Wczoraj wieczorem w programie Teraz My Sekielski z Morozowskim zaplanowali ostre starcie Wachowskiego z Kurskim. Zapowiadało się ciekawie, choć z góry można było zakładać, że Kaczyńscy nie czują się zbyt pewnie w tej materii, jeżeli szczują kapciowego swoim bullratlerkiem.
Jednak w ostatniej chwili Kurski został wycofany, jak oświadczył "na polecenie najwyższych władz partyjnych". Tym sposobem Kaczyńscy po raz kolejny udowodnili, że nie mają czego bronić, a Wachowski istotnie pada ofiarą ich zemsty za swe zwycięstwo nad nimi kilkanaście lat temu.
Dla takich zwycięstw nad prywatnymi wrogami Kaczyńscy musieli mieć pełnię władzy nad aparatem sprawiedliwości i służbami. Tyle, że to nie jest im dane na wieki wieków, i już za niespełna trzy lata sytuacja się odwróci.
Jestem za tym, by dogłębnie zbadać wszystkie prywaty, i rozliczyć tą sitwę do samego dna. Z obniżeniem apanaży i emerytur do przyzwoitego poziomu 600 zł na łeb.



Komentarze
Pokaż komentarze (2)