Marek Migalski Marek Migalski
519
BLOG

Między "zęboszczerzącymi", a "opadłowargastymi".

Marek Migalski Marek Migalski Polityka Obserwuj notkę 7

 

Życie upływa mi między drwinami z "zęboszczerzących", a kpieniem z "opadłowargastych". Ci pierwsi są wciąż szczęśliwi i zadowoleni ze wszystkiego, co widza wokół siebie; ci drudzy dostrzegają jedynie powszechny upadek i apokalipsę.
 
W Polsce mamy dwa obozy - pierwszy z nich, obóz "zęboszczerzących", jest zachwycony ze wszystkiego, co go otacza. Jego członkowie uważają, że żyjemy w najdoskonalszych ze światów. To współcześni Leibnize - wszystko im się podoba. Według nich, obecny rząd jest najlepszy od czasów Mieszka I, Polska ma najszczęśliwszy okres w swojej historii, żyjemy na zielonej wyspie, a Szwajcarzy i Luksemburczycy umierają z zazdrości, że ich krajem nie kieruje Donald Tusk. "Zęboszczerzący" są wszystkim zachwyceni, czytają "Gazetę Wyborczą", podekscytowani są faktem, że Polsce przypadł honor organizowania Mistrzostw Europy w piłce kopanej i bardzo chcą, żeby obcokrajowcy dostrzegli w naszym kraju to, co oni dostrzegają w nim na co dzień - czyli raj spełniony. Uważają, że nasz kraj szybko się rozwija, ludzie są zazwyczaj młodzi i uśmiechnięci, nie rozumieją o co chodzi z tym Smoleńskiem, na wakacje wyjeżdżają w coraz bardziej egzotyczne miejsca. Nie lubią Rydzyka, a za jedyny problem w Polsce uznają wciąż obecny u nas antysemityzm. Poza tym, są szczęśliwi, że dane im jest żyć w takim fajnym kraju, z takim fajnym premierem.
 
Drugi obóz, to obóz "opadłowargastych" - tym nie podoba się nic. W ich opinii mamy do czynienia z najgorszym rządem w historii wszystkich trzech "Rzeczpospolit". Tusk jest dla nich albo zdrajcą, albo - w najlepszym wypadku - pociesznym idiotą nic nie rozumiejącym z tego, co się wokół dzieje. A dzieje się źle - Polska jest rozkradana, a nawet mamy do czynienia z nowym rozbiorem. Za chwilę zniknie nasza niepodległość i dlatego trzeba szykować się do życia w kraju okupowanym przez Niemców i trochę przez Ruskich. Mamy do czynienia z upadkiem państwa i eksterminacją narodu. Celową eksterminacją. Eksterminacją robioną na zewnętrzne zamówienie.  Niczego wartościowego w Polsce nie ma i jesteśmy pośmiewiskiem świata. Wielcy owego świata grają nami, a my nic na to nie możemy poradzić. "Opadłowargaści" czytają "Gazetę Polską" i znajdują tam potwierdzenie swoich tez - że jesteśmy świadkami politycznej i aksjologicznej apokalipsy, że kraj chyli się ku upadkowi, a każdy miesiąc tego stanu rzeczy przybliża nas do katastrofy narodowej. Tworzą swoje media, bo za nic nie wierzą tym oficjalnym, zwanym przez nich reżimowymi. W Smoleńsku, według nich, Putin z Tuskiem, zakatrupili polskiego prezydenta, a rannych dobijano strzałami w tył głowy. Inne myślenie jest dla nich dowodem na ociężałość umysłową i brak dostrzegania oczywistych faktów.
 
I między tymi obozami upływa mi życie. Dla obu jestem zdrajcą i osobą niczego nie rozumiejącą. Podejrzaną. A dla mnie oni są ludźmi, których nie potrafię w pełni zrozumieć. Nie wiem, jak można coraz bardziej chcieć się zamykać na argumenty drugiej strony. Nie pojmuję, dlaczego znajdują w tym upodobanie? Po co im to ciepło stada? Pierwsi są dla mnie pacjentami, którzy przedawkowali prozac; drugim wyraźnie brakuje antydepresantów. Oba obozy nie chcą brać zakładników, nie akceptują oboczności. Akceptują tylko tych, którzy w całej rozciągłości podzielają   ich świata ogląd. Innych traktują jako zdrajców sprawy, głupców, debili, zaprzańców. Ich świat jest stabilny, nie dopuszczający wątpliwości, światłocienia, półtonów. I żyją tak sobie obok siebie, a nawet - coraz bardziej - przeciw sobie. Nie widzą, że w ten sposób szkodzą sobie i - co dla mnie ważniejsze - Polsce. Zadowoleni z siebie, siebie syci, ogrzani wspólnym ogniem palonym w ich obozach, nie dostrzegają, że Rzecz Pospolita cierpi na ich ksobności. Niech Bóg i Polska im kiedyś wybaczą.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (7)

Inne tematy w dziale Polityka