przegrało kunktatorstwo.
Łódzkie społeczęństwo zdecydowanie powiedziało "nie" wybranemu przez siebie prezydentowi.
Kropiwnicki doskonale wiedział, że swoją działalnością tak wkurzył większość wyborców, że nie pójdą głosować na niego. Jedyną szansę upatrywał w storpedowaniu referendum przez obniżenie frakwencji - ale mógł do tego nakłonić jedynie swych zwolenników.
W efekcie rozmiar katastrofy wyborczej przerósł najśmielsze oczekiwania - nie dość że frekwencji starczyło, by go odwołać, to procentowy wynik referendum jest dla niego miażdżący.
Pojawiają się tu głosy, że był dobrym prezydentem - gdyby tak było, jego zwolennicy czapkami nakryli by opozycję. Ludzie potrafią myśleć i liczyć.


Komentarze
Pokaż komentarze (10)