2 obserwujących
10 notek
4633 odsłony
436 odsłon

Papież dialogu...

Wykop Skomentuj40

Zapoczątkowany 16,10,1978 roku pontyfikat Jana Pawła II otworzył nową kartę w stosunkach Kościoła z rządzącymi Polską komunistami. Myliłby się jednak ten, kto oczekiwałby po papieżu Polaku wezwań do kucia kos na sztorc i wsiadania na koń. Wprost przeciwne. Jego przesłanie dla rodzimego kraju było naznaczone apelami o porozumienie pomiędzy władzą i opozycją demokratyczną. Przesłanie to wynikało w pewnej mierze z dziejów Polski, a zwłaszcza doświadczeń II WŚ znanych z autopsji także Ojcu Świętemu. Przede wszystkim jednak płynęło z katolicyzmu.

Już podczas pierwszej pielgrzymki do Polski Jan Paweł II mówił „W tym też kierunku idzie w Polsce działalność Episkopatu, prowadzonego od trzydziestu już z górą lat przez człowieka tej niezwykłej miary, jakim jest kardynał Stefan Wyszyński, Prymas Polski. Jeśli Stolica Apostolska szuka w tej dziedzinie porozumienia z władzami państwowymi, to oprócz względu na stworzenie warunków integralnej działalności Kościoła jest świadoma tego, że porozumienie to odpowiada racjom historycznym narodu, którego synowie i córki w ogromnej swojej większości są synami i córkami Kościoła katolickiego. W świetle tych oczywistych przesłanek porozumienie takie widzimy jako jeden z elementów ładu etycznego i międzynarodowego w Europie i w świecie współczesnym, wynikającego z poszanowania praw narodu i praw człowieka. Pozwolę sobie przeto wypowiedzieć pogląd, że nie można zaprzestać starań i poszukiwań w tym kierunku”.

Była to ręka wyciągnięta do polskich komunistów. Na razie w ograniczonym zakresie obejmującym formalnie stosunki Kościół – PZPR. Biorąc pod uwagę, że w ww. cytacie jest zresztą zgodnie z prawdą przypomniane przez Papieża, iż Polacy „w ogromnej swej większości są synami i córkami Kościoła katolickiego” można przyjąć, że normalizacja ta miała odbyć się na linii katolicy – Partia, czyli w gruncie rzeczy naród – Partia. A więc siłą rzeczy dotyczyć całokształtu stosunków politycznych ekonomicznych społecznych kulturalnych etc.  Porozumienie to w zamyśle Ojca Świętego nie miało być rzecz jasna bezwarunkowe, ale wynikać „z poszanowania praw narodu i praw człowieka”.

Wprowadzenie stanu wojennego było w pewnym sensie owej ręki odtrąceniem. Nie zniechęciło to jednak Jana Pawła II do szukania ścieżek dialogu. Nie zabiło także tkwiącej w nim nadziei. Świadczą o tym dobitnie jego słowa wypowiedziane w trakcie pielgrzymki w 1983 roku. Zacytujmy je: „Równocześnie nie tracę nadziei, że ten trudny moment może stać się drogą do społecznej odnowy, której początek stanowią umowy społeczne zawarte przez przedstawicieli władzy państwowej z przedstawicielami świata pracy. I chociaż życie w Ojczyźnie od 13 grudnia 1981 roku zostało poddane surowym rygorom stanu wojennego, który został zawieszony od początku bieżącego roku, to przecież nie przestaję ufać, że owa zapowiadana wielokrotnie odnowa społeczna — według zasad wypracowanych w takim trudzie w przełomowych dniach sierpnia 1980 roku i zawarta w porozumieniach — dojdzie stopniowo do skutku”.

Papież nie tracił zatem wiary w 1983 roku w społeczną odnowę na gruncie porozumień sierpniowych. Miał jednocześnie świadomość, iż do tego celu prowadzi droga. Droga podzielona na etapy i pokonywana stopniowo. Droga jak wejście nową ścieżką na górę. Nic na siłę. Nic na hura. Jakie to niepolskie i jakie chrześcijańskie zarazem.

W następstwie stanowiskiem Jana Pawła II zmieniała się również postawa polskiego Kościoła. Nie odbywało się to jednak bez oporu, by wspomnieć choćby rozmowy Prymasa z kapłanami archidiecezji warszawskiej odbyte 07,12,1982 roku. Również wśród świeckich wizja Ojca Świętego spotkała się z niezrozumieniem. Przypomnieć tu wystarczy artykuł enfant terrible polskiej polityki Adama Michnika ogłoszony w Kulturze, w której postawę Prymasa Polski, a więc i Papieża wobec komunistów i stanu wojennego porównał do kolaboracji Jana Dobraczyńskiego, określając przy tym takie zachowania jako nierealne (sen srebrny Prymasa Polski). Kropla drąży jednak skałę i jak to nakreślił Jan Paweł II, wizja odnowy społecznej, do której prowadziłby dialog, znajdowała coraz więcej zwolenników. Czasem akceptacja ta przybierała nieoczekiwany kierunek. Przykładem tego jest artykuł, który ukazał się w Głosie pt. Odrodzenie państwa, w którym jego autorzy (m.in. Ludwik Dorn i Antoni Macierewicz) postulowali porozumienie pomiędzy Kościołem, Solidarnością i ówczesnym Wojskiem Polskim. Były to jedne z wielu krytycznych reakcji, z jakimi spotkały się Tezy Prymasowskiej Rady Społecznej z 08,04,1982 roku, w której ogólnie rzecz ujmując, hierarchia kościelna stwierdziła, że jedynym wyjściem z kryzysu jest dialog władzy ze społeczeństwem. Wizja ta została jednak wówczas przez PZPR odrzucona pomimo ostrzeżenia dyrektora Biura Prasowego Episkopatu Polski ks. Alojzego Orszulika, że „Jeżeli dojdą do władzy siły twardej ręki w partii, władza będzie działała w izolacji od społeczeństwa i Kościoła”.

Prawdziwy boom nastąpił jednakże po dojściu do władzy w ZSRR Michaiła Gorbaczowa i odejściem przezeń od doktryny Breżniewa. I znów inicjatywa wyszła ze strony pozostającej pod wpływem Jana Pawła II polskiej hierarchii kościelnej. Z inspiracji księdza Prymasa i abp. Bronisława Dąbrowskiego Sławomir Siwek napisał wówczas artykuł, Do czego warto wracać, który 18,05,1985 ukazał się w Tygodniku Powszechnym. Również tego dnia w Gościu Niedzielnym ten sam autor opublikował artykuł Dla dobra wspólnego. Obie publikacje nawoływały do rozmów i porozumienia jako jedynego wyjścia dla kraju. Sprawie tej poświęciło swój czas antenowy także RWE.

Strona komunistyczna odpowiedziała co prawda z pewną ostrożnością, ale jednakże pozytywnie. Największą przeszkodą okazała się osoba przewodniczącego Solidarności. Jak relacjonuje ks. Alojzy Orszulik, w trakcie jednego ze spotkań sondażowych minister do spraw wyznań Adam Łopatka wypalił; „Wy domagacie się, aby prowadzić rozmowy z Wałęsą, a to jest niemożliwe”. Rozmowy ze sobą prowadzą jednakże Jan Paweł II i gen. Wojciech Jaruzelski. Rozmowy to być może zbyt wielkie słowo niemniej jednak ten drugi na początku 1987 roku odbył wizytę w Watykanie, która jak relacjonował gen. Czesław Kiszczak abp. Dąbrowskiemu i ks. Orszulikowi została przez ówczesnego włodarza Polski oceniona jako owocna i służąca sprawie kompromisu narodowego.

Kiedy ostatni raz byłem w Ojczyźnie, w trudnych dniach 1983 roku, pozdrowienie moje wyraziło się w tych słowach: „Pokój Tobie, Polsko! Ojczyzno moja!” Przemawiając dzisiaj na Zamku Królewskim w Warszawie, mam przed oczyma duszy całe dzieje Ojczyzny, jakże często naznaczone stygmatem wojny i zniszczenia. Te doświadczenia dziejowe, a zwłaszcza doświadczenia ostatniej wojny, stanowią dla nas szczególne wyzwanie, aby podejmować „walkę o pokój”, również w naszym własnym domu” mówił w 1987 roku Jan Paweł II w trakcie trzeciej pielgrzymki. W tych słowach spinających jak klamra „komunistyczny” okres pielgrzymowania Papieża do Ojczyzny widać jak w lustrze, jak dużą miarę Ojciec Święty przykładał do dialogu i w jakim stopniu owa postawa była motywowana doświadczeniem historycznym.

Wykop Skomentuj40
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo