5 obserwujących
21 notek
13k odsłon
  285   0

Skąd Niemcy wzięli tylu sadystów…?

"Ciągle słyszę pytanie; skąd Niemcy wzięli tylu zboczeńców, tylu psychopatycznych sadystów? Moja odpowiedź jest zawsze jednakowa; Niemcy nie są pod tym względem narodem wyjątkowym, wszystkie narody są pod tym względem takie same.

Sadyzm jest jedną z najgłębszych, najbardziej istotnych cech natury ludzkiej. W normalnych warunkach stłumiony, pokryty pokostem wychowania i wbijanej do głowy etyki, uśpiony-drzemie. Budzi się z całą gwałtownością, gdy uzyskuje swobodę, gdy staje się bezkarny-a dochodzi do hitlerowskich potworności, gdy jest kultywowany.

Przez całą historię przewija się nić sadyzmu. Rzym starożytny, średniowiecze z torturami, wojny religijne z ich rozbestwieniem, katowanie wrogów, wbijanie ich na pal itp. trwające do XIX w. okrucieństwa rewolucji francuskiej, wojny domowej w Rosji, Niemiec hitlerowskich… To nie wypadki stworzyły sadyzm; raczej był tłem, na którym wyrosło i rozpętało się głęboko tkwiące w ludzkiej naturze zwierzęce okrucieństwo.

W obozach obserwowałem różne narodowości. Poza Niemcami w obozach byli na ogół niezbrodniarze. Jednak pozostawienie swobodnej ręki wyzwalało we wszystkich mordercze dążenia. Wszyscy – Polacy, Żydzi, Francuzi, Rosjanie – potrafili bić i znęcać się nad współwięźniami z własnej woli, bez rozkazu, np. kopać ciężarne kobiety w brzuch – bez żadnego współudziału Niemców.

Obserwuję siebie- - jestem już osiem miesięcy na wolności, ale jeszcze dziś, gdybym mógł dostać Feixa w swoje ręce, mógłbym się nad nim znęcać w najpotworniejszy sposób; katować go powoli, wymyślnie, bez żadnego hamulca wewnętrznego czy też obrzydzenia. Nie mógłbym tego zrobić w stosunku do jakiegokolwiek bądź człowieka, w warunkach braku we mnie tego podłoża nienawiści. Właściwą drogą, wskazaną przez cały mój dorobek kulturalny, jest jednak wykonanie na nim prawnie orzeczonego wyroku śmierci.

Ale świadomość, że mógłbym go torturować, że czuję przyjemność na myśl o katuszach zadawanych temu bydlakowi, świadczy o sadyzmie tkwiącym także i we mnie, a obserwowanym na każdym kroku u innych.

Rozmowa, którą dziś przeprowadziłem; młody plutonowy, przyjemna, miła twarz, robiący wrażenie człowieka niezdolnego do żadnego okrucieństwa, opowiada; „Gdy szliśmy na Berlin, ile razy potrzebowałem, brałem Niemkę, rozwalałem ją i dwa, trzy razy posunąłem. Potem dźgałem bagnetem, czasem nożem przebiłem na wskroś, przybijałem do deski pod spodem i koniec. Wszyscy robili to samo...” - kończy miękkim, pieszczotliwym głosem.

Skąd Niemcy wzięli tylu sadystów…?"
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
M. Stark, Ale jednak czuję i żyję... Pamiętnik więźnia obozu pracy w Budzyniu, Warszawa 2012.

Lubię to! Skomentuj8 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale