Wczoraj doszło do bardzo ciekawego, chyba precedensowwego, a na pewno symptomatycznego spotkania w Parlamencie Europejskim. Odbyło się ono o godzinie 18 i dotyczyło Wieloletnich Ram Finansowych, czyli - mówiąc po ludzku - budżetu Unii na najbliższe 7 lat. Obyło się ono z inicjatywy PJN, a uczestniczyli w nim Andrzej Grzyb (PSL), Paweł Kowal (PJN), Jacek Kurski (SP), Bogusław Liberadzki (SLD) i Jacek Protasiewicz (PO).
Jak łatwo policzyć, w debacie nie wziął udziału żaden przedstawiciel PiS, choć - co oczywiste - zaproszenie zostało przesłane na ręce szefa pisowskiej delegacji w PE, Ryszarda Legutko. Jednak nie przyjął on zaproszenia na spotkanie. Bardzo ciekawi mnie odpowiedź na pytanie, czy była to samodzielna decyzja Legutko, czy też konsultował on swoją odmowę wzięcia udziału w tym spotkaniu z Jarosławem Kaczyńskim. Bez względu jednak na to, kto o tym zdecydował (na mojego politycznego nosa Legutko nie odważyłby się wzięcia tego typu odpowiedzialności na siebie i najprawdopodobniej pytał się o zdanie szefa PiS), fakt odmowy spotkania w tak ważnej dla Polski sprawie, jak budżet Unii Europejskiej, jest faktem smutnym i wartym odnotowania. Szkoda, że nasi koledzy z PiS, zasiadający w Parlamencie Europejskim, skorzystali z okazji, żeby siedzieć cicho.


Komentarze
Pokaż komentarze (26)