Takie tam...
Alleluja i do przodu!
0 obserwujących
34 notki
23k odsłony
  140   0

Katastrofa z powodu paru zlotych dodatku do poborow...

 

Szlag by czlowieka trafil, kiedy sie czyta, z jak blahych powodow byc moze zdarzaja sie wielkie katastrofy.
Tu nowy watek w katastrofie smolenskiej.

"Często zdarza się, że podczas lotu generał idzie do kabiny pilotów i siada za sterami samolotu. Ale to nie on leci, tylko autopilot - on siedzi, bo musi odsiedzieć 40 godzin w fotelu pilota, by zgodnie z regulaminem otrzymać dodatek - mówi w wywiadzie dla "Wprost" gen. Waldemar Skrzypczak, były dowódca wojsk lądowych.
Pytany o obecność gen. Andrzeja Błasika w kabinie Tupolewa 154M, który rozbił się pod Smoleńskiem, mówi, że taka sytuacja często się zdarzała i była uznana w wojsku niemal za normę. - Moi koledzy generałowie wchodzili do kabiny pilotów. Byli tacy, co siadali za stery samolotów, i tacy, co instruowali załogę - mówi gen. Skrzypczak. Jego zdaniem, nie było przypadku, by pilot samolotu odmówił dowódcy ustąpienia miejsca za sterami."  (GW)

Przyszedl, posiedzial na piatym foteliku. Niby nic, posiedzial by dostac dodatek do poborow, ale kto wie.
Presja, nie presja.
Za pare srebrnikow olewa sie regulaminy.

Lubię to! Skomentuj12 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale