spłodził był notkę n/t książki o smoleńskiej katastrofie, autorstwa Piotra Kraśki. Oczywiście negatywnie ocenia wysiłek autora, bo ten ani słowem nie wspomniał o jego ulubionych teoriach spiskowych, a wypadek nazywa katastrofą, a nie zamachem.
Prawda jak zwykle leży pośrodku - Kraśko nie wspomniał również ani słowem o krwi na rękach Kaczyńskiego, czy o jego naturze ćmy, bezmyślnie lecącej w płomień świecy. Po prostu opisał fakty - tak jak je widział i odbierał.



Komentarze
Pokaż komentarze (8)