Postawmy sprawę jasno - podobno prawica broni wolności i własności. W kraju wolnym i praworządnym można cokolwiek postawić tylko tam, gdzie się jest właścicielem terenu, albo ma się zgodę takowego właściciela.
W czasie trwania żałoby narodowej lud sobie ustawił prowizoryczny krzyż przed pałacem, a tymczasowy zastępca właściciela przymknął na to oko. Niemniej zapowiedział, że jak zostanie już na stałe następcą - krzyż usunie. I takie jego właścicielskie prawo.
Od tego momentu znikają wszelkie prawa "obrońców krzyża". Pozostają tam złodzieje i terroryści, pragnący zawłaszczyć ten fragment przestrzeni publicznej dla siebie, i wymusić na władzy akceptację dla swoich poczynań.
Jak czytam te wszystkie obelgi pod adresem ludzi, protestujących przeciwko złodziejstwu, i terroryzmowi "obrońców krzyża", to się zastanawiam, co taki pisiarczyk by zrobił, jakby jemu Palikot postawił przed oknem na jego posesji trzymetrowego penisa i postawił tam kilkadziesiąt osób "modlących się w jego obronie".
I sto na sto mi wychodzi, że pisiarczyk by zrobił wszystko, by ten wrogi element architektoniczny wraz z "obrońcami" zniknął z jego przestrzeni.
Już zresztą widać negatywne efekty słabości władzy, która się daje terroryzować katotalibom - http://wiadomosci.onet.pl/2699,2207110,krzyz_obroni_sosnowiec_przed_hipermarketem,wydarzenie_lokalne.html - w Sosnowcu "lud" chce krzyżem bronić miejsca pod supermarket, czyli przeszkadzać właścicielowi w korzystaniu z jego własności zgodnie z prawem.



Komentarze
Pokaż komentarze (8)