A co czytamy w normalnym państwie? Wrzucamy do gogli słowa: Krzysztof, Solihull, Cancun i mamy -
A Polish national has been charged with drug smuggling offences after police seized cocaine with a street value of about £500,000 at Birmingham Airport. About 5kg of the class A drug, which can double or treble once it is "cut" by street dealers, was found in a suitcase and laptop bag as Krzysztof Zoledziejewski arrived from Cancun on Friday. Mr Zoledziejewski, 24, from Gwiazdzisat in western Poland, was remanded in custody and is due to appear before Solihull Magistrates' Court on Thursday.
W normalnych państwach podają pełne dane (choć bez polskich czcionek). Więcej można dowiedzieć się z zagranicznych mediów, czyli jak za komuny. U nas postsocjalistyczny sąd najczęściej nie udziela zgody na podawanie pełnych danych. Ale nasze media nawet nie pytały sądu, wszak opisana sprawa nie podlega polskiemu sądownictwu, lecz brytyjskiemu. Po prostu - nasi odważni dziennikarze od razu przyjęli domniemanie, że NIE WOLNO. A mogli zapytać stronę brytyjską o zgodę? Mogli, ale zastanawiali się pewnie, czy Bryci zorientują się o co pytają - pewnie ich niezrozumienie zagadnienia byłoby uznane za wynik niedoskonałej znajomości języka angielskiego... Wyspiarze po prostu nie zrozumieliby istoty pytania - Jak to, Polacy nas pytają, czy my wyrażamy zgodę na przepisanie danych osobowych ich obywatela z naszej gazety do polskiej?!
Ponieważ po otwarciu Polski na świat coraz więcej rodaków hańbi nie tylko swoje nazwisko, przeto powstaje pytanie - Czy Polacy, którzy przynoszą nam wstyd poza Polską, nie powinni mieć na ojczystej ziemi dodatkowego procesu o zniesławienie? Może przy okazji zmian w Konstytucji 1997 wnieść stosowny zapis?
I na zakończenie - ilu Polaków zaryzykowałoby w podobny sposób? Choćby z mniejszą ilością i jadąc autem (łatwiej przemycić niż samolotem)? Można się urządzić u progu dorosłego życia nie czekając na wyniki emerytalnych dyskusji i obliczeń, nie rozważając terminu wejścia do strefy E i nie grając w totka... A w razie wpadki można skończyć studia (mocno stacjonarne) w najbardziej światowym języku...
Odradza się takie machlojki w wybranych krajach, np. azjatyckich i to nie tylko z powodu mało światowych języków tam obowiązujących - tamtejsze sądy nie dają czasu na studia. Więcej - tam nie dają czasu już na nic...
PS Wartości narkotyków znacznie się różnią w wycenie... I Wyspiarzom coś nie wyszło z naszą piękną nazwą miasta - pokręcono 'Gwiazdzisat'.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)