Pomijając nierealność wyegzekwowania orzeczenia spełniającego wolę prokuratury, którą sąd nie powinien się kierować ziobrowa prokuratura zaniosła do sądy po prostu kiepsko uzasadnione wnioski a dla każdego znającego raport KBWL LP było jasne, ze dobrze uzasadnić się nie da. Ponieważ po internecie lata również opinia zespołu biegłych prokuratury, to wielu z nas wie, że również wcześniejsze zarzuty nieświadomego przyczynienia się do katastrofy były naciągane. Nadal abstrahując od realności doprowadzenia do procesu, z tymi pierwszymi można jednak było pójść do sądu i przegrać bez kompromitacji. Z tymi drugimi nie można było. Mądra zasada mówi że przeciwnika nie atakuje się nad potrzebę.
Dysponujemy w Polsce nagraniami korespondencji radiowej załogi tupolewa z wieżą oraz nagraniami rozmów na wieży kontroli lotów. Wynika z nich że wieża poinformowała załogę iż w Smoleńsku nie ma warunków do lądowania i nie wydała zgody na lądowania. Z rozmów na wiezy wynika, iż kontrolerzy byli przekonani, że tupolew zniży się co najwyżej do podanego załodze minimum 100 m nad poziomem lotniska. Z uprawnień załogi wynika, że wolno im było do 120 m. To są fakty, którymi średnio rozgarnięty obrońca przykryje wszelkie błędy po rosyjskiej stronie czyli na przykład drzewa zasłaniające radar poniżej pewnej wysokości samolotu, zaniżone o około pół kilometra podawane odległości od pasa. Tymczasem Rosjanie mają dosyć twardy dowód, że próba wylądowania było wykonywana na bezpośrednie polecenie dyrektora Kazany.


Komentarze
Pokaż komentarze