforma rosła w siłę, a Donaldowi Tuskowi żyło się dostatnio, ale robią to z własnej woli i przekonania, oraz – co ważne – na rynku medialnym, na którym jednak silni są także ich przeciwnicy i osoby mające dokładnie odwrotne zdanie. Polski rynek medialny jest chory i niesymetryczny, ale jednak jest wolny. I dlatego taki cyrk, jaki odstawił premier,  nie prajdiot, mówiąc językiem naszych przyjaciół Moskali.

Ilość kpin i żartów, których obiektem stał się Tusk, zaskoczyła chyba wszystkich. Sam pisałem na twitterze, że w dzień po przelocie helikopterem premier podobno ma kopać ziemię na A2 i przez przypadek odnaleźć wazę z II wieku. Nie spotkałem na necie i w realu żadnego dziennikarza czy publicysty, który broniłby tej putinady. Nawet najbardziej zaciekli zwolennicy obecnej ekipy, jak Waldemar Kuczyński, zgrzytali zębami na widok kolejnych ministrów meldujących gotowość bojową i strzelających obcasami przez swoim szefem. Jakaś granica groteski i śmieszności została przekroczona i dostrzegli to wszyscy.

Przysłowie mówi, że tonący brzydko się chwyta. I w przypadku Tuska sprawdza się to doskonale. Ten tour de Pologne był żałosny i tak toporny, że ośmieszył jego autorów. I odnotowali to właściwie wszyscy – od prawa do lewa. Putin może robić takie ustawki zupełnie bezkarnie dlatego, że w Rosji nie ma wolnych mediów, które mogą w wieczornych newsach skomentować wyczyny swojego prezydenta. I tu właśnie tkwi problem naszego premiera – przeliczył się i naraził na śmieszność także wśród tych, którzy mu sprzyjają. Zobaczyli w nim polityka żałośnie chwytającego się ambarasujących metod, zamiast robić to, za co podatnicy mu płacą. Dostrzec to można było w wieczornych serwisach, gdzie objazdówka Tuska była relacjonowana raczej w tonie ironicznym. To dowód na to, że żyjemy w demokracji, a nie w reżimie, że choć nasze media są często zdeprawowane, a część dziennikarzy oddała się na usługi poszczególnym partiom, to jednak mam do czynienia z w miarę wolnym rynkiem medialnym.  I dzięki temu Polacy zobaczyli w premierze osobę, która wbrew swoim hasłom z kampanii wyborczej, jest wierna hasłu: „Nie budujmy dróg, róbmy politykę”!

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (37)

Inne tematy w dziale Polityka