Gdyby ktoś miał wątpliwości o co chodzi w aferze ze zdjęciami Ewy Kopacz z moskiewskiego prosektorium to wystąpienie autorki filmu Ewy Stankiewicz-Jorgensen powinno ostatecznie je rozwiać - chodzi o przykrycie zasadniczej treści filmu, czyli ostatniego tekstu wypowiadanego przez Jorgensena oraz jego wcześniejszych tekstów publikowanych u Karnowskich demaskujących podkomisję Macierewicza.
Obecnie sytuacja przedstawia się tak że autorzy obu filmów - Macierewicz i Stankiewicz są zgodni co do tego że brat prezesa poległ od wybuchów w zamachu nad Smoleńskiem a walka toczy się o to, kto zostanie papieżem kościoła smoleńskiego i wyrwie kasę na kolejne filmy. Jak dla innych kościołów tak i dla smoleńskiego największy problem stanowią wierzący kapłani a taką wydaje się być Stankiewicz.
Przekonanie, że Stankiewicz nie jest wykorzystywana w rozgrywkach na szczytach prawicy to infantylizm czystej próby. A jeżeli tak to wczorajszy wyrok w sprawie sędziego Tulei jest tylko i wyłącznie ciosem wyprowadzonym z Nowogrodzkiej w szczękę Ziobry.


Komentarze
Pokaż komentarze (33)