Młoda Polka Młoda Polka
718
BLOG

Matka Polka według Młodej Polki - czyli Nowa Kobieta Wyzwolona

Młoda Polka Młoda Polka Kultura Obserwuj notkę 11

Jakiś czas temu pisałam o książkach Musierowicz, i przy tej okazji przytoczyłam opinię z forum dotyczącego pisarki, będącą stereotypowym wyobrażeniem czytelniczki "Jeżycjady": "Tradycyjnym żonom i matkom wszystko się w tych książkach podoba - nie mają uwag krytycznych, to nie piszą. No i kiedy mają czytać - tyle dzieci do nakarmienia, a mąż chce obiad, jak przyjdzie z pracy". Przy okazji został tu pięknie streszczony stereotyp tzw. kury domowej, zwanej także Matką Polką.

Kim jest Matka Polka? W potocznym przekonaniu (zwłaszcza wśród kobiet tzw. nowoczesnych) jest kurą domową uwikłaną w zajęcia typu: obiad, sprzątanie, pranie śmierdzących skarpet męża (najlepiej ręcznie, żeby dopełnić obraz nędzy i rozpaczy), płacz przy krojeniu cebuli, podawanie mężowi kapci (mąż: fotel i gazeta), zaganianie dzieci do odrabiania lekcji (a tych dzieci ma "tyyyle", jak wynika z powyższego cytatu) - a to wszystko okraszone męczeńską postawą i pretensjami do całego świata.  Matka Polka nie ma własnego zdania, nie ma czasu na nic poza obieranie ziemniaków i dogadzanie mężowi, który w dodatku obowiązki domowe ma za nic, lubi oglądać mecze, pić piwo...STARCZY.

Kim jest przeciwieństwo Matki Polki, czyli Kobieta Wyzwolona? Jest to kobieta, która uważa, że tylko kariera może dać jej poczucie "spełnienia", "bycia światową", "wyzwoloną" (rzecz jasna, od tych wszystkich czynności, w których kierat upchnięta jest Matka Polka). Wyzwolona jest także w sferze obyczajowej - "żaden papierek nie jest nam do szczęścia potrzebny". Kobieta wyzwolona (wynikało to z tekstu w Gazecie Wyborczej, do którego się odnosiłam) nie może wyjść z podziwu, że dla innej kobiety spełnieniem jest posiadanie dziecka. Tak jak dla Róży, bohaterki książkek Musierowicz, która po urodzeniu małej Mili czuje, że pustka w jej życiu została wreszcie wypełnona (cytat niedosłowny).

A kim jest Nowa Kobieta Wyzwolona? To taka, która wyzwala się od obu powyższych stereotypów. Może np. sukces zawowowy stawiać na równi z suckesem macierzyńskim i małżeńskim (a nawet ten drugi może stawiać wyżej), prowadzenie domu, gotowanie itp. nie musi być dla niej katorgą. Może też być "zwykłą" gospodynią domową, która to swoje "gosposiowanie" bardzo lubi, chociaż to nielekka praca, ale daje jej satysfakcję myśl, że stwarza prawdziwy Dom. Wcale jednak nie oznacza to, że ma cały dzień biegać po domu w fartuchu, i że jej jedyną wyższą rozrywką może być wieczorny seans telewizyjny z serialem "M jak Miłość" i przeglądanie katalogu firmy Avon. Z drugiej strony, fakt korzystania z takich rozrywek wcale nie jest oznaką intelektualnej degrengolady. Pamiętam, jak moja polonistka w liceum z trudem się przyznała, że ogląda "M jak Miłość", tak jakby to miało zepsuć  w oczach uczniów jej wizerunek  intelektualistki, ceniącej przecież ambitną sztukę i wpajającej uczniom miłość do arcydzieł. A tu - wstyd i hańba! - serial ogląda! Na pohybel!

 Wiem, że może banały tu piszę, ale opinia, którą przytoczyłam na samym początku (i cały artykuł z GW też) pokazuje, że jednak nie do końca są to rzeczy oczywiste.

 

Ktoś powiedział kiedyś - nie wiem, czy to nie cytat z Jeżycjady - że można znaleźć przyjemność nawet w myciu podłogi, jeśli się to robi z miłością.

 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (11)

Inne tematy w dziale Kultura