Jestem rocznikiem, który zdawał jeszcze starą maturę. Nie trzeba nikomu wyjaśniać, na czym ta matura polegała. Roczniki kolejne musiały zmierzyć się z nową formą egzamiu. Dopiero niedawno, na metodyce, poznałam dokładne zasady przeprowadzania nowej matury.
Wydaje mi się, że bardzo dobrym pomysłem jest połączenie pracy z tekstem i pisania krótkiego wypracowania (w starej maturze praca z tekstem była tylko jedną z opcji). Bowiem czytanie ze zrozumieniem powinno być jedną z głównych umiejętności, które absolwent liceum powinien absolutnie mieć. Taka matura sprawdza też, czy uczeń nie tylko zrozumiał tekst, ale czy umiał wyrazić to w sposób konkretny i jasny. Wydaje mi się, że taka matura nie powinna nastręczać szczególnych trudności zwłaszcza, że do jej zdania wystarczy zaledwie 30 %. Przy czym za powszechne błędy ortograficzne i interpunkcyjne nauczyciel ma prawo odjąć góra...4 punkty.
Dlaczego o tym piszę? Ano dlatego, że łatwo można zauważyć, np. na Salonie, że niektóre osoby komentujące nie do końca rozumieją to, co czytają, stąd autorzy bardzo często muszą wyjaśniać, że nie o to im chodziło, albo skwitować "proszę przeczytać mój tekst raz jeszcze". Innym powszechnie spotykanym zjawiskiem jest to, że niektórzy nie umieją odczytywać ironii, jeszcze inni nie umieją się nią posługiwać. Przykład: ostatnio pojawiły się na Salonie blogi typu "drugairlandia", albo "tylko PiS" - ironia tam użyta jest betonowa i łopatologiczna, przez co kompletnie nieśmieszna i banalna. Mała dygresja: zabawne, że gdy wytknęłam autorowi "drugiejirlandii" liczne błędy ortograficzne, od razu ktoś stwierdził, że ci, co krytykują, to pewnie popierają kręcenie lodów. No z taką logiką to nie sposób polemizować...
Skoro już jesteśmy przy tym temacie, to chcę jeszcze potępić pisanie bez polskich znaków, co zdarza się również na Salonie24, który jest przecież "forum publicystów". Tak to sobie może pisać dzieciarnia na swoich blogaskach, ale nie tutaj.
I na koniec cytat:
"Był zażenowany, boleśnie zażenowany nieumiejętnością wyrażania się. Czuł wielkość i żywe piękno tego, co czytał, ale słowa nie chciały słuchać myśli. Nie potrafił wyrażać uczuć i porównywał się po cichu do żelglarza, zabłąkanego pośród nocy na ciemnym morzu i prącego na oślep przed siebie."
Jack London, Martin Eden
Oby nigdy takich problemów ;)



Komentarze
Pokaż komentarze (13)