Marek Migalski Marek Migalski
443
BLOG

Grzejmy temat "polskich obozów śmierci"!

Marek Migalski Marek Migalski Polityka Obserwuj notkę 9

 

Jeśli powiem, że chcę jeszcze raz napisać dziś o sprawie "polskich obozów śmierci", to ilu z Państwa przestanie czytać? Większość, prawda? Bo to już było, bo prezydent Obama wydał oświadczenie, bo co się stało, to się nie odstanie, bo zrobiliśmy, co było można. Błąd! Walka dopiero się zaczyna i Wasze zmęczenie tematem jest tego świetnym dowodem.
 
Na razie strona polska zrobiła, co do niej należało. Partie zgodnie, choć w różnym stopniu napięcia emocjonalnego, zareagowały na oburzające słowa prezydenta USA. On, pod wpływem naszego nacisku, napisał list z ubolewaniami. Ale to dopiero początek tego, co nasi politycy i liderzy opinii powinni zrobić. To pierwszy krok.
 
Mamy w ręku oświadczenie najważniejszego człowieka na świecie, że wiadomo, iż nie było polskich obozów zagłady, że Polacy byli ofiarami, a Niemcy katami. Teraz trzeba z tego zrobić odpowiedni użytek. Co mianowicie? Uczynić z tej wpadki jeden z głównych tematów amerykańskiej kampanii prezydenckiej.
 
Polscy politycy, i inne wpływowe osoby, powinni zadbać o to, by owe słowa były orężem w rękach republikańskiego kandydata i by mógł on szermować owym foux pas w czasie niezliczonych debat. Do znużenia, bo ośmieszenia, do powszechnego zapamiętania. Trzeba, by owa wpadka była przysłowiowa i by stała się jedną z tych, o których pisze się w podręcznikach marketingu politycznego. Tak, jak pisze się o innych wtopach kandydatów, którzy wykazywali się nieznajomością świata i błędami w podstawowej wiedzy. Trzeba spowodować, by powtarzanie sformułowania "polskie obozy śmierci" było synonimem ignorancji, głupoty i buractwa. By mówić tak mogły tylko nieuki i ludzie, którzy stawaliby się w ten sposób pośmiewiskiem w grupie ludzi wykształconych (jak ktoś, kto nie odróżnia Iranu od Iraku, czy osoba mówiąca o współczesnej Czechosłowacji). Trzeba zadbać o to, by zapanował zdrowy snobizm w tej tematyce.
 
Należy więc wszelkimi środkami zadbać o to, by "polskie obozy zagłady" były gorącym tematem w tegorocznych wyborach prezydenckich. I niech to stanie się za sprawą Mitta Romney'a, ale także należy zadbać o to, żeby i Barack Obama czuł się w obowiązku wyprzedzająco mówić o swojej wpadce. To ważne na wypadek, gdyby to właśnie kandydat Demokratów został jednak wybrany na drugą kadencję. Powinniśmy także naciskać na dziennikarzy, znanych publicystów, Polonię, liderów opinii w Stanach Zjednoczonych - wszystko po to, żeby i oni lobbowali na rzecz obecności tego tematu w nadchodzącej kampanii. Istotne jest jedno - musimy teraz, trzymając w dłoni oświadczenie najważniejszego człowieka na globie, zadbać o "grzanie tego tematu", jak to się mówi w języku marketingu politycznego. W żadnym stopniu nie powinniśmy się zadowolić tym, co juz mamy i się tym kontentować. Gra  dopiero się zaczyna. Ten rok może być - dla pamięci o polskim udziale w II wojnie światowej - kluczowy!

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (9)

Inne tematy w dziale Polityka