w locie nad poziomym terenem pewnie by wystarczyło. Gdyby TAWS miał mapę okolic lotniska - też. W locie nad nieznanym sobie terenem działał jak zwykły wysokościomierz radiowy. Tutka potrzebuje 20 sekund na przejście silników w pełne obroty, traci przy tym ok 40 metrów wysokości. Gdyby nie skos terenu i drzewa, piloci by się wybronili z tej opresji.
Któryś z wysokich rangą przełożonych chlapnął, że ci piloci lądowali już w gorszych warunkach - a to oznacza, że latanie na granicy ryzyka było normą w specpułku.



Komentarze
Pokaż komentarze (35)