Przez ostatnie dwa dni utyskiwałem ,że głównym problemem był jakiś spór personalny, a nie to, co leżało u żródła tego konfliktu:
Diametralnie różne podejście do roli anonimowej społeczności internetowej w przepływie swobodnej informacji w społeczeństwie demokratycznym(jak to górnolotnie brzmi,holender:))
Bez zbytniej rozwlekłości powiem tak(i to się panom zawodowym dziennikarzom nie spodoba):
Wy być może kiedyś znikniecie jako grupa zawodowa,ale demokracja będzie mogła dalej istnieć.
Natomiast jeśli zniknie możliwość wyrażania swobodnie i anonimowo swoich poglądów politycznych i oceniania postaw i działań osób publicznych przez nieznanego internautę, to będzie wiadomy znak że demokrację szlag trafił.
Dlatego atak lub próbę wymuszania na kimkolwiek, zrzeczenia się jego anonimowości, odbieram jako atak na wolność słowa.
P. S Sprawy pomówień czy też gróźb karalnych to już domena sporów sądowych i niech tak zostanie.



Komentarze
Pokaż komentarze (4)