0 obserwujących
14 notek
2885 odsłon
  123   0

„Witaj Jurku w …”

W ciemności stopniowo zaczęły przebijać się pulsujące czerwone światła. W oddali słychać silne uderzenia w klawisze organów, ktoś wygrywał „Highway to Hell”. Jerzy Urban, otworzył oczy.

- Jansa cholera…. a wiec jednak coś jest…. Po śmierci. - wyszeptał.

Na przeciwko stał drobny mężczyzna w mundurze i ciemnych okularach.

- Witaj Jurku- pozwól, że Cię oprowadzę.

- Czy ja jestem….. 

- Tak…. witaj… naczekaliśmy się na Ciebie, ale w końcu jesteś. 

- I co teraz…

- Nic - usiądź, zapalisz? Podał Urbanowi cygaro.

- Nie odmówię.

Zmarły rozsiadł się w ogromnym fotelu, wskazanym przez mężczyznę w mundurze, i zaciągnął cygarem. Powoli pogrążył się w chmurze dymu, odchylił głowę i nad sobą ujrzał kopułę na której wyświetlały się obrazy.

Były to nagłówki gazet, wpisy na forach i portalach internetowych, fragmenty programów telewizyjnych. 

- Mówią o mnie, ha …prawacy sączą swój jad na mnie, a już wydawało się, że o mnie zapomnieli… wyborne…


Zaciągnął się ponownie cygarem, popił kieliszkiem wódki, który podsunął umundurowany towarzysz seansu. Patrzył ze satysfakcją, na kolejne obrazy.

- Hahaha- wybuchnął śmiechem - pogrzeb na Powązkach, to dopiero będzie fiesta…robi się coraz ciekawiej.


Okrągła twarz pokryła się wręcz lubieżnym uśmiechem pełnym satysfakcji.  

- Oto ukoronowanie spełnionego życia, ale…. o….k…., niech to …..

Złapał się za głowę jakby chciał wyrwać włosy, których od lat już nie miał.

- Co oni k…. wygadują 

- Kto? Ten arystokrata dziennikarstwa? - zagadnął kompan seansu.

- I on, i cała reszta tej bandy od g…. Zdawali się moimi uczniami, wszyscy oni ze mnie, ale bali się pokazać prawdziwą twarz, ukrywali kim są, nie potrafili mówić otwarcie i być dumnym z tego kogo reprezentują, ale jednak patrząc na nich widziałem w nich cześć siebie i napawało mnie to dumą. A teraz….Oni robią ze mnie autorytet. Przecież nigdy nie chciałem być autorytetem. Całe życie pokazywałem, że jest droga antyautorytetu. Można z plugastwa uczynić coś pięknego, można uczynić z niego niczym nieskażone środowisko naturalne. I takim było dla mnie. Wszystkie siły poświęciłem niszczeniu wszelkich świętości. Wycie i rozdzieranie szat kiedy kolejne tabu przełamywałem było jak najlepsze wino. I nic nie pojęli, zrobili ze mnie autorytet, stawiają za wzór, kiedy całe życie pokazywałem, że nikt nie jest godny być autorytetem, bo każdy jest zeświniony. Sam byłem dumny z tego, a teraz czytam… ja pie….brak słów. Sami chcieli uchodzić za autorytety, to była ich słabość, nie potrafili czerpać dumy z tego, że całe nasze towarzystwo jest głęboko umoczone w….

- Jureczku, nie denerwuj się….

Okrągła twarz nabrała krwistych barw, uszy wręcz płonęły, niedawno uśmiechnięte usta drgały w konwulsjach.

Mężczyzna w mundurze przybliżył się, położył rękę na ramieniu Urbana. Siedzący poczuł, że ten dotyk go parzy, spojrzał na towarzysza, ten ściągnął okulary, jego twarz płonęła.

- Witaj Jurku w piekle. Jeżeli myślałeś, że swoim postępowaniem zyskasz moją przychylność, zapracujesz sobie na przyzwoite miejsce w mym królestwie, to się myliłeś, nie jestem od bycia kompanem, chociaż przyznaję niezły byłeś w te szatańskie klocki. Na tyle rozumu miałeś, by interesownie przyjąć „Zakład Pascala”, widać inaczej postanowiłeś go używać. Fakt, ubaw był dzięki Tobie tutaj w piekle przedni, zatem pozwól, że poleję Tobie jeszcze wódeczki. Kompanem do wypitki będziesz mi z pewnością, tymczasem oglądaj jak tańcują na ziemskim padole Ci, którzy chcieli się mienić Twoimi przyjaciółmi jak bezczeszczą Twoje dziedzictwo. 


Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale